PlusLiga. Skra i ZAKSA w finale, Resovia i Jastrzębski Węgiel zagrają o brąz

Choć zarówno Jastrzębski Węgiel, jak i Asseco Resovia Rzeszów zapowiadały, że wierzą w awans do finału, to w drugich meczach półfinałowych PGE Skra Bełchatów i ZAKSA Kędzierzyn-Koźle potwierdziły formę i awansowały do finału. Pierwszy mecz o złoto zagrają w środę

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle – Jastrzębski Węgiel 3:0 (25:19, 25:17, 25:20)

Wiadomo było, że przed zespołem z Jastrzębia-Zdroju trudne zadanie – by awansować musiał pokonać mistrzów Polski 3:0, wygrać złoty set i zrobić to wszystko w hali rywala. Ta sztuka podopiecznym Marka Lebedewa się nie udała i w środę ponownie przegrali z ZAKSĄ 0:3 (drużynie gospodarzy wystarczyło zwycięstwo w dwóch setach).
Martwił bardziej nie wynik, a styl porażki. Dwa początkowe sety goście rozpoczęli bardzo dobrze – w pierwszym szybko uzyskali cztery punkty zapasu, a w drugim grali z rywalami punkt za punkt. Sprawdził się jednak scenariusz z pierwszego meczu półfinałowego – wystarczyły 2,3 błędy i gra śląskiego zespołu stawała w miejscu. Wkrótce z przewagi nic nie zostało i to kędzierzynianie wychodzili na prowadzenie.

To, co najbardziej rzucało się w oczy to słabe przyjęcie jastrzębian, które przez dwa pierwsze sety wynosiło 27 procent. Nie radził sobie w nim ani Jason DeRocco (14 i 38 procent), ani Salvador Hidalgo Oliva (30 i 0 procent przyjęcia). Sytuacja na boisku się pogarszała, a Mark Lebedew nie zmieniał wiele w swoim zespole.

Jedyną stałą roszadą, którą wprowadzał w dwóch liczących się setach, była zmiana w przyjęciu na Sebastiana Schwarza, dokładnie odbierającego jedną na trzy piłki. Niewiele to dało, nawet kiedy zagrywka ZAKSY nie należała do najtrudniejszych. Różnica między drużynami wynikała z tego, że kędzierzynianie mieli dogodne warunki do ataku, których gościom przez słabe przyjęcie
po prostu zabrakło.

W trzecim secie ZAKSA ponownie wygrała, tym razem z Grzegorzem Boćkiem w ataku i Korneliuszem Banachem na pozycji libero. Jastrzębski Węgiel całkowicie zmienił skład – zaprezentowali się Patryk Strzeżek, Radosław Gil, Marcin Ernastowicz, Wojciech Sobala, Marcin Bachmatiuk oraz Karol Gdowski.

Asseco Resovia Rzeszów – PGE Skra Bełchatów 2:3 (25:21, 19:25, 25:21, 18:25, 8:15)

W podobnie trudnej sytuacji, co Jastrzębski Węgiel, przed drugim meczem półfinałów była Asseco Resovia, ale grała przed własną publicznością. Gospodarze dobrze rozpoczęli spotkanie w Rzeszowie, choć pierwszą wątpliwość mógł budzić fakt, że miał lepszą skuteczność w ofensywie przy dużo gorszym przyjęciu. O ile oparcie ataku na Marko Ivovicu sprawdziło się w tej partii, to w kolejnej słabsza defensywa dała jednak o sobie znać - Bartosz Kurek wzmocnił zagrywkę, a to pozwoliło bełchatowianom na uzyskanie kilku punktów przewagi i wygraną 25:19.

Mobilizacji rzeszowianom starczyło na kolejną partię, którą wygrali przede wszystkim blokiem. Pomogła im w tym również lżejsza zagrywka Skry i dobra postawa Mateusza Masłowskiego w przyjęciu (83 procent skuteczności).

Czwarta partia była jednak powrotem do tego, co działo się w drugiej (24 procent dokładności przyjęcia). Różnica polegała na tym, że Resovia zaczęła popełniać błędy w ofensywie, nie radząc sobie z atakiem po negatywnym przyjęciu. Kilka kolejnych bloków Skry wystarczyło jej do przypieczętowania awansu. Ostatecznie bełchatowianie wygrali mecz w tie-breaku.

Finał PlusLigi:

Pierwszy mecz– 19 kwietnia (środa), godz. 18.00 w Łodzi

Rewanż– 23 kwietnia (niedziela), godz. 20.00 w Kędzierzynie-Koźlu

Mecz o 3. miejsce:

Pierwszy mecz – 18 kwietnia (wtorek), godz. 18.00 w Jastrzębiu-Zdroju

Rewanż– 23 kwietnia (niedziela), godz. 17.30 w Rzeszowie

Więcej o: