PlusLiga. Siatkarski dreszczowiec w Jastrzębiu dla Resovii

Starcie drugiej z trzecią drużyna minionego sezonu przyniosło spodziewane emocje i było widowiskiem dla ludzi o mocnych nerwach. Po pięciosetowym boju zwyciężyli goście.

Najlepszy serwis o MŚ w Japonii ?

Przed meczem w Jastrzębiu, obie utytułowane ekipy, miały w lidze tylko po jednym zwycięstwie za trzy punkty. Różnica była jednak taka, że jastrzębianie łatwo zdołali ograć jedynie beniaminka Farta Kielce, zaś brązowi medaliści z poprzedniego sezonu pokonali ostatnio na własnym parkiecie mistrzów Polski - Skrę Bełchatów.

Mimo wszystko jastrzębscy siatkarze przekonywali, że ich forma rośnie. Rywali komplementowali, twierdząc, że personalnie jest to drużyna o największym potencjale w lidze. Plejada zagranicznych gwiazd, wsparta znakomitym libero Krzysztofem Ignaczakiem, zdaniem wielu ekspertów uchodzi za poważnego kandydata do tytułu mistrzowskiego.

Dla nowych gwiazd drużyny gości zagadkę stanowić miała specyficzna hala w Szerokiej. Nie grał w niej ani chwalony od początku sezonu rozgrywający Michał Baranowicz, ani stanowiący główną armatę w ataku Gyorgy Grozer. Niemiec wprawdzie miał okazję gościć już w Jastrzębiu podczas meczu Ligi Mistrzów z VfB Friedrichschafen, ale swoim kunsztem błysnął wtedy w hali lodowiska Jastor, gdzie jastrzębianie rozgrywali swoje mecze w europejskich pucharach.

Gospodarze swoich szans upatrywali też w tym, że rzeszowska maszyna jeszcze na dobre nie odpaliła. Przypomnijmy, że trener Ljubomir Travica wskutek kontuzji nadal nie mógł posłać w bój Włocha Mateja Cernica. W wyjściowym składzie zagrał natomiast Amerykanin Ryan Millar, który przed sezonem był przymierzany do gry w Jastrzębiu.

JW od pierwszych piłek szukał zagrywką Mateusza Mikę, który nie radził sobie z przyjęciem. W zespole Igora Prielożnego dobrą partię rozgrywał natomiast pozyskany z Resovii Bartosz Gawryszewski, punktując zarówno w ataku, jak i bloku. I głównie skutecznej grze środkowych bloku gospodarze zawdzięczają to, że pierwszy set łatwo padł ich łupem (25:16). W kolejnej partii przebudziły się gwiazdy rzeszowskiego zespołu, choć 50-procentowa efektywność w ataku Grozera nie była statystyką nadzwyczajną. O korzystnym wyniku dla gości w tym secie przesądziła głównie lepsza dyspozycja rzeszowian w bloku (6-2) oraz duża chwiejność w ataku Igora Yudina. Trener Prielożny zastąpił Australijczyka Słoweńcem Mitją Gasparinim, ale roszada wniosła niewiele.

O tym, że spotkanie było rwane, najlepiej świadczy początek trzeciej partii. Najpierw prowadzenie gospodarzy 3:0, potem szybki zwrot akcji i przewaga 5:3 Resovii. Po chwili na tablicy widniał wynik 8:5 dla Jastrzębia. Na szczęście w dalszej części seta gracze JW nie dali się już wytrącić z równowagi i grając stabilnie w obronie oraz pewnie wykorzystując kontrataki, zwyciężyli do 17. Niestety, takiej samej konsekwencji zabrakło im w czwartej partii, którą Resovia od początku do końca poprowadziła pod swoje dyktando. Przebudził się niemrawy wcześniej Grozer, który skończył osiem z 18 ataków.

Zwycięzcę meczu musiał wyłonić dopiero tie-break. Ten okazał się istną wojną nerwów, którą lepiej wytrzymali goście. Sędziów meczu żegnały gwizdy i okrzyki jastrzębskich fanów: "Złodzieje". Kibicom ciśnienie podniosły dwie kontrowersyjne piłki w ostatnim secie, po których punkty przyznano gościom.

- Dziwny był ten mecz. Na początku graliśmy nerwowo, byliśmy zagubieni. Potem dopiero przyszła sportowa złość - ocenił Łukasz Perłowski

- Jest nam przykro, bo liczyliśmy przynajmniej na dwa punkty. Pomimo porażki jesteśmy optymistami. Wierzę, że odtąd będziemy już punktować, bo forma nie jest zła - podsumował Grzegorz Łomacz

- Popełnialiśmy bardzo dużo błędów w ataku. Mieliśmy problem z agresywna zagrywką rywali. Nasz gra nie była równa. Trudny mecz. Ta wygrana może nam pomóc w lepszej motywacji w dalszej pracy - stwierdził Ljubomir Travica.

- Super widowisko. Liczyliśmy na więcej niż punkt. W tej dyspozycji powinniśmy ograć Resovię. Sędziowie? Nie sędziowali źle. Powinni jednak wnieść więcej spokoju niż my trenerzy - mówił Prielożny.

Hit PlusLigi dla Skry ?

Więcej o: