Puchar Polski siatkarek. Zgaszone gwiazdy Atomu Trefla Sopot 

Atom Trefl miał wygrać Puchar Polski i zapewnić sobie wstęp na europejskie areny, bo to z myślą o nich jest budowany najbogatszy klub PlusLigi kobiet. W półfinale sopocianki poległy z Aluprofem Bielsko-Biała, który w ostatniej partii zdeklasował rozbite rywalki. Całość wygrał 3:1 (25:22, 22:25, 25:22, 25:11).

Atom do półfinału awansował pewnie. Wicelider PlusLigi, który w całym sezonie przegrał tylko cztery mecze, w walce o finał był faworytem. Rywal z Bielska-Białej ma za sobą znacznie słabszy sezon i ciężki mecz w ćwierćfinale. Dzień wcześniej pokonał Enionem Dąbrowę Górniczą w pięciu setach, choć przegrywał już 0:2.

- Straciłyśmy wiele sił i nerwów, ale opłacało się grać. Chyba taki ciężki mecz pomógł nam się podnieść i bez obawy podejść do kolejnego meczu. Na zasadzie "co będzie, to będzie". Chciałyśmy zagrać dobrą siatkówkę, która będzie dawać nam radość. I to się udało - cieszyła się po awansie do finału atakująca Aluprofu Natalia Bamber.

- Właśnie takie dostanie się do półfinłu rzutem na taśmę dodaje skrzydeł - stwierdziła smutna rozgrywająca Atomu Izabela Bełcik. - Nie dziwię się wcale, że bielszczanki zagrały z nami lepiej niż dzień wcześniej. Nie liczyłyśmy, że zaczniemy od wyniku 2:0. Wiadomo, że ostatnio wróciła do zespołu Ania Werblińska, a to dużo zmienia. Czwarta pozycja w lidze nie odzwierciedla ich aktualnej siły.

Rzeczywiście ataki Werblińskiej, a także Karoliny Ciaszkiewicz były imponujące. Dobrą grę bielszczanki zbudowały jednak na świetnej zagrywce. Najpierw dobrą passę zaczęła Bamber. Potem popisywała się Katarzyna Skorupa. Pogubione w przyjęciu Atomówki wyraźnie przegrały set otwarcia. W kolejnym dobrze pracowały blokiem, ale same dodawały sobie roboty, gdy prostymi błędami dawały się dogonić mistrzyniom Polski. Wyraźnie tego dnia coś w sopockim zespole szwankowało. Zagrywka bielszczanek coraz bardziej siała spustoszenie. Nie radziła sobie ani reprezentacyjna libero Paulina Maj, ani była wieloletnia reprezentantka kraju Dorota Świeniewicz. Zupełnie gra posypała się pod koniec trzeciego seta. Kiedy coraz więcej piłek bezwiednie wpadało w boisko w inowrocławskiej hali OSiR dało się wyczuć zapach sensacji. I ta stała się faktem, gdy Aluprof rewelacyjnie zaczął czwartą partię. Po kolejne serii rozgrywającej Aluprofu Skorupy, bielszczanki prowadziły już 8:1! Przewagę tylko sukcesywnie powiększały, deklasując Atom i wygrywając do 11.

- Zagrałyśmy bardzo fajnie zagrywką i w odpowiednich momentach kończyłyśmy piłki. Jednak rządzi się swoimi prawami - trzeba trafić z formą na te trzy dni.

Owy trzeci - ostatni dzień turnieju w niedzielę. W finale Aluprof zagra z Muszynianką Muszyna. Tak jak dwa lata temu. Wtedy górą były bielszczanki.

Zaksa w finale PlusLigi  ?

Więcej o: