Siatkówka. Oskar Kaczmarczyk: Nikt z ekspertów nie liczył, że w Biełgorodzie wszystkie trzy sety wygramy 25:13

- Moja przyszłość w ZAKSIE zależna jest od wielu czynników - po ogłoszeniu nowego trenera kędzierzyńskiego klubu powiedział asystent trenera Ferdinando De Giorgiego, Oskar Kaczmarczyk. Czy będzie pracował z Włochem również w reprezentacji Polski? - Jestem brany pod uwagę w kontekście roli asystenta trenera De Giorgiego w siatkarskiej reprezentacji Polski mężczyzn, ale podobnie jak w przypadku Piotra Gruszki sprawa nie została sfinalizowana. Skoro pojawiłem się na tej liście, wygląda na to, że wkrótce będzie - dodał.

W ostatnim czasie wokół ZAKSY Kędzierzyn-Koźle oraz siatkarskiej reprezentacji Polski powstało wiele zamieszania. Mistrzowie Polski przegrali pierwszy mecz play-off Ligi Mistrzów i zatrudnili trenera przed końcem sezonu, natomiast PZPS ogłosił nowy sztab szkoleniowy kadry bez sfinalizowanych umów. Obie drużyny łączy osoba Oskara Kaczmarczyka, który ma szansę być asystentem trenera De Giorgiego nie tylko w klubie, ale również w zespole narodowym.

Rozgrywki PlusLigi trwają, ZAKSA ogłasza trenera na następny sezon. Nie za wcześnie?

Oskar Kaczmarczyk: Czy termin ogłoszenia nowego trenera coś zmienia? Już od dłuższego czasu wiadomo było, że do ZAKSY w przyszłym sezonie dołączy nowy szkoleniowiec. Jak dla mnie byłoby za wcześnie w przypadku ogłaszania "wymiany" słabego trenera na teoretycznie lepszego jeszcze w czasie trwania sezonu. Pamiętajmy o tym, że AZS Olsztyn również poinformował, że będzie szukać nowego szkoleniowca, więc zastanawianie się nad tym wszystkim to trochę szukanie dziury w całym.

Skoro ogłaszamy jednego, to warto spytać o drugiego. Czy już coś wiadomo na temat pana przyszłości w ZAKSIE?

- Na ten moment nie jestem w stanie odpowiedzieć na to pytanie, dlatego że moja przyszłość w ZAKSIE zależna jest od wielu czynników.

W środę ZAKSA walczyła w meczu play-off Ligi Mistrzów z Biełogorie Biełgorod. Po pierwszym fantastycznym secie kolejne trzy przegraliście. Skąd ten wynik?

- Wydaje mi się, że nie możemy mówić o tym, że coś w naszej grze się zacięło. Pierwszy set zagraliśmy na bardzo wysokim poziomie, a dyspozycja naszych przeciwników była o wiele niższa, niż się wszyscy spodziewali. Zarówno nikt z nas, jak i z grona ekspertów nie liczył na to, że w Rosji kędzierzyński zespół wygra wszystkie trzy sety 25:13.

Później rywale zaczęli grać inaczej - dużo lepiej, na swoim nominalnym poziomie i dopiero wtedy zaczął się prawdziwy mecz. Nie wykorzystaliśmy w nim swoich szans i po prostu polegliśmy. Drugiej części spotkania nie nazywałbym jednak obniżeniem naszych lotów, ale po prostu konsekwencją coraz lepszej dyspozycji oponentów.

Jak dużym atutem w przypadku drugiego meczu będzie wasze boisko i to, że ewentualny "złoty set" rozegracie właśnie na nim?

- Możemy spojrzeć na tę rywalizację przez pryzmat tego, że zagrywka zespołu z Biełgorodu jest jego największym atutem. Być może fakt, że przeciwnicy nie będą grać na własnym parkiecie obniży ich jakość w tym elemencie. Nie wierzę w to, że tak doświadczeni i utalentowani zawodnicy nagle przestaną dobrze serwować, ale być może u nas ten atut nie będzie wyglądał aż tak widowiskowo, jak w Biełgorodzie.

Nie da się ukryć, że w środę sporym zaskoczeniem była również bardzo żywiołowa postawa kibiców rosyjskiej drużyny. Liczę na to, że tym razem to ZAKSĘ będzie niósł krzyk ludzi zgromadzonych w hali Azoty, ponieważ w tym sezonie już nie raz się tak działo. Nasz parkiet to nasze miejsce i dom, więc na pewno na nim będziemy się czuli pewnie i swobodnie.

Co będzie kluczem do wygranej w "złotym secie"? Najpierw w ogóle musimy do niego doprowadzić, a ja głęboko wierzę w to, że nam się to uda. Mecz w Biełgorodzie pokazał, że rosyjska drużyna jest w naszym zasięgu. Według mnie w najważniejszych momentach brakło nam po prostu chłodnej głowy - wyciągniemy z tego wnioski i wiem, że w drugim spotkaniu będzie dużo lepiej.

Odchodząc od tematu ZAKSY, chciałam zapytać o pańską sytuację w reprezentacji. Piotr Gruszka był zaskoczony jednoznacznym określeniem go mianem asystenta trenera De Giorgiego w liście PZPS-u, w momencie gdy ostateczne decyzje jeszcze nie zapadły. Jak jest w pana przypadku?

- Decyzja nie leży po mojej stronie. Z tego, co później widziałem Polski Związek Piłki Siatkowej tłumaczył się tym, że po prostu był zobligowany do opublikowania podobnej listy w konkretnym terminie. Z drugiej strony nie była ona aż tak wiążąca, stąd znalazło się na niej tak wiele nazwisk. Jedyne, co mogę powiedzieć, to to, że jestem brany pod uwagę w kontekście roli asystenta trenera De Giorgiego w siatkarskiej reprezentacji Polski mężczyzn, ale podobnie jak w przypadku Piotra Gruszki sprawa nie została sfinalizowana. Skoro pojawiłem się na tej liście, wygląda na to, że wkrótce będzie.

Zobacz wideo
Copyright © Agora SA