Antiga o pracy w Politechnice dla sport.pl: "Lubię ryzykować i się uczyć"

Właśnie mija 10 lat od momentu w którym Stephane Antiga pojawił się w Polsce. Jako zawodnik zdobył tu 5 mistrzostw. Jako trener był wraz z naszą reprezentacją najlepszy na świecie. Praca w Onico Politechnice, której został szkoleniowcem będzie wyzwaniem, ale też dużą mobilizacją. Sukcesy mają pojawić się szybko. - Chcemy być w stanie walczyć u nas o medale i bić się w Europie - zdradza trener w rozmowie ze sport.pl

Kacper Sosnowski: W swojej karierze przyzwyczajony Pan jest do sukcesów. Onico AZS Politechnika wiele takich nie miała. Startuje Pan z praktycznie nowym projektem, to zwiększa motywacje?

Lubię ryzykować, Lubię uczyć się nowych rzeczy i lubię zaczynać coś nowego. Tak będzie tutaj. Do tej pory Onico Politechnika nie grała może play-offów, ale my jesteśmy ambitni. Za kilka lat musimy być w stanie walczyć z najlepszymi. W przyszłości chcemy być w stanie walczyć u nas o medale, ale i bić się w Europie.

Do tego potrzeba sportowej jakości. Budowa mocniejszej Politechniki trwa...

- Drużynę na kolejny sezon mamy już skompletowaną w 50 procentach. To nie będzie zupełnie nowa ekipa, bo podstawa zawodników tu przecież jest. Nowe twarze też się jednak pojawią. Pracujemy nad tym wraz z Pawłem Zagumnym. Oczywiście dla niego nie jest to łatwe bo on musi jeszcze skupić się na grze. Dużo jednak analizujemy, rozmawiamy. Mam z nim lepszy kontakt niż z moją żoną. Na razie dobrze się rozumiemy, mamy podobny punkt widzenia.

Negocjacje Pana kontraktu trwały w sumie trzy miesiące. Co było największym problemem?

- Trochę to trwało. Chciałem być pewny, że się dobrze się z prezes Joanną Dolecką zrozumiemy. Moim celem nie było znalezienie nowej pracy w Warszawie. Celem było opracowanie nowego projektu. Chciałem mieć przy jego realizacji zagwarantowane tyle ile się da. Nie chodziło o moje żądania personalne, tylko o warunki pracy i skalę projektu. Mamy zatem zagwarantowane dla klubu odpowiednie finansowanie dzięki naszemu sponsorowi, który jest ważny, hojny i wspiera nas praktycznie od początku działań. Ta nowa przygoda to wynik energii i pomysłów małej grupy osób, która jest jednak w swych działaniach bardzo zmobilizowana.

Na przykład na Final Four dla Warszawy już w następnym sezonie?

Trochę na takie deklaracje za wcześnie. Porozmawiamy o tym jak podpiszemy kontrakty z zawodnikami i zobaczymy co będzie działo się w innych drużynach. W perspektywie kilku lat mogę jednak powiedzieć, że możemy być w najlepszej piątce drużyn w Polsce. Dlaczego nie mamy marzyć też o tytule mistrza kraju?

Co do nowych zawodników w drużynie słyszałem, że w tej kwestii możemy mieć niespodzianki? Możemy spodziewać się tych doświadczonych i z dużymi nazwiskami?

Nie mamy takich możliwości jak Rzeszów, ZAKSA czy Bełchatów, ale... Cóż nowy projekt zawsze jest pewną atrakcją. Mam nadzieje, że gracze o jakich zabiegamy będą chcieli w tej pięknej przygodzie uczestniczyć. Widzą, że klub robi duży wysiłek i się zmienia. Mamy tu już przecież Andrzeja Wronę i Pawła Zagumnego, gramy na Torwarze. Jesteśmy mocniejsi marketingowo. To wyznacza jakiś kierunek. Więcej powiedzieć na razie nie mogę.

Nie będzie pan uczestniczył w przygotowaniach ekipy do sezonu. To utrudnia początek pracy w nowym klubie. Prezes Dolecka nie była zbyt zadowolona.

Istotny będzie tu drugi trener drużyny, którego nazwisko poznamy niebawem. Mam do niego zaufanie, on dobrze zna zawodników. Nawet jeśli w tym czasie nie będę fizycznie w Warszawie, to i tak będę w kontakcie z klubem i oczywiście z samymi zawodnikami. To nie będzie miało na drużynę żadnego negatywnego wpływu. Oni wiedzą jakie są warunki.

Zobacz wideo