PGE Skra Bełchatów kończy pierwszą rundę na Torwarze

Biletów nie ma już od tygodnia, na trybunach usiądzie ponad pięć tysięcy kibiców. To nie jest Liga Mistrzów, ale spotkanie PGE Skry z AZS-em Politechniką w Warszawie.

Za każdym razem przyjazd mistrzów Polski do stolicy wywołuje ogromne zainteresowanie. AZS zdecydował się więc wynająć na sobotni mecz większa halę. - W lidze jeszcze nie występowaliśmy na Torwarze - mówi Jacek Nawrocki. - Ale występowaliśmy tam w meczach gwiazd, a kilka lat temu zdobyliśmy tam Puchar Polski.

Gospodarze w poprzednim sezonie spadli z PlusLigi, ale kupili miejsce od Jadaru Radom. - Choćby dlatego są silniejsi, bo przecież powstali z dwóch drużyn - podkreśla trener PGE Skry. Przypomina też, że do AZS-u doszło dwóch-trzech skrzydłowych - Zbigniew Bartman, Michał Kubiak i Robert Prygiel, a także doświadczony środkowy Marcin Nowak. - Już sprawili wiele niespodzianek [pokonali Jastrzębski Węgiel i Resovię - przyp. red.] i aspirują do czołowych miejsc - dodaje. Według niego gra warszawskiego zespołu opiera się na ofensywie, czyli mocnej zagrywce i ataku. - W tych elementach trzeba ich koniecznie zatrzymać - uważa Nawrocki.

Skra ostatnio jest w wybornej formie. Ostatniego seta przegrała 3 listopada (z Zaksą), a sześć kolejnych spotkań wygrała po 3:0, m.in. z wiceliderem - AZS-em Częstochowa - i w środę z Trentino, które w Lidze Mistrzów nigdy dotychczas nie przegrało do zera. Z pewnością kosztowało to bełchatowskich siatkarzy bardzo wiele, zwłaszcza emocjonalnie. Ale trener ma możliwość manewru, bo kadra jest bardzo wyrównana. Nikt by się chyba nie zdziwił, gdyby przeciwko AZS-owi zagrała szóstka z Michałem Bąkiewiczem i Stephanem Antigą na przyjęciu i znajdującym się - według szkoleniowca - w bardzo wysokiej formie atakującym Jakubem Novotnym.

Nawrocki nie boi się o motywację swoich podopiecznych. - Wiemy, jaka jest stawka meczu i jaką klasę prezentuje przeciwnik - mówi. AZS Politechnika niespodziewanie zajmuje trzecie miejsce w PlusLidze ze stratą pięciu punktów do prowadzącej Skry. Jeśli bełchatowianie będą serwować na swoim normalnym poziomie, nie powinni mieć problemów. Bo warszawiacy imponują silną zagrywką, ale mają duże kłopoty z jej przyjęciem. Grają też nierówno, bo obok zwycięstwa nad Resovią przegrali w Częstochowie czy Kielcach

Siatkarze PGE Skry długo nie cieszyli się z pokonania Trentino. W czwartek po południu mieli trening, a wczoraj pojechali już do stolicy. Tam wieczorem ćwiczyli na Torwarze. Na szczęście nikt nie narzeka na kontuzję.

Początek meczu w sobotę o godz. 14.45 (transmisja w TV4 i Polsacie Sport).