Siatkówka. Stelmach: Słaba ta liga jest

- Mnie poziom sportowy nie zadowala. Słaba jest ta liga - narzeka trener kędzierzynian. Jego zdaniem jedną z przyczyn jest ekspresowe tempo rozgrywek.

Siatkarze z Kędzierzyna na zakończenie pierwszej rundy PlusLigi pokonali w Bydgoszczy Delectę 3:2. Trener Stelmach powinien się cieszyć ze zwycięstwa, ale siedział po meczu z kwaśną miną. - To był dziwny mecz. Raz jedna drużyna zdobywała kilka punktów z rzędu, potem drugi zespół wygrywał kilka akcji. Przewaga dwóch-trzech punktów nie dawała żadnego komfortu, skoro się potem ją traciło. Nie było w tym ani spokoju, ani stabilności - narzekał.

Stelmach przewiduje: - I musimy się do tego przyzwyczaić. Inaczej nie będzie. Kibicom może się podobać, ale mnie poziom sportowy nie zadowala. W Bydgoszczy raz wygrywamy seta do 17, potem przegrywamy wyraźnie kolejne. Tak nie powinno to wyglądać.

Spotkanie Delecty z ZAKSA było rzeczywiście emocjonujące, ale błędów obie strony popełniły zbyt wiele. Przykład z seta czwartego: bydgoszczanie przegrali go 18:25. Sami zdobyli tylko 9 pkt (wszystkie po atakach, żadnego z bloku i zagrywki). Pozostałe oddali Delekcie sami kędzierzynianie.

Zawodnicy i trenerzy od początku narzekają na ekspresowe tempo tegorocznej PlusLigi, która rozpoczęła się przecież zaledwie dwa miesiące temu.

- W lidze pracuję bardzo długo i nie pamiętam, żeby pierwsza runda zakończyła się tak szybko. Mamy przecież dopiero koniec listopada, a już dziewięć kolejek za nami. To ekspresowe tempo musi wpływać na poziom gry, bo nie ma zupełnie czasu na normalne trenowanie, ćwiczenie elementów taktycznych czy poprawianie błędów. A do tego, jak się przydarzą choroby i kontuzje, ten problem narasta - wtóruje Stelmachowi szkoleniowiec Delecty Waldemar Wspaniały.

Co dla zawodników i opiekunów jest problemem, podoba się kibicom. Wczoraj w Bydgoszczy spotkanie Delecta - ZAKSA obejrzało niemal 4 tys. widzów. - Rozumiem, że niespodzianki się mogą podobać widzom. Jest dreszcz emocji, bo faworyta nie ma. To zresztą pokazuje tabela. Tylko Skra trochę odskoczyła, a od miejsca drugiego w dół walka będzie się toczyła zażarta do samego końca rundy zasadniczej. Każdy chce być przecież w najlepszej szóstce - stwierdza Stelmach.

Na razie jego ZAKSA jest w gronie szczęśliwców. Delecta znalazła się pod kreską. To efekt słabego początku i przegranych w Wieluniu i Kielcach oraz porażki we własnej hali z warszawską AZS Politechniką. - Niepotrzebnie straciliśmy te punkty, szczególnie na wyjeździe, ale będziemy je teraz odrabiać w rewanżach - mówi atakujący Delecty Grzegorz Szymański.

Start do pościgu za czołową szóstką już w środę. Żadnej dłuższej przerwy w PlusLidze oczywiście nie ma. W rewanżowej rundzie tempo nie będzie wcale wolniejsze. Zakończy się ona już 26 stycznia.

Delecta Bydgoszcz - ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 2:3 (17:25, 25:22, 25:22, 18:25, 10:15)

Oni nikomu nie popuszczą. Kurek jak Skra  ?

Więcej o: