Cuprum wygrało spotkanie 3:0, a jego siatkarze byli już w szatni. Po trwających dwadzieścia minut konsultacjach z trenerami komisarz zawodów podjął jednak decyzję o konieczności powtórzenia ostatniego seta. Wcześniej doszło do pomyłki z liczeniem punktów, przez co set zakończył się tak naprawdę wynikiem 24:13.
W lubińskiej hali miejsce miała kuriozalna sytuacja. Zawodnicy byli dosłownie wyciągani spod prysznica, żeby dokończyć spotkanie.
- Najpierw zapytano nas czy akceptujemy to, że to spotkanie zakończy się zwycięstwem Cuprum, mimo że zdobył on punkt mniej. Zaproponowano nam oświadczenie, na które po krótkiej konsultacji się zgodziliśmy. Zaakceptowaliśmy wynik mimo braku tego punktu, ale po chwili zostaliśmy poproszeni o dokończenie spotkania od stanu 20:10 - powiedział "Sportowym Faktom" trener Espadonu, Michał Mieszko Gogol.
- Było ogromne zamieszanie i przerwa trwała około dwudziestu minut od zakończenia meczu do momentu, gdzie musieliśmy wrócić na boisko. Część zawodników była wyciągana spod prysznica, siatkarze musieli się po raz kolejny ubrać, by dokończyć grę - dodał szkoleniowiec gości.
To nie pierwsze kontrowersje, których świadkami byli siatkarze ze Szczecina. W 2. kolejce w meczu z PGE Skrą Bełchatów rywale wbrew przepisom wprowadzili na boisko czterech zawodników zagranicznych. Władze ligi przyznały beniaminkowi walkowera.