Show Leona w półfinale PlusLigi! W drugim secie nie było czego zbierać

PGE Projekt przegrał z Bogdanką LUK Lublin 1:3 w pierwszym meczu półfinałowym PlusLigi. Po pierwszym przegranym secie Wilfredo Leon i spółka grali świetnie. Poza największą gwiazdą mistrza Polski drugim bohaterem gości był Mateusz Malinowski.
Wilfredo Leon
L / PAP

W ćwierćfinale PlusLigi obrońcy tytuły rywalizowali z PGE GiEK Skrą Bełchatów. Bogdanka LUK Lublin pewnie wygrała oba spotkania, nie tracąc nawet jednego seta. Trzech meczów do awansu do pierwszej czwórki potrzebował PGE Projekt Warszawa. Rywalem siatkarzy ze stolicy był Jastrzębski Węgiel. Ostatecznie Warszawianie w decydującym starciu zwyciężyli 3:0 i mogli cieszyć się z wejścia do półfinału

Zobacz wideo Jakub Popiwczak: "Chwała całej drużynie"

Emocje już w pierwszym secie. Zażarta walka w Warszawie

Lublinianie pałali żądzą rewanżu w stronę Projektu. Wszystko dlatego, że stołeczny klub wyeliminował mistrza Polski z Ligi Mistrzów, zabierając mu marzenia o wygranej w rozgrywkach. Mecze półfinałowe PlusLigi między tymi ekipami zapowiadały się wybornie i już na początku pierwszego seta otrzymaliśmy kilka ciekawych akcji. Jednego asa serwisowego zapisał na swoim koncie Wilfredo Leon, choć trzeba przyznać, że obie ekipy notowały sporo błędów w polu zagrywki. Od samej inauguracji nie brakowało ryzyka.

Początkowo z minimalnej przewagi mogli cieszyć się gospodarze (10:8). Świetnie prezentował się Jurij Semeniuk. Punkty dostarczali także Bartosz Gomułka i Bartosz Bednorz. Ten drugi zresztą dwa razy w krótkim odstępie czasu zaprezentował świetny pipe w akcji z Janem Firlejem. Lublinianie wyglądali na zaskoczonych. Goście mimo wszystko byli w stanie wyjść nawet na prowadzenie. Leon pokazywał wielką klasę. Cóż jednak z tego, skoro inni gracze Stephane'a Antigi nie mogli się porozumieć w obronie. To dawało darmowe punkty Projektowi.

W końcówce siatkarze zagrali na przewagi. Jako pierwsi piłkę setową mieli mistrzowie Polski. Wtedy trener Projektu Kamil Nalepka poprosił o czas i jego zespół odwrócił losy rywalizacji! Przy stanie 25:25 darmową piłkę wykorzystał Kevin Tillie, a po chwili Semeniuk zablokował Leona, atakującego z sytuacyjnej piłki. Wynik brzmiał zatem 27:25.

Zaskakujący zwrot akcji. Leon i spółka grali jak natchnieni

W drugiej partii od samego początku swoje warunki gry starali się narzucić goście. As serwisowy pojawił się choćby przy nazwisku Mateusza Malinowskiego. Projekt do pewnego czasu dorównywał jednak przyjezdnym. Wiele zmieniło się po długiej akcji, po której Bogdanka LUK wyszła na prowadzenie 9:8. Od tamtego momentu rozpoczął się koncert mistrzów Polski. Wystarczy wspomnieć, że po kilku minutach mieli przewagę aż ośmiu punktów (17:9)! Nakręcił się Leon, fantastycznie serwował Malinowski, dokładając kolejne punkty w tym elemencie, a gospodarze także pomagali. Błędnie atakował m.in. Gomułka. 

Gospodarze zdobyli 10. punkt tylko dlatego, że po wideoweryfikacji okazało się, że Malinowski minimalnie nadepnął na linię trzeciego metra. Kolejne sześć "oczek" dołożyli Lublinianie. Wynik 23:10 mówił wszystko. Chyba nikt nie wie, gdzie się podział Projekt. Ostatecznie drugi set zakończył się zwycięstwem Bogdanki 25:14. Był to zaskakujący zwrot akcji po niezwykle wyrównanej inauguracyjnej partii.

Początek trzeciego seta pokazał, że gospodarze doszli do siebie. Punkt z ataku zgarnął Bednorz, później skutecznie blokował, a później punkt blokiem zdobył Gomułka. Było zatem 3:0. Warszawianie długi czas utrzymywali prowadzenie, ale przyjezdni stopniowo grali coraz lepiej. Śmieszną sytuację widzieliśmy przy wyniku 15:13, kiedy Lublinianie nie skończyli trzech ataków z rzędu, ale później zrobił to rozgrywający - Marcin Komenda. To był zresztą już jego drugi punkt w tym spotkaniu.

Bogdanka doprowadziła do remisu. Gdy na tablicy świetlnej widniał rezultat 16:16, to później oglądaliśmy szokujące z perspektywy gospodarzy sceny. Najpierw Jakub Kochanowski zanotował błąd, dotykając siatki przy robieniu bloku, a następnie Lublinianie w łatwy sposób zdobyli trzy punkty. Sytuacja Projektu była co najmniej zła. Później mistrzowie kraju powiększyli przewagę (24:18) i ich sytuacja wydawała się komfortowa. Celowo jest tutaj użyte stwierdzenie "wydawała się", bo Projekt... doprowadził do gry na przewagi!

Czytaj także: 3:0 w hicie PlusLigi! Są już o krok od wielkiego finału

Na trybunach było szaleństwo, ale ostatecznie po wielkich nerwach goście wygrali trzeciego seta 26:24. Co niebywałe, ostatni punkt zdobyli po błędzie Tillie. Zagrywka Malinowskiego tym razem leciała w aut, ale wideoweryfikacja pokazała, że Francuz dotknął piłkę. 

Czwartą partię świetnie rozpoczął Projekt. Prowadził już 6:2, a Leon na kilka minut się zaciął. Ponownie jednak Lublinianie dopadli gospodarzy. Po obu stronach pojawiały się błędy, ewidentnie pojawiało się zmęczenie. Więcej mocy zachowali przyjezdni. Objęli minimalne prowadzenie (11:10) i później trwało "przeciąganie liny". Nie było tyle pięknych akcji co wcześniej. Na koniec więcej sił zachowali Lublinianie i przypieczętowali zwycięstwo, wygrywając czwartego seta 25:22. Gości do zwycięstwa poprowadził duet Leon - Malinowski. Pierwszy z nich zdobył aż 25 punktów, a drugi 17.

PGE Projekt Warszawa - Bogdanka LUK Lublin 1:3 (27:25, 14:25, 24:26, 22:25)

Więcej o: