Final Six Ligi Światowej 2015. Raz, dwa trzy przed Serbią

Jeszcze raz postawić ścianę, jeszcze raz docisnąć rywala i wrócić do podstaw (r)ewolucji francuskiej - to klucze do pokonania Serbii w drugim meczu Final Six Ligi Światowej w Rio de Janeiro. Pewni już udziału w półfinale mistrzowie świata zagrają w piątek po godz. 21 naszego czasu. Relacja na żywo w Sport.pl

W środę, w pierwszym meczu grupy J, Serbowie niespodziewanie przegrali z Włochami 2:3. W czwartek Polska pokonała Italię 3:1, czym zapewniła sobie awans do strefy medalowej. Dla mistrzów świata piątkowy mecz nie ma wielkiego ciężaru gatunkowego, bo niezależnie od tego czy do półfinału wejdą z pierwszego, czy z drugiego miejsca, trafią w nim na bardzo wymagającego rywala (w grupie I szanse zachowały wszystkie zespoły, Brazylia po porażce z Francją i zwycięstwie nad USA czeka na wynik starcia rywali). Mimo to bukmacherzy za faworyta uważają nasz zespół. Firma Fortuna wystawia kurs 1,6 na zwycięstwo Polski i kurs 2,22 na triumf Serbów. Jak zagrać z ekipą Nikoli Grbicia, żeby z roli faworyta się wywiązać?

Raz: zacząć jak z Włochami

Mocna zagrywka, pewny atak, dobry blok i zrobiło się 5:0 - początek meczu z Włochami Polacy mieli znakomity. Włosi w podobnym stylu zaczęli tie-breaka z Serbami. Na prowadzenie 8:1 wyszli, korzystając z bezradności, jaką rywale prezentowali po ich kilku odważnych, ofensywnych zagraniach. - Wypadliśmy lepiej niż przeciw Serbii, ale polscy siatkarze zaprezentowali wyższy poziom - ocenił Mauro Berruto po porażce z nami 1:3. Włoch ma rację - do zwycięstwa nad Serbami jego osłabionej brakiem m.in. Iwana Zajcewa i Dragana Travicy drużynie wystarczyła gra po prostu przyzwoita. Zespół prowadzony przez legendarnego Nikolę Grbicia ma duży potencjał, ale walecznością, wiarą w siebie jeszcze nie dorównuje trenerowi, a w przeszłości genialnemu rozgrywającemu, który poprowadził kadrę m.in. do olimpijskiego złota. W sierpniu ubiegłego roku, na inaugurację mistrzostw świata, rozbiliśmy Serbów na Stadionie Narodowym. Jasne, że w Rio okoliczności są inne, że teraz zagramy o dużo niższą stawkę, że występ w pustawej hali Maracanazinho nie uskrzydli naszych zawodników tak jak tamten przed prawie 60 tysiącami rodaków. Ale jeśli się skoncentrują - a kapitan Michał Kubiak obiecuje, że zagrają lepiej niż przeciw Włochom - i przycisną Serbów, to ci - choć grają z nożem na gardle i muszą wygrać - znów szybko mogą przeistoczyć się ze świetnie wyszkolonych, groźnych zawodników w grupę, która ze zwieszonymi głowami czeka na egzekucję.

Dwa: znów postawić ścianę

Liczymy, że po słabszym meczu przeciw Włochom Bartosz Kurek odzyska regularność, którą prezentował już w ostatniej partii. Ale podciąć skrzydła rywala jeszcze lepiej niż siłą jego ataku można zagrywką i blokiem. Włosi wygrali z Serbami 3:2 głównie dzięki przewadze w tych elementach. Nasza powinna być jeszcze większa. W wygranym 3:1 spotkaniu z Italią blokiem zdobyliśmy aż 20 punktów (rywale 11). - Polscy środkowi wykonali doskonałą pracę. Mieliśmy wielkie problemy z przebiciem się przez ścianę przeciwników - przyznaje Luca Vettori. W elemencie, na który niezmiennie duży nacisk kładzie Stephane Antiga dobrze grają u nas wszyscy. Włochów sześć razy zatrzymał mierzący tylko 192 cm Michał Kubiak, pięć bloków dołożył Piotr Nowakowski, trzy Bartosz Kurek, a dwa punktowe bloki i jeszcze kilka wybloków, po których mieliśmy kontry, dorzucił rezerwowy Marcin Możdżonek. Ani jednego punktu w tym elemencie nie zdobył Mateusz Bieniek, ale i o niego możemy być spokojni, to przecież jeden z najlepszych blokujących całej fazy grupowej LŚ. Jeśli do bloku dorzucimy dobrą zagrywkę - a przeciw Włochom była co najmniej poprawna, zaserwowaliśmy osiem asów - to Serbowie od naszej ściany będą się odbijać. Ich blok na razie wrażenia nie zrobił. Z Włochami połowę z 12 punktów zdobył Srecko Lisinac.

Trzy: bronić jak Zatorski

Podbijania piłek tuż znad parkietu Antiga wymaga nawet od środkowych. Francuska (r)ewolucja, jaką wciąż przechodzi kadra, bazuje przede wszystkim na doskonałej defensywie. Przeciw Italii była ona najwyżej średnia. Zastrzeżeń za grę w obronie nie można mieć chyba tylko do Pawła Zatorskiego. Libero, który w fazie grupowej bronił średnio prawie dwie piłki (1,94) w secie i był najlepszy w całych rozgrywkach, w czwartek podbił aż 13 włoskich ataków, co dało mu doskonałą średnią 3,25 na partię. Ale jego koledzy muszą się poprawić. Kubiak, Kurek czy Fabian Drzyzga (wszyscy byli w czołowej "dziesiątce" tego zestawienia) zagrali poniżej swoich średnich.

Obserwuj @LukaszJachimiak

źródło: Okazje.info

Więcej o: