W środowe popołudnie w Nysie zmierzyły się dwie czołowe ekipy tego sezonu PlusLigi. Stal znajdowała się na podium, a ekipa z Olsztyna była w czołowej szóstce ligi po czterech kolejnych wygranych z rzędu. Jednak to spotkanie nie miało większej historii, poza akcją na początku drugiego seta, która została ozdobą meczu Stali z Indykpolem.
Stal Nysa od początku spotkania miała spotkanie pod kontrolą. Dzięki dobrej grze w bloku oraz na zagrywce już na początku pierwszej partii prowadzili 12:3. Ostatecznie nie dali AZS-owi wrócić do gry i wygrali seta do 20.
Drugi set miał inny przebieg, bo tam wyrównana gra toczyła się do stanu 18:18. Wtedy jednak Nysa wrzuciła kolejny bieg i sama zdobyła 7 punktów, tracąc tylko jeden. Co najciekawsze w tym secie wydarzyło się jednak przy wyniku 4:3 dla ekipy z Olsztyna. Karol Butryn udał się na zagrywkę, Nysa dwukrotnie nie skończyła ataku, a w kontrze uderzył ze środka Mateusz Poręba. Jego atak został wyblokowany, a w sposób akrobatyczny zaasekurował się środkowy gospodarzy, Jakub Abramowicz, który odbił piłkę, który była za jego plecami. Chwilę później skutecznie z lewego skrzydła zaatakował Michał Gierżot.
Trzeci set był także zacięty do pewnego momentu, ale i w tym Stal zachowała koncentrację w końcówce i 3 punkty zostają w Nysie.
Stal Nysa - Indykpol AZS Olsztyn 3:0 (25:20, 25:19, 25:20)
Więcej takich informacji znajdziesz na Gazeta.pl
Po tym spotkaniu Stal pozostała na trzecim miejscu w tabeli i traci tylko 2 punkty do prowadzącego Jastrzębskiego Węgla. Na drugim miejscu znajduje się Asseco Resovia Rzeszów. Z kolei Indykpol AZS Olsztyn ma 11 punktów i spadł na siódmą lokatę, ale dalej znajduje się na miejscu dającym grę w play-offach.