Andrzej Niemczyk niechciany w PZPS: Wiedzę zabiorę do grobu

PRZEGLĄD PRASY. - Jeśli ktoś nie chce korzystać z mojej wiedzy, to on sobie szkodzi. Przykro tylko, że człowiek wiedzę zabierze do grobu - mówi w rozmowie z ?Przeglądem Sportowym" Andrzej Niemczyk, były trener siatkarskiej reprezentacji Polski.

Andrzej Niemczyk zdobył z siatkarską reprezentacją Polski dwa złote medale mistrzostw Europy w 2003 i w 2005 roku. Przez kilka lat walczył ze złośliwym nowotworem węzłów chłonnych. W 2006 roku został z niego wyleczony. Aktualnie zmaga się z innymi chorobami. - Bark złamany, noga też, do tego wodobrzusze. Chemia zniszczyła mi wątrobę - mówi na łamach "Przeglądu Sportowego" . Pobyt w najlepszym ośrodku załatwił trenerowi prezes PKOL Andrzej Kraśnicki.

W ubiegłym roku, gdy doświadczony trener wpadł w problemy finansowe, zwrócił się o pomoc do Polskiego Związku Piłki Siatkowej. Odesłany przez prezesa Mirosława Przedpełskiego do pracującego w PZPS Waldemara Wspaniałego usłyszał jedynie, że nie ma pieniędzy.

Niemczyk mówi, że mimo to nie ma żalu do związku. - Jeśli ktoś nie chce korzystać z mojej wiedzy, to on sobie szkodzi. Przykro tylko, że człowiek wiedzę zabierze do grobu.

Jednym z pomysłów trenera jest wydanie książki na temat szkolenia. W wywiadzie wyznaje również, że miał propozycję pracy w Kazachstanie. Jednak zrezygnował z niej, licząc na pomoc PZPS-u.

Niemczyk: Łza się w oku zakręciła

23 września minęła 10. rocznica zdobycia przez polskie siatkarki złotego medalu na mistrzostwach Europy. Z tej okazji w Gdyńskiej hali został rozegrany mecz dawnych "złotek" z obecną reprezentacją Piotra Makowskiego. Na ławce trenerskiej zabrakło pomysłodawcy tego niezwykłego wydarzenia i twórcy sukcesów reprezentacji Polski - Andrzeja Niemczyka, który z powodów zdrowotnych nie mógł stawić się w Gdyni. Drużynę "złotek" poprowadził Alojzy Świderek.

Jak przyznaje Niemczyk, w oku zakręciła się łza. - Siedziałem w domu i gapiłem się w telewizor. Gdybym pił alkohol, to bym się uchlał - mówił, dodając: - Cieszyłem się, gdy patrzyłem na mecz, ale łezka się zakręciła. Były wszystkie dziewczyny - wspomina.

Na własny koszt z Azerbejdżanu przyleciała nawet największa gwiazda reprezentacji Polski Katarzyna Skowrońska, która nie mogła grać przez kontuzję. - To mnie jeszcze bardziej rozczuliło, że one mogły, a ja nie - zakończył.

Więcej o: