0:2, a potem wielki zwrot w klasyku PlusLigi! To była akcja sezonu

W poniedziałek w siatkarskiej PlusLidze zmierzyły się dwa legendarne polskie kluby. Długo wydawało się, że PGE GiEK Skra Bełchatów ulegnie ZAKSIE Kędzierzyn-Koźle, ale goście nie wykorzystali kilku piłek meczowych. Spełniła się stara siatkarska przepowiednia - "kto nie wygrywa 3:0, przegrywa 2:3". Jedna z akcji będzie kandydować do miana najzabawniejszego momentu sezonu.
Mecz Skra Bełchatów - ZAKSA Kędzierzyn-Koźle
Screen

PGE GiEK Skra Bełchatów i ZAKSA Kędzierzyn-Koźle to kluby zasłużone dla polskiej siatkówki, choć obecny sezon PlusLigi rozpoczęły ze zmiennym szczęściem. Bełchatowianie raz zwyciężyli i raz przegrali, a kędzierzynianie ponieśli dwie porażki. W przypadku tych drugich można to jeszcze tłumaczyć terminarzem. ZAKSA zmierzyła się bowiem z dwoma bardzo mocnymi zespołami. Najpierw uległa mistrzowi Polski - Bogdance LUK Lublin (2:3), a następnie przegrała z wicemistrzem kraju Aluron CMC Wartą Zawiercie (1:2). Skra natomiast przegrała na początku z AZS-em Olsztyn (2:3), by później pokonać na wyjeździe Cuprum Stilon Gorzów 3:0.

Zobacz wideo PGE Projekt Warszawa pewnie pokonał JSW Jastrzębski Węgiel. Karol Kłos komentuje

Skra - ZAKSA. Ta akcja będzie hitem sezonu

Na początku rywalizacji w Bełchatowie górowała ZAKSA. W pierwszej partii podopieczni Andrei Gianiego stosunkowo szybko uzyskali kilkupunktową przewagę (13:10). Kiedy później gospodarze zbliżyli się do kędzierzynian, to ci ponownie odskoczyli. Ostatecznie wygrali pierwszą partię 25:21.

W drugim secie byliśmy świadkami zabawnej sytuacji. Przy stanie 8:7 dla Skry Bełchatów w polu serwisowym pojawił się Antoine Pothron. Zawodnik gospodarzy zaserwował bardzo dobrze. Rafał Szymura odbił piłkę, ta trafiła w kostkę Karola Urbanowicza i siatkarze Skry byli przekonani, że dotknęła parkietu. Podobnie zresztą kibice zgromadzeni na hali. Przestali zatem skupiać się na tym, gdzie jest piłka, a tymczasem zdołał ją podbić nogą libero ZAKSY Mateusz Czunkiewicz. Ta przeleciała nad siatką i wpadła w boisko. 

I nastroje się zmieniły. Siatkarze Skry wyglądali na zdezorientowanych. Wymowna była mina Pothrona. Ekipa z Kędzierzyna-Koźla natomiast skakała z radości. Z wydawać by się mogło beznadziejnej sytuacji zawodnicy tego zespołu rozstrzygnęli tę akcję na swoją korzyść. Bardzo rzadko się zdarza, żeby punkt zdobył libero, więc w poniedziałkowy wieczór kibice mogli zobaczyć rzecz nietypową dla siatkówki.

ZAKSA witała się z gąską w trzecim secie

Wówczas na tablicy świetlnej widniał zatem wynik 8:8, ale nie minęło dużo czasu, a rozpoczęła się katastrofa Skry. ZAKSA po kilku akcjach wyraźnie odskoczyła, prowadząc w pewnym momencie aż 16:10! Później Bełchatowianie tylko minimalnie zmniejszyli stratę, przegrywając ponownie 21:25.

W trzeciej partii Skra nie popełniła tych samych błędów co wcześniej i nie dała odskoczyć rywalom. Gospodarze prowadzili nawet 10:8. Później ponownie do głosu doszła drużyna Gianiego. Przy stanie 21:21 najpierw atak skończył Kamil Rychlicki, a chwilę później z przechodzącej piłki punkt zdobył Szymon Jakubiszak. Wydawało się, że ZAKSA niebawem przypieczętuje zwycięstwo.

Zwycięską piłkę w górze przy stanie 24:23 dla ZAKSY miał Rychlicki, ale zaatakował w aut. To niesamowite, ale to Skra wygrała tego seta wynikiem 26:24. W kluczowym momencie asa posłał Bartłomiej Lemański.

Czytaj także: Wilfredo Leon pokazał, w jakiej jest formie. Deklasacja w meczu mistrza Polski

Końcówka trzeciej partii napędziła Skrę, która stopniowo budowała przewagę w następnej. ZAKSA miała problem z kończeniem ataków. Bełchatowianie prowadzili 14:8 i nic nie wskazywało na to, by kędzierzynianie mieli odrobić straty. Ten mecz pokazał jednak, że zwroty akcji to może być chleb powszedni. Po kilku minutach ZAKSA dogoniła rywala i było 16:16. Zaczął mylić się Lemański, a kędzierzynianie wykorzystywali swoje szanse.

Cóż jednak z tego, skoro podczas gry na przewagi, to Skra zachowała więcej zimnej krwi - w końcówce ataki u gości zepsuli Rychlicki i Jakub Szymański. Bełchatowianie triumfowali 27:25 i doprowadzili do tie-breaka! W piątym secie walka ponownie była zacięta. Przy stanie 12:10 dla gospodarzy pojawiło się sporo emocji, bo najpierw Kamil Szymandera zepsuł serwis, a później Lemański został zablokowany. Ostatecznie gospodarze wyrwali zwycięstwo. Pothron zakończył to spotkanie, a Skra przegrywała 0:2 i jeszcze zdołała ten mecz wygrać!

PGE GiEK Skra Bełchatów - ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 3:2 (21:25, 21:25, 26:24, 27:25, 15:13)

Więcej o: