Warszawski klub na skraju upadku. Brakuje pieniędzy na grę, może nie dokończyć sezonu

Wisła Warszawa znalazła się nad przepaścią. W zespole, który w zeszłym sezonie awansował do Ligi Siatkówki Kobiet zaczyna brakować pieniędzy i... zawodniczek. Sytuacja wymknęła się spod kontroli do tego stopnia, że część siatkarek zrezygnowała z dalszej gry. Wygląda na to, że Wiśle grożą gorsze konsekwencje niż spadek z najwyższej ligi. Rozpoczęła się walka o uratowanie klubu.

Wisła Warszawa może przestać istnieć. Kłopoty finansowe siatkarskiego klubu ze stolicy Polski ciągną się co najmniej kilkanaście miesięcy, ale po serii porażek w Lidze Siatkówki Kobiet grozi im nie tylko spadek z najwyższego poziomu rozgrywek. 

Wisła tonie

- Trwa walka o uratowanie klubu - dowiedzieliśmy się od osób z otoczenia Wisły. Gdy zapytaliśmy jedną z zawodniczek o sytuację w drużynie, odpowiedziała, że nie chce się o niej wypowiadać. Stwierdziła jedynie, że sprawy finansowe to początek problemów. 

Na razie może nie odbyć się ligowy mecz Wisły w Łodzi. Prezes gospodarza - Grot Budowlanych, Marcin Chudzik twierdzi, że oficjalnie żadna decyzja nie została jeszcze podjęta. - Chcemy, żeby ten mecz się odbył i jesteśmy gotowi w nim zagrać. Wiemy jednak, że jest prawdopodobieństwo odwołania albo przeniesienia go na inny termin - przyznawał.

Na Arenie Ursynów, gdzie dotąd grała Wisła w LSK, nie odbędzie się także żadne z jej spotkań domowych zaplanowanych na luty. Nie wiadomo, gdzie i czy w ogóle zostaną rozegrane. Brakuje pieniędzy na organizacje meczów i wynajem hal, które w większości terminów i tak pozostają niedostępne. 

Czy one pamiętają, jak się wygrywa?

Wisła, która awansowała do LSK w zeszłym sezonie, bardzo słabo radzi sobie w ekstraklasie. Ma na koncie 12 porażek z rzędu i tylko dwa punkty. W 12 meczach wygrała zaledwie 8 setów. Trenerka Agnieszka Rabka, która prowadziła zawodniczki od początku sezonu, nie potrafiła odmienić ich gry.

- Za każdym razem, gdy wchodziłam do tej szatni po porażkach, chciałam, żeby ta sytuacja się zmieniła - mówiła nam trenerka, a wcześniej rozgrywająca m.in. Developresu SkyRes Rzeszów, czy Chemika Police.

Rabka przestała być trenerką Wisły na początku stycznia. Nie wydawała się odpowiednią osobą do prowadzenia zespołu, który miał problemy w meczach z rywalami, z którymi w bezpośredniej walce choć raz powinien okazać się lepszy. Nie potrafiła nim dyrygować.

- Czy pamiętamy, jak się wygrywa? Tak i brakuje nam tego uczucia - mówiła środkowa, Ola Szymańska. - Liczymy, że to się jeszcze odmieni, ale na pewno nie jest nam łatwo. 

Zobacz wideo

Brazylijskie kuriozum

Nowym trenerem zespołu został Dejan Desnica, ale od samego początku napotkał w klubie duże problemy. W przegranym 0:3 meczu z #VolleyWrocław Serb nie mógł skorzystać z Joycinhi. To jedna z dwóch brazylijskich skrzydłowych, które Wisła sprowadziła tuż po starcie sezonu, ale CEV długo nie pozwalał na ich grę w Lidze Siatkówki Kobiet. Zawodniczki zadebiutowałydopiero w listopadzie, ale ich pojawienie się w składzie nie przyniosło efektów w postaci dużo lepszej gry. Druga z nich, Nikolle Correa raz musiała nawet zagrać jako libero, ze względu na kontuzję Adriany Adamek. Tego, co wydarzyło się po świętach Bożego Narodzenia nie przewidział jednak nikt. 

Joycinha wyjechała w okresie świąt do Brazylii, pomimo ostrzeżeń ze strony klubu, że jej wiza traci wkrótce ważność. Miała czekać w Polsce na jej przedłużenie, ale zdecydowała się wrócić do kraju i do tej pory nie pojawiała się na treningach. Klub rozwiązał z nią umowę z winy zawodniczki. Odeszła również wspomniana Nikolle Correa, a także dwie inne siatkarki - Aleksandra Lipska i Katarzyna Olczyk. Teraz w Wiśle gotowych do gry jest zaledwie osiem siatkarek. Prezes Grzegorz Kulikowski zapowiadał ściągnięcie nowych twarzy, ale żadna umowa nie została podpisana.

W piątek pierwsze decyzje ws. przyszłości klubu

Prezes Polskiej Ligi Siatkówki, Paweł Zagumny w rozmowie ze Sport.pl potwierdził, że przyszłość drużyny w Lidze Siatkówki Kobiet powinna się rozstrzygnąć w piątek, na kiedy zaplanowano spotkanie z władzami Wisły Warszawa. - Wtedy będziemy wiedzieć więcej, a na razie informacje prawdziwe, albo fałszywe powinien udzielić klub - stwierdził. Dyrektor sportowy Wisły, Joanna Mirek odmówiła skomentowania sytuacji. 

Po opublikowaniu tekstu klub przesłał do nas oświadczenie: 

Ze zdziwieniem przeczytaliśmy czwartkowy (16 stycznia 2020 roku) artykuł sport.pl: "Warszawski klub na skraju upadku. Brakuje pieniędzy na grę, może nie dokończyć sezonu"

Chcemy oświadczyć, że informacje zawarte w artykule są nieprawdziwe.

Wisła Warszawa S.A. ma problemy z płynnością finansową, ale zapewniamy, że nie ma zagrożenia bankructwem klubu z tego powodu. Ewentualne zamknięcie naszego klubu nie ma związku z brakiem pieniędzy.

Wisła ma takie same problemy jak inne kluby, ani mniejsze ani większe.

Ze sportowym pozdrowieniem,

Wisła Warszawa S.A.