Siatkówka. Anastasi: Uważam, że trzeba dać szansę Wlazłemu

PRZEGLĄD PRASY: - Na razie nic się nie zmieniło w sprawie Wlazłego. Oglądam jego fantastyczne mecze w PlusLidze i nadal zastanawiam się, jak to możliwe, że jeden z najlepszych atakujących świata nie gra w reprezentacji i nie chce jechać do Londynu? - zastanawia się selekcjoner siatkarskiej reprezentacji Polski Andrea Anastasi w wywiadzie dla Przeglądu Sportowego.

Pokażmy światu jak się kibicuje - Facebook Polska biało-czerwoni ?

Kapitan PGE Skry Bełchatów odmówił występów w reprezentacji Polski. - Nigdy nie powiedziałem i nigdy nie powiem, że nie chcę grać w kadrze. Chcę i to bardzo. Ale - przynajmniej na razie - nie mogę - tłumaczył w październiku Wlazły

- Do 2006 roku dla kadry byłem zawsze w stanie poświęcić wszystko: czas wolny, swoje siły i swoje zdrowie. Dążyłem do wyznaczonych przez siebie celów i do realizacji swoich marzeń, którymi były medale mistrzowskich imprez. Potem zaczęły się moje problemy zdrowotne. Organizm był wyczerpany, często miałem skurcze, które widzieliście wiele razy, gdy znoszono mnie z boiska. A jednak jak najszybciej na to boisko wracałem. I nie myślałem, ile zdrowia ryzykuję, choć byłem wtedy młodym chłopakiem.

Polski Związek Piłki Siatkowej w żadnym stopniu się mną nie interesował i gdyby nie Raul Lozano, który zażądał, by wysłać mnie na badanie do Barcelony, żadnej pomocy bym się nie doczekał. I to był ostatni raz, gdy Związek mi pomógł. Czuję się kopany i poniewierany przez działaczy PZPS - tak brzmiało oświadczenie wydane przez atakującego PGE Skry Bełchatów.

Głos w sprawie Wlazłego zabrał Andrea Anastasi. W wywiadzie dla Przeglądu Sportowego Włoch stwierdził, że nadal widzi gwiazdę PlusLigi w składzie kadry.

: - Na razie nic się nie zmieniło w sprawie Wlazłego. Oglądam jego fantastyczne mecze w PlusLidze i nadal zastanawiam się, jak to możliwe, że jeden z najlepszych atakujących świata nie gra w reprezentacji i nie chce jechać do Londynu? - zastanawia się Anastasi.

Chciałbym, żeby zmienił zdanie, swój pomysł na przyszłość. Nie obrażę się nawet, jeśli zadzwoni do mnie dopiero w marcu i powie: chciałbym spróbować. Uważam, że trzeba dać mu szansę. Byłbym głupcem, zamykając mu drogę do kadry tylko dlatego, że wcześniej nie chciał w niej być. Mamy igrzyska, potrzebujemy najlepszych. Ale żeby była jasność: nie będę na Mariusza naciskał. To jego życie... - podsumował całą sprawę włoski szkoleniowiec.

Zobacz wideo
Więcej o: