Michał Winiarski: Szanse w Final Four? 50 na 50

To jest tylko sport, tu nie można powiedzieć przed meczem, kto wygra, aczkolwiek myślę, że w sześćdziesięcu procentach to my jesteśmy faworytami, bo gramy u siebie i mamy swoich kibiców. Gdybyśmy grali na neutralnym terenie, powiedziałbym, że szanse są 50 na 50. - ocenia sytuację Skry Bełchatów przed Final Four Michał Winiarski.

Reprezentacja.net: Do rozegrania w rundzie zasadniczej PlusLigi pozostał wam tylko jeden mecz z Jadarem Radom. Wy macie zapewnione już pierwsze miejsce, ale rywal walczyć będzie "o życie". Czy to może być dla Was trudne spotkanie?

Michał Winiarski: - Takie spotkania zawsze są trudne. Radom wyjdzie na mecz z nami "na maksa" skoncentrowany i będzie chciał sprawić niespodziankę. My mamy za sobą ciężki okres przygotowawczy, ale łapiemy już świeżość i na pewno ten mecz będziemy chcieli wygrać, tak jak każdy inny. My również podejdziemy do niego maksymalnie skoncentrowani. Zobaczymy, co będzie w sobotę.

Jak wygląda sytuacja w klubie, jeżeli chodzi o zdrowie zawodników? Michał Bąkiewicz ma problemy z plecami, nie gra już jakiś czas. Wraca natomiast Antiga, co cieszy.

- Stephane wraca, podejrzewam, że Michał też niedługo wróci. Stephane praktycznie już trenuje na normalnych obrotach, więc nie wydaje mi się, żeby było jakoś najgorzej. Ciężko trenowaliśmy i każdy z nas mógł mieć prawo do jakichś mniejszych urazów czy bóli, ale to jest wpisane w nasz zawód. To, co wypracowaliśmy przez te cztery czy pięć tygodni służy temu, żebyśmy do play-offów i do Final Four byli bardzo dobrze przygotowani oraz żeby tego zdrowia wystarczyło do końca sezonu.

W ramach przygotowań do Final Four byliście we Włoszech i odbyliście sparingi z Treviso i Modeną. Jak to wyglądało? Co dały wam te mecze?

- Na pewno przyniosły nam bardzo dużo. Graliśmy z dwoma silnymi zespołami, z trzech meczów dwa wygraliśmy. To dało nam większą pewność siebie. Pozwoliło także się zgrywać, bo przez ostatnie cztery tygodnie więcej było pracy nad siłą i kondycją, czyli przygotowaniem typowo fizycznym. Tak naprawdę od dwóch tygodni zaczynamy porządnie się zgrywać i dobrze, że tego grania już teraz będzie coraz więcej. Myślę, że podczas Final Four powinniśmy być w optymalnej dyspozycji.

W Final Four czeka was konfrontacja z Dynamem Moskwa. Czy to dobra wiadomość, czy może wolelibyście wylosować innego rywala?

- I tak trzeba pokonać rywala, bez względu na to, czy jest to Olympiakos czy Dynamo. Jeżeli myślimy o grze w finale i wygraniu w ogóle Ligi Mistrzów, to musimy zwyciężać z najlepszymi. Myślę więc, że taki mecz półfinałowy będzie dla nas dużym sprawdzianem i dobrym przetarciem. Jeżeli udałoby się awansować do finału, to na pewno będziemy czuli się jeszcze silniejsi. Jeżeli natomiast nie uda się, to trudno. To jest tylko sport, tu nie można powiedzieć przed meczem, kto wygra, aczkolwiek myślę, że w sześćdziesięciu procentach to my jesteśmy faworytami, bo gramy u siebie i mamy swoich kibiców. Gdybyśmy grali na neutralnym terenie, to powiedziałbym, że szanse są 50 na 50. Spotkają się naprawdę dwa wyrównane zespoły i decydować będzie dyspozycja dnia i przygotowanie.

Więcej znajdziesz - na reprezentacja.net ?

Copyright © Agora SA