Zawodnik Skry Bełchatów przyznaje: To nie przystoi

PGE Skra Bełchatów sensacyjnie przegrała 2:3 z beniaminkiem LUK Lublin w siódmej kolejce PlusLigi. Przyjmujący klubu z Bełchatowa Robert Taht po spotkaniu powiedział, że "nie ma teraz czasu na przeżywanie tego meczu" i zapowiedział, że "trzeba się rano obudzić i przyjść na trening".

Zwycięstwo w Hali Energia w Warszawie 3:0 nad Projektem dawało nadzieję, że podopieczni Slobodana Kovaca mają już kryzys za sobą. Takie same odczucia mogły towarzyszyć po dwóch wygranych setach w starciu z LUK Lublin. Jeszcze wtedy nic nie wskazywało na to, że bełchatowianie mogą schodzić z parkietu w roli pokonanych.

Zobacz wideo Kto zostanie trenerem polskich siatkarzy? Świderski tłumaczy sytuację głównego faworyta Wybierz serwis

PGE Skra Bełchatów blisko awansu do ćwierćfinału Ligi MistrzówSzok w PlusLidze! Nagła zapaść Skry Bełchatów

Taht wskazuje na słabości PGE Skry Bełchatów

Cytowany przez oficjalną stronę PGE Skry Bełchatów Robert Taht analizował przyczyny porażki. - Mówiąc o rzeczach czysto siatkarskich, na pewno po drugim secie straciliśmy nasz serwis. To było naszym największym plusem w Warszawie, gdzie przez trzy sety zaprezentowaliśmy się świetnie w tym elemencie i zniszczyliśmy przeciwnika - tłumaczył.

Estończyk wskazał również, w którym aspekcie rywale z Lublina byli lepsi. - W pierwszych dwóch setach meczu z Lublinem też dobrze zagrywaliśmy, ale w trzecim przestaliśmy ich nękać serwisem. Oni to wykorzystali, piłki były łatwiejsze, a do tego zaczęliśmy popełniać błędy - dodał.

Więcej treści sportowych znajdziesz też na Gazeta.pl.

"Nie ma czasu na przeżywanie"

Dla estońskiego przyjmującego był to pierwszy raz od momentu transferu do Bełchatowa, gdy otrzymał szansę na grę w wyjściowej szóstce. W marcu tego roku Taht doznał kontuzji mięśni brzucha, na skutek czego musiał przedwcześnie zakończyć sezon.

- Chcę podziękować trenerowi za szansę, którą mi dał, zaufał mi i trzymał na boisku do końca meczu. To dla mnie duża sprawa, ale ostatecznie nie pomogłem drużynie w odniesieniu zwycięstwa. Jestem zadowolony z zaufania, ale to jest nie do zaakceptowania dla PGE Skry, żeby przegrać u siebie z drużyną z Lublina. Oczywiście szanujemy naszego rywala, ale to po prostu nie przystoi - powiedział.

Joanna Wołosz z wyrównanym rekordem świataJoanna Wołosz z rekordem świata! Pięciosetowy horror i szaleństwo

Poza grą w PlusLidze bełchatowianie niebawem rozpoczną rywalizację w Pucharze CEV. We wtorek i czwartek zmierzą się w 1/32 finału z Mladostem Brcko. - Nie ma teraz czasu na przeżywanie sobotniej porażki. Trzeba się rano obudzić, jest nowy dzień i przyjść na trening. Musimy być gotowi na wtorek i czwartek, a potem mamy ważny mecz z Asseco Resovią Rzeszów. Nie ma co rozmyślać, trzeba iść do przodu - podsumował Taht.

Po siedmiu rozegranych spotkaniach siatkarskiej PlusLigi PGE Skra Bełchatów z dorobkiem 12 punktów zajmuje dopiero szóste miejsce w tabeli. Dotychczas bełchatowianie zanotowali już trzy porażki - 1:3 z Jastrzębskim Węglem, 2:3 z ZAKSĄ i 2:3 z LUK Lublin.

Więcej o: