El. ME 2015 siatkarzy. Winiarski: Mundial ponad wszystko

Tydzień zgrupowania w Spale, chwila odpoczynku po sparingach z Finlandią i we wtorek lot do Wrocławia, gdzie od piątku do niedzieli kadra rozegra pierwsze oficjalne mecze pod wodzą Stephane'a Antigi - tak wyglądały ostatnie dni reprezentacji Polski siatkarzy. A teraz wszystko będzie się działo jeszcze szybciej. - Szkoda, że musimy grać w kwalifikacjach do ME 2015. Bez nich mielibyśmy więcej odpoczynku przed długim sezonem z mistrzostwami świata - mówi nowy kapitan kadry Michał Winiarski.

Łukasz Jachimiak: Ile dni minęło od twojego ostatniego meczu w lidze rosyjskiej do pierwszego treningu reprezentacji Polski pod wodzą Stephane'a Antigi?

Michał Winiarski: Dwa tygodnie, które miałem w końcu okazję poświęcić rodzinie. Ostatnie miesiące w Rosji musiałem być sam, bo moja żona tutaj rodziła drugiego syna. A pierwszego długo nie widziałem. Teraz w małym stopniu mogłem się nimi wszystkimi nacieszyć.

Gdybyś chciał się nacieszyć rodziną w pełni i porządnie odpocząć przed długim sezonem reprezentacyjnym, to ile czasu byś potrzebował?

- Tak naprawdę nie wiem. To trudne pytanie, bo teraz trzeba wszystko dobrze wyważyć. Wiemy, jaka sytuacja jest w tym roku, jak ważna czeka nas impreza we wrześniu. Na pewno nie można za długo nic nie robić, trzeba być w grze, bo inaczej ciężko byłoby dojść do formy. Szkoda tylko, że musimy grać kwalifikacje do przyszłorocznych mistrzostw Europy. One pokrzyżowały nam plany, bez nich mielibyśmy trochę więcej odpoczynku, a tak musimy grać we Wrocławiu i w kolejny weekend w Lublanie trudne mecze z niżej notowanymi drużynami [w Hali Stulecia zagramy w piątek z Łotwą, w sobotę z Macedonią, a w niedzielę ze Słowenią], które będą chciały się świetnie zaprezentować szczególnie przeciwko faworytom, czyli przeciwko nam.

Dużo grania, a przez to brak czasu na odpoczynek i zmęczenie będą w tym sezonie waszymi głównymi problemami? Reszta wygląda dobrze - ze związkiem ustaliliście szczegóły współpracy, a nowy trener powołał mocną kadrę i wybrał kapitana.

- To prawda, nie ma większych problemów. Zdajemy sobie sprawę z liczby meczów, jakie będziemy musieli rozegrać przed mistrzostwami. Jest szeroka grupa zawodników bardzo dobrych, na pewno będzie rotacja w składzie. Nie wyobrażam sobie, że mielibyśmy jednym zestawieniem grać całą Ligę Światową, trochę wolnego dla każdego z nas jeszcze będzie. Stephane zrobi wszystko, żebyśmy czuli się wypoczęci i gotowi na mistrzostwa świata.

Kiedy Twój dobry kolega z boiska powiedział Ci, że będziesz kapitanem jego drużyny?

- O przemyśleniach Stephane'a wiedziałem już jakiś czas temu, ale o tym, że ostatecznie podjął taką decyzję, dowiedziałem się dopiero na początku zgrupowania w Spale. Chwilę przed tym, jak wszystko zostało ogłoszone.

W pierwszym tygodniu wspólnych treningów mówiłeś kolegom, jak widzisz swoją rolę i czego oczekujesz od nich jako kapitan?

- Nie musiałem im nic mówić, bo wszyscy wiemy, czym jest reprezentacja Polski. W niej każdy daje z siebie wszystko, nikogo nie trzeba do tego zachęcać. Na pewno bycie kapitanem kadry wymaga większej odpowiedzialności niż gra bez tego tytułu, ale u nas rola kapitana jest przyjemna, bo widzę wielkie zaangażowanie i chęć pracy kolegów.

Po tym, jak okazało się, że to ty zastąpisz Marcina Możdżonka w roli kapitana, koledzy opowiadają, że jesteś w szatni największym kawalarzem, duszą towarzystwa. Potrafisz też na zespół krzyknąć, zmobilizować do walki w trudnej chwili?

- W przeszłości nie potrzebowałem roli kapitana, żeby to robić, więc teraz tym bardziej nie będę miał z tym kłopotu. Mamy w drużynie paru charakternych zawodników, wcale nie czuję, że wyłącznie moją rolą będzie krzyknięcie na kogoś, kiedy zajdzie taka potrzeba. Na tym polega siła zespołu, że wszyscy ciągniemy w jednym kierunku i wszyscy chcemy wygrywać.

Chcieliście i na ostatnich wielkich turniejach, a jednak nie szło wam i to tak bardzo, że na ubiegłorocznych mistrzostwach Europy, grając w Trójmieście, zajęliście dopiero dziewiąte miejsce, które skazało was na grę w kwalifikacjach do następnych ME. Może chociaż wynieśliście jakieś doświadczenia gry w poważnym turnieju przed polskimi kibicami?

- Wielkość mistrzostw Europy, które graliśmy w kraju rok temu i mistrzostw świata, które przed nami, jest zupełnie inna. Czujemy różnicę, przede wszystkim widząc otoczkę marketingową i medialną nadchodzącego mundialu. Wiemy, że miasta już się szykują, że wy, dziennikarze, też już bardzo na ten turniej czekacie. My też czekamy, budujemy wszystko od nowa, mamy mocny skład i dobrą atmosferę. Bardzo się cieszę, że będę grał w mistrzostwach świata w Polsce. Kolejnej takiej okazji już na pewno nie dostanę, więc tę chcę wykorzystać jak najlepiej.

Dla ciebie to trzeci mundial w karierze. Poprzedni, w 2010 roku, zakończyłeś z kadrą na dalekich miejscach 13-18, ale w 2006 roku zagrałeś w finale i zdobyłeś srebrny medal. Byłbyś zadowolony, gdybyście i tym razem zajęli drugie miejsce czy odważnie marzysz o poprowadzeniu drużyny do złota?

- Myślę, że w sporcie w ciemno lepiej niczego nie brać. Sportowiec w każdym meczu chce wygrywać. Jeżeli będziemy grać dobrze, to będziemy zwyciężać i uzyskamy taki wynik, na jaki sobie zasłużymy.

Więcej o: