Polska przegrała z Belgią i nie pojedzie do Włoch na mistrzostwa świata

Wygranie dwóch setów z Belgią dawało polskim siatkarkom awans do mistrzostw świata. Niestety, nawet powrót największych gwiazd nie pomógł. Turniej we Włoszech nasza drużyna obejrzy w telewizji.

Gdyby porównać poszczególne zawodniczki, to suma doświadczenia, osiągnięć i indywidualnych umiejętności byłaby zdecydowanie po stronie Polski. Ale siatkówka to sport bardzo zespołowy, gdzie liczy się też zgranie. A to było po stronie Belgii, bowiem ta drużyna już od dawna gra w niezmienionym składzie. Polki zaś zebrały się przed 11 dniami.

Młodsze i nie tak doświadczone Belgijki, jeśli nie pierwszy raz, to rzadko miały okazję grać przy siedmiotysięcznej widowni (biletów zabrakło kilka godzin przed rozpoczęciem gry). Dlatego na początku spotkania sprawiały wrażenie trochę sparaliżowanych. Psuły zagrywki, grały nieporadnie, dlatego nasza drużyna prowadziła 5:2. Niestety, rywalki szybko przyzwyczaiły się do głośnego dopingu i pokazały, że trzecie miejsce w ubiegłorocznych mistrzostwach Europy to nie był przypadek.

To zespół bardzo wyrównany, właściwie bez słabych punktów. Els Van de Steene była słabsza w ataku, lecz nadrabiała to świetną obroną i przyjęciem. Właśnie ten ostatni element zdecydował o objęciu przez Belgię prowadzenia w meczu. Na pierwszej przerwie technicznej było tylko 8:7 dla gości, ale kolejny fragment seta należał już zdecydowanie do Belgijek (18:12). Zdecydowały o tym błędy w odbiorze serwów rezerwowej Ilke Van de Vyver. Polki zmniejszyły straty do trzech punktów, ale po czasie Katarzyna Mroczkowska, niestety, popsuła zagrywkę i szansa przepadła.

Polki nie zwiesiły głów, choć zadanie miały bardzo trudne. Zdobywanie punktów przychodziło nam z wielkim trudem, a już trafienie piłką w boisko chwilami wydawało się niemożliwe. Bo gdziekolwiek nasze siatkarki zbijały, tam była jedna z Belgijek. A libero Valerie Courtois mogłaby zawstydzić słynące z obrony Japonki. W jednej z akcji drugiego seta Małgorzata Glinka-Mogentale trzykrotnie z całych sił uderzała piłkę, zawsze trafiając w Courtois.

W ataku nasze liderki, czyli Glinka-Mogentale i Katarzyna Skowrońska-Dolata, były w cieniu 21-letniej Lise van Hecke. Zawodniczka Piacenzy była praktycznie bezbłędna. Nawet gdy miała naprzeciw potrójny polski blok, trafiała w dziurę w nim. Na dodatek kapitalnie serwowała. To jej skuteczność zdecydowała o przegraniu przez Polskę drugiego seta.

Inna sprawa, że Polska nie miała żadnego elementu, w którym miałaby przewagę. Nawet doświadczenie nie pomagało, bo Izabela Bełcik, dwukrotna mistrzyni Europy, jako pierwsza nie wytrzymała presji. Nasza rozgrywająca grała niedokładnie, co najgorsze, w decydujących momentach. Nie pomagało jej słabe przyjęcie, ale myliła się nawet przy dobrze dogranych piłkach. Przez to nie potrafiliśmy wykorzystać wielkiego potencjału ofensywnego naszej reprezentacji.

Trzeciego seta Polska zaczęła z Joanną Wołosz w roli rozgrywającej. Trener Makowski musiał szukać czegoś nowego, bo awans niebezpiecznie się oddalił. Nasze siatkarki pozbierały się, a ich dobra gra sprawiła, że rywalki też zaczęły się mylić. Co z tego jednak, że prowadziliśmy 14:12, skoro na zagrywkę poszła van Hecke i Belgia zdobyła cztery punkty z rzędu. Polki nie rezygnowały i odrobiły straty, choć trzęsły im się ręce. Tak doświadczone siatkarki jak Werblińska czy Skowrońska-Dolata psuły zagrywki. Na szczęście przeciwniczki też nie potrafiły utrzymać wysokiego poziomu, rewanżując się tym samym.

Temperatura w łódzkiej Atlas Arenie była bliska wrzenia. Polska miała dwa setbole, ale, niestety, ich nie wykorzystała. A Belgijki spokojnie czekały na swoją szansę. Dostały ją od Eleonory Dziękiewicz i Skowrońskiej-Dolaty i to one zagrają w mistrzostwach świata. My możemy budować nową drużynę, już w całkiem innym składzie.

Polska - Belgia 0:3

Sety: 20:25, 20:25, 25:27

Polska: Bełcik, Werblińska, Tokarska, Skowrońska-Dolata, Glinka, Dziękiewicz, Zenik (libero) oraz Wołosz, Mroczkowska, Kaczorowska, Kowalińska.

Belgia: Dirickx, Van de Steene, Heyrman, Leys, Aelbrecht, Curtois (libero) oraz Van de Vyver, Coolman, Rousseaux.

Więcej o: