Memoriał Wagnera. Nowakowski: Zagraliśmy na 10 proc. naszych możliwości

- Popełniliśmy 42 błędy w ataku i na zagrywce oraz 16 w obronie - wylicza trener reprezentacji Polski siatkarzy Stephane Antiga po przegranym 2:3 meczu z Bułgarią na memoriale Wagnera w Krakowie. - Nie mamy jeszcze świeżości, ale nie możemy mieć, skoro cały czas przerzucamy ciężary - wyjaśnia Karol Kłos. A Piotr Nowakowski uważa, że nasz zespół zagrał tylko na 10 proc. swoich możliwości.

Stephane Antiga:

- Popełniliśmy 42 błędy w ataku i na zagrywce oraz 16 w obronie. Skąd wzięło się ich aż tyle? Nie wiem, nie nastawialiśmy się na grę z dużym ryzykiem. Poza zbyt dużą liczbą błędów nasza gry wyglądała jednak dobrze. Jestem zadowolony z tego, jak zespół walczył.

Marcin Możdżonek:

- Mamy z Bułgarami złą passę, przegraliśmy z nimi bodajże piąty mecz z rzędu, ale nie wyciągałbym daleko idących wniosków. Liczby są dla statystyków, a my gramy teraz towarzyski turniej z bardzo mocnymi rywalami, jakimi są Rosja i Bułgaria oraz ciekawy zespół chiński. Tymi meczami chcemy się przygotować do mistrzostw świata, w nich mamy wygrywać. Nie jesteśmy w optymalnej formie, co cieszy, bo nie powinniśmy być. Momentami na boisku był duży bałagan, bo Bułgarzy też jeszcze nie weszli na swój najwyższy poziom. Ale mówmy o nas. Była ofiarność w obronie, było dużo dobrych kontr. Małymi krokami dojdziemy do formy. Potrzebujemy jeszcze trochę czasu i go mamy. Ja czuję się coraz lepiej, jeszcze do końca z barkiem dobrze nie jest, ale mogę coraz swobodniej atakować, machać ręką. Oczywiście gdyby trener chciał mnie wstawić do pierwszej szóstki, to jestem gotów. To jest reprezentacja, dla niej nie zwraca się uwagi na drobnostki.

Piotr Nowakowski:

- Zepsuliśmy bardzo dużo zagrywek, musimy o tym pomyśleć. Na pewno nie jesteśmy jeszcze w takiej formie, żeby czuć serwis. Mam nadzieję, że pokazaliśmy w tym meczu tylko 10 proc. naszych możliwości. Jesteśmy naprawdę zmęczeni, jeszcze pracujemy nad siłą. Ale będzie coraz lepiej, zdążymy z formą na mistrzostwa świata.

Michał Kubiak:

- Prawie wszyscy pograliśmy, pięć setów dobrze zrobi drużynie, bo ciągle musimy się ze sobą zgrywać. Wynik nie był dla nas najważniejszy, a zabrakło tylko kilku piłek, żeby ten mecz wygrać. Po moim urazie [złamanie dwóch palców prawej ręki] nie ma już śladu, ręka działa, jestem pozytywnie nastawiony.

Karol Kłos:

- Nie mamy jeszcze świeżości, ale nie możemy mieć, skoro do piątku przerzucaliśmy ciężary w siłowni. Nasze ruchy z każdym dniem będą szybsze, bo powoli schodzimy z obciążeń, ale w stu procentach gotowi mamy być na pierwszy gwizdek 30 sierpnia. Nie mówmy, że kontuzja Mariusza Wlazłego [w trzecim secie najprawdopodobniej skręcił staw skokowy - diagnoza ma być znana w niedzielę] podcięła nam skrzydła, bo tak nie było. Mogliśmy ten mecz wygrać. Szkoda, że nie daliśmy zwycięstwa świetnym kibicom. Choć muszę powiedzieć, że chyba lepiej by było, gdybyśmy memoriał Wagnera grali we Wrocławiu, żeby przyzwyczajać się do hali, w której będziemy walczyć o punkty mistrzostw świata. Ale rozumiem, że mieliśmy wynagrodzić kibicom stąd, że tu na mistrzostwach nie zagramy.

Więcej o: