Final Six Ligi Światowej 2015. Raz, dwa, trzy przed Francją

Świetna defensywa, a dzięki niej kontry, w których zawodnicy punktują, bazując raczej na inteligencji niż na sile - taka jest reprezentacja Francji, a pracując z Polską, oryginał udoskonalić próbują Stephane Antiga i Philippe Blain. W półfinałowym starciu Francji z "Francją +" o zwycięstwie decydować powinny detale. Jakie? Relacja na żywo w Sport.pl w sobotę po godz. 17

Przed rokiem nasz zespół zmierzył się z Francją na zakończenie drugiej fazy grupowej mistrzostw świata. Wygraliśmy 3:2, ale rywale też byli zadowoleni, bo zdobyty punkt dał im pierwsze miejsce w grupie. Później biało-czerwoni wywalczyli złoto, a trójkolorowi zostali bez medalu, zajmując czwarte miejsce. Według bukmacherów medal następnej dużej imprezy, czyli Ligi Światowej, w sobotę zapewnią sobie nasi siatkarze. Firma Fortuna wystawia kurs 1,7 na zwycięstwo Polski i 2,05 na triumf Francji. I eksperci, i analitycy są przekonani, że czeka nas długi, wyrównany mecz. Jak go wygrać?

Raz: uważać na Le Roux

Francuzi do Rio przyjechali jako zwycięzcy drugiej dywizji LŚ, w której nie doznali porażki w żadnym z 14 spotkań. W Brazylii nie zdążyli się jeszcze rozgościć, a już na start Final Six pokonali gospodarzy i - jak się później okazało - pozbawili ich szans na grę o medale. Przeciw wicemistrzom świata świetnie spisał się Kevin Le Roux. 26-latek mający aż 209 cm wzrostu użytek ze swoich warunków potrafi robić również w polu serwisowym. Do dziewięciu punktów w ataku i jednego bloku dorzucił pięć asów. Nowy nabytek Halkbanku Ankara nie zawsze gra równo, ale kiedy ma swój dzień, jest tak potężny jak na turniejowym zdjęciu swojej drużyny. Na fotografii znajduje się w centrum i stojąc niczym znany z Rio posąg Chrystusa Odkupiciela, obejmuje cały swój zespół. Wracając do siatkówki, ze szczególnym zainteresowaniem należy czekać na pojedynki Le Roux z naszym odkryciem, Mateuszem Bieńkiem.

Dwa: zniechęcić N'Gapetha

Polacy walczyli o finał z Niemcami, gdy na trybuny katowickiego Spodka przyszli Francuzi pokonani przez Brazylijczyków w pierwszym półfinale mistrzostw świata. W hali po brzegi wypełnionej kibicami musiało być ok. 30 stopni Celsjusza, ubiór Earvina N'Gapetha zdziwił więc tak bardzo, że na chwilę odwrócił uwagę od meczu. Bodaj największy skandalista światowej siatkówki schował się w obszernej, grubej kurtce, na uszach miał słuchawki wielkości talerzy, porażkę przeżywał samotnie, na swój sposób. Mający tylko 194 cm wzrostu, ale niesamowicie skoczny przyjmujący, to indywidualista, który naprawdę potrafi w pojedynkę zmieniać losy meczów. W optymalnej formie jest diabelsko skuteczny i w przyjęciu, i w ataku, i w zagrywce. Ale 24-latka łatwo wyprowadzić z równowagi. I to niekoniecznie słowami rzuconymi przez siatkę. Wystarczy raz i drugi obić mu ręce, zablokować atak, a może stracić rezon. Denerwuje się bardzo łatwo, o czym wiedzą i nasi siatkarze, i nasi trenerzy. W 2010 roku Blain wyrzucił go z francuskiej kadry podczas MŚ, bo zawodnik w mało elegancki sposób domagał się gry w podstawowym składzie. Z kolei Antiga, za pośrednictwem Sport.pl, w trakcie MŚ 2014 usłyszał od N'Gapeta, że przy okazji spotkania z Polakami ten nie poda mu ręki, bo wciąż pamięta, że Stephane w przeszłości nie stał po jego stronie.

Trzy: być Francją +

Zostawmy personalia, przejdźmy do systemów gry. Francuzi i Polacy grają w podobnych. Na mistrzostwach jedni i drudzy dali popis gry w obronie. W pięciu setach nasi zawodnicy podbili wtedy 73 piłki, a rywale 69. To dało doskonałe średnie odpowiednio 14,6 i 13,8 obron na seta. W czwartek z Serbami średnią mieliśmy ponad dwa razy gorszą - równe siedem. Antiga już na mistrzostwach z respektem mówił o swoich rodakach, a teraz twierdzi, że w rok jego przyjaciel Laurent Tillie jeszcze Francję udoskonalił. Chcąc ją pokonać, będziemy musieli zagrać najlepiej wszystko, czego Antiga i Blain już nas nauczyli. Stylu nagle nie zmienimy, więc pewnie czeka nas wojna Francji i Polski grającej we francuskim stylu. Oby nasza drużyna okazała się "Francją +".

Obserwuj @LukaszJachimiak

Więcej o: