PGE Skra: Wygrana nr 10. Teraz czas na puchary

Prowadząca w tabeli PGE Skra Bełchatów nie zwalnia tempa. W sobotę pewnie pokonała Jastrzębski Węgiel. Następny mecz ligowy rozegra dopiero 29 grudnia

Do meczu z mistrzami Polski jastrzębską ekipę przygotowywał duet trenerski Miroslav Palgut (asystent Igora Prielożnego, który w czwartek rozstał się z klubem), oraz odpowiadający od tego sezonu za drużynę Młodej PlusLigi Leszek Dejewski. Czasu na eksperymenty nie mieli. Jedyne, co mogli zmienić w ciągu 48 godzin, to podejście mentalne zawodników. I to im się udało.

Jastrzębski zespół, któremu wcześniej brakowało pewności, w sobotę ruszył na bełchatowian jak rozjuszony byk. Pierwszy set był bodaj najlepszy w ich wykonaniu w tym sezonie. Zamiast zamartwiać się, że rywal co chwilę uparcie odskakuje na dwa punkty, gospodarze zrobili wszystko, by go wreszcie dopaść.

W połowie seta parę razy świetnie przedarł się przez ręce gości Benjamin Hardy, dając zespołowi zastrzyk energii, której nie byli w stanie rozładować nawet tacy siatkarscy spryciarze jak bełchatowianie. - Przespaliśmy seta - przyznał Mariusz Wlazły, kapitan mistrzów Polski. Co mogło być tego przyczyną? - Przed nami ciężka droga [oprócz ligi oraz LM, Skrę czeka wyjazd na klubowe MŚ - przyp. red.], dlatego ostatnio trochę ciężej trenowaliśmy. W najbliższym okresie nie będzie bowiem na to za wiele czasu - wyjaśniał Wlazły.

Mistrzowie kraju mieli też początkowo kłopot z czystym odbiorem zagrywki. Stąd Michała Bąkiewicza już w pierwszej partii zmienił Bartosz Kurek, a Stephane'a Antigę w drugiej Michał Winiarski. - Wyszliśmy z Bąkiewiczem i Antigą, gdyż oni w tej specyficznej hali mieli gwarantować wysoki poziom przyjęcia. Nie był to błędny wybór, ale najważniejsza okazała się jednak mocna zagrywka i atak - bronił swych decyzji Jacek Nawrocki.

Skra odzyskiwała właściwy napęd dzięki atomowym serwom Wlazłego oraz Miguela Falaski. Winiarski uporządkował zaś grę w przyjęciu.

Grzegorzowi Łomaczowi nie brakowało inwencji w rozegraniu, ale przy znakomicie funkcjonującej współpracy między blokiem i obroną w bełchatowskich szeregach, ostrzał ze strony Hardy'ego oraz Mitji Gaspariniego z każdą akcją przestawał być tak skuteczny jak wcześniej.

Żywiołowo reagujący na ławce Palgut szukał sposobu na rywala w roszadach. Najważniejszą był powrót na boisko Igora Judina - pierwszego atakującego zespołu, który długo zmagał się z kontuzją. W tym sezonie rozegrał w większym wymiarze czasu tylko cztery mecze u progu rozgrywek ligowych. Chociaż w sobotę oszczędzał jeszcze leczone kolano, to i tak przydał się bardzo. 12 z 18 skończonych ataków mówi samo za siebie.

Zespół z Bełchatowa swoją wielkość pokazywał w sytuacjach stykowych, kiedy jastrzębianie byli już bliscy przełomu. Tak było zarówno w drugim secie przy stanie 20:21 czy w czwartym, kiedy na boisko powrócił Antiga. I kolejno: zablokował Marcina Wikę, przepchnął na siatce Judina i dołożył asa serwisowego.

Mimo drobnego zachwiania bełchatowska maszyna wciąż ma się dobrze i trudno będzie znaleźć kogoś, kto w lidze mógłby doprowadzić do jej demontażu. - Niby nie było dużej różnicy w grze, ale to oni obronili kilka ważnych piłek, my nie skończyliśmy kilku kluczowych ataków oraz popełniliśmy więcej błędów w zagrywce - kręcił głową Judin.

Daniel Pliński: - Kto myślał, że Jastrzębie nie będzie grało w tym sezonie w siatkówkę, mocno się pomylił. Wkrótce zaczną prezentować wysoki poziom, do którego nas przyzwyczaili.

Palgut sam przyznał, że miło słucha się komplementów ze strony przeciwnika, ale pocieszony być nie mógł. Sytuacja Jastrzębskiego Węgla w lidze nadal jest zła. - Ten zespół ma rezerwy w bloku, taktycznie może grać lepiej - ocenia Słowak. Nawrocki był zadowolony z wygranej na trudnym terenie. - Świetnie zagraliśmy zagrywką, a zwłaszcza blokiem, którym zdobyliśmy aż 17 punktów - cieszył się.

W poniedziałek rano jego drużyna będzie trenować na siłowni w Bełchatowie, zaś po południu przyjedzie do Łodzi, gdzie będzie przygotowywać się do środowego spotkania z VfB Friedrichshafen w Lidze Mistrzów. - Kluczowego do awansu - uważa trener.

JASTRZĘBSKI WĘGIEL - PGE SKRA 1:3

Sety: 25:22, 22:25, 19:25, 19:25

JW: Łomacz, Hardy 5, Gawryszewski 7, Gasparini 10, Divis 13, Nowik 6, Rusek (libero) oraz Pawliński, Wika 5, Judin 12, Polański 1.

PGE Skra: Falasca 4, Antiga 6, Możdżonek 8, Wlazły 21, Bąkiewicz 2, Pliński 8, Zatorski (libero) oraz Kurek 7, Winiarski 11, Kłos 1, Woicki.

Pozostałe wyniki tabela PlusLigi:

Delecta Bydgoszcz - Fart Kielce 3:0 (25:19, 25:20, 25:21), Asseco Resovia Rzeszów - AZS Politechnika Warszawska 3:1 (23:25, 29:27, 25:17, 25:23), Tytan AZS Częstochowa - Indykpol AZS UWM Olsztyn 3:0 (28:26, 25:20, 25:17).