Łodzianki startują po medal w PlusLidze

Siatkarki Organiki Budowlanych zainaugurują w poniedziałek swój drugi sezon w PlusLidze. Ich pierwszym rywalem będzie AZS Białystok.

Ostatni rok dla drużyny prowadzonej przez trenera Wiesława Popika był znakomity. Klub, który został założony dopiero cztery lata temu, w najwyższej klasie rozgrywkowej radził sobie wspaniale. Mimo że jego szefowie zapowiadali, że głównym celem jest tylko utrzymanie, szybko można było się przekonać, iż jest to jedynie zasłona dymna. Organika pokazała, że potrafi nawiązać walkę z najsilniejszymi rywalami, i błyskawicznie dołączyła do ścisłej czołówki.

Ale tego, co się wydarzyło w kwietniu, nie mogli się spodziewać nawet najwięksi siatkarscy optymiści z Łodzi. Organika zdobyła Puchar Polski i wywalczyła historyczny awans do Ligi Mistrzyń. Później drużyna stanęła przed wielką szansą wywalczenia medalu, ale ostatecznie zakończyła rozgrywki na czwartym miejscu, co i tak było wielkim sukcesem klubu. Bo niżej od beniaminka sklasyfikowano zespoły z większymi budżetami i bardziej ograne w najwyższej klasie.

Podobno jednak drugi sezon jest najtrudniejszy, więc zadbano o wzmocnienie składu. Latem do Organiki dołączyły cztery nowe zawodniczki: Joanna Mirek, Marta Szymańska, Sylwia Wojcieska i Amerykanka Katie Olsovsky.

Niestety, po rozegranych do tej pory trzech meczach (z Carnaghi Villa Cortese, Aluprofem Bielsko-Biała i RC Cannes) nie można napisać, aby któryś z tych transferów okazał się strzałem w dziesiątkę. Szczególnie zawodzi Mirek, najbardziej doświadczona i utytułowana zawodniczka w zespole. Złota medalistka mistrzostw Europy miała zastąpić Małgorzatę Niemczyk. - Spokojnie, już niedługo Joasia pokaże, że potrafi grać na najwyższym poziomie, i udowodni swoją ogromną wartość - przekonuje Marcin Chudzi, prezes Organiki.

O ile w poprzednim sezonie łódzka drużyna była największą niewiadomą w lidze i niektóre zespoły nie traktowały jej poważnie, tak teraz będzie zupełnie inaczej. Dzięki zdobyciu Pucharu Polski i zajęcia czwartego miejsca łodzianki postawiły sobie poprzeczkę bardzo wysoko. - Każdy rywal będzie teraz podchodził do meczu z nami podwójnie zmobilizowany. Możemy zapomnieć o jakiejkolwiek taryfie ulgowej, tym bardziej że większość zespołów również dokonała poważnych wzmocnień - mówi szkoleniowiec Organiki.

Popik zdaje sobie sprawę, że po poprzednim sezonie już nikt nie nazwie Organiki drużyną z ambicjami na miejsce w pierwszej szóstce. Będzie za to traktowana jako jeden z głównych faworytów do medalu. - Nie mamy zamiaru ukrywać, że naszym celem jest podium. Zawsze trzeba sobie stawiać coraz wyższe cele i my to robimy - twierdzi Popik. - Poza tym występy w PlusLidze są właśnie dla nas najważniejsze. Oczywiście do meczów w Lidze Mistrzyń także podchodzimy niezwykle poważnie, ale traktujemy je raczej jako wspaniałą przygodę i okazję do sprawdzenia się z bardziej doświadczonymi drużynami. W lidze chcemy zacząć wygrywać od razu.

Ale w tym sezonie poziom sportowy w PlusLidze znacznie się podniósł. Do dwóch potentatów, czyli Muszynianki i Aluprofu, którzy w ostatnich latach walczyli o złoty medal, dołączył trzeci - Atom Trefl Sopot. To nowicjusz w ekstraklasie, w której znalazł się dzięki odkupieniu miejsca od Nafty Piła. Ma jeden z największych budżetów w lidze. - Rzeczywiście, doszedł nam kolejny mocny przeciwnik do walki o najwyższe cele. To klub, który pozyskał gigantycznego sponsora [PGE - przyp. red.], szkoda tylko, że wszedł do Organiki - żałuje Popik. - Na pewno jednak nie drżymy przed pojedynkiem z Atomem. Już raz w tym roku wysoko z nim wygraliśmy [w towarzyskim turnieju w Łodzi - przyp. red.]. Spróbujemy jeszcze raz, tylko że w lidze.

Pierwszym rywalem łodzianek będzie ligowy średniak - AZS Białystok. Początek meczu w hali sportowej przy ul. Skorupki o godz. 18, bilety kosztują 15 i 10 zł.

Wyniki pierwszej kolejki PlusLigi:

TPS Rumia - Aluprof 1:3, Muszynianka - Stal Mielec 3:0, MKS Dąbrowa Górnicza - Gwardia Wrocław 3:1, Trefl Sopot - Centrostal Bydgoszcz 3:0