Szczyt po Lidze Mistrzów. PGE Skra w Kędzierzynie

W środę PGE Skra i Zaksa cieszyły się z wielkich sukcesów, jakimi były awanse do kolejnej fazy pucharowej. Trzy dni później obie drużyny zmierzą się w spotkaniu ligowym.

Bełchatowianie są wśród sześciu klubów walczących o trzy miejsca w Final Four Ligi Mistrzów, dzięki wygraniu "złotego seta" z Knack Randstad Roeselare. Ich sobotni przeciwnicy awansowali do półfinału pucharu konfederacji. Pokonali we własnej hali VfB Friedrichshafen, byli też lepsi w dodatkowym tie-breaku. - Na pewno będzie to bardzo trudny mecz dla obu drużyn po tak wyczerpującym psychicznie tygodniu - uważa Jacek Nawrocki, trener mistrzów Polski. - Wysiłek fizyczny nie był wielki, choć cztery sety rozegrane przy wielkiej adrenalinie i stresie kosztują więcej niż normalne.

Nikt w PGE Skrze nie zamierza jednak odpuszczać spotkania w Kędzierzynie. - To przecież pojedynek na szczycie, a konfrontacje między naszymi drużynami zawsze były bardzo prestiżowe - przypomina Nawrocki.

Bełchatowianie w czwartek dostali wolny dzień, żeby ochłonąć po emocjach. W piątek rano ćwiczyli w siłowni, zaś wieczorem mieli trening w kędzierzyńskiej hali. Po nim trenerzy mieli podjąć decyzję, na jaką szóstkę postawić. Wybór mają duży, bo zmiennicy Mariusza Wlazłego, Bartosza Kurka czy Michała Winiarskiego niewiele ustępują im klasą. Widać to wtedy, gdy któryś ze zmienników pojawia się w grze. Z reguły zostaje wówczas wybrany na najlepszego zawodnika. Sobotni występ będzie szczególny dla Jakuba Novotnego, który do PGE Skry trafił właśnie z Zaksy. W kędzierzyńskim klubie grał kiedyś Kurek, zaś podróż w drugą stronę odbyli Jakub Jarosz, Dominik Witczak, Piotr Gacek.

Obie drużyny zagrają po raz czwarty w tym sezonie. W trzech wcześniejszych spotkaniach lepsi byli bełchatowianie (w lidze wygrali po 3:2 i 3:0 w finale Pucharu Polski). W tabeli PGE Skra ma 17 punktów więcej od Zaksy.

Początek meczu w sobotę o godz. 14.45 (transmisja w TV4 i Polsacie Sport).

Kolejna wygrana wielunian?

Jeśli Pamapol Wielton pokona w dzisiejszym meczu Jastrzębski Węgiel, może awansować nawet na siódme miejsce w tabeli. Biorąc pod uwagę ostatnie wyniki drużyny, jest to bardzo możliwe. Wielunianie wygrali bowiem trzy kolejne mecze, notując tym samym najlepszą serię od początku występów w PlusLidze. Co ciekawe, ich zwycięska passa rozpoczęła się właśnie od wygranej z JW (3:1). Po tym meczu podopieczni Shuichiego Mizuno pokonali 3:2 Fart Kielce i Indykpol AZS Olsztyn, dzięki czemu zmniejszyli stratę do siódmych kielczan do zaledwie dwóch punktów. Za gospodarzami przemawia nie tylko atut własnej hali, lecz także zmęczenie jastrzębian, którzy we wtorek grali w Lidze Mistrzów. Spotkanie w Wieluniu rozpocznie się o godz. 18.