PGE Projekt Warszawa przegrał co prawda w ostatniej kolejce ligowej z Asseco Resovią Rzeszów (0:3), ale nie zmieniało to faktu, że przyjechał do Elbląga w roli faworyta. Barkom-Każany Lwów to ekipa, która w poprzednim sezonie z trudem utrzymała się w PlusLidze i również w tej kampanii jest skazywana na dolne rejony tabeli. Tymczasem Ukraińcy pokazali się we wtorek z bardzo dobrej strony.
W pierwszym secie do pewnego momentu wszystko szło w zespole Projektu zgodnie z planem. Warszawianie prowadzili już 15:13 i choć gospodarze stawiali opór, to wydawało się, że goście udanie zainaugurują mecz. Nic z tych rzeczy - Barkom-Każany najpierw odrobił stratę, a następnie wyszedł na prowadzenie (21:19). Przewaga została utrzymana już do końca partii, bo gospodarze pojedynku triumfowali 25:23.
Jeszcze większe problemy Projekt miał w drugim secie. Liderem zespołu ze Lwowa była Ilia Kovalov. Zdobył w tej partii siedem punktów. Był moment, kiedy Barkom prowadził już 17:13. Projekt robił wszystko, by odrobić stratę, ale ponownie przegrał 23:25.
Zastrzeżeń nie można było mieć właściwie tylko do Jakuba Kochanowskiego. Stołeczna drużyna wiedziała jednak, że trzeba poprawić skuteczność w ataku, by myśleć o wywiezieniu z Elbląga jakiejkolwiek zdobyczy punktowej.
Wydawało się, że w trzecim secie Projekt wreszcie gra na miarę swoich możliwości. W rozegraniu rozkręcił się Jan Firlej. Skuteczny w ataku wreszcie był Kevin Tillie. Mimo tego faktu, to gospodarze rywalizacji prowadzili grę. Przy stanie 21:18 zaczęły dziać się jednak dziwne rzeczy. Najpierw siatkarze Barkomu wpadli w siatkę, a później Kovalov został zablokowany przez Linusa Webera. W tamtym momencie gościom pomagała świetna zagrywka Jakuba Kochanowskiego.
Dwa punkty z rzędu dawały nadzieję faworytom na odwrócenie losów tego seta i zarazem pozostanie w tym starciu. Minęło kilka chwil, a my mieliśmy wielkie emocje. Przy stanie 22:21 warszawianie mieli w górze piłkę na remis, ale Weber został zablokowany.
Projekt się nie poddawał, kapitalnie grając w obronie. Po kilku genialnych akcjach objął prowadzenie 24:23, a później Weber nie wykorzystał piłki setowej, bo został zablokowany przez Lorenzo Pope'a! Trzeba było zatem grać na przewagi, a wtedy Mousse Gueye posłał asa. Trener gości wziął przerwę, a po niej Gueye znów... trafił zagrywką! W sam narożnik boiska. Coś niebywałego. Barkom-Każany Lwów sensacyjnie zwyciężył 3:0.
Barkom-Każany Lwów - PGE Projekt Warszawa 3:0 (25:23, 25:23, 26:24)