Siatkówka. Kurek nie zagra w Japonii. Wróci do Resovii?

Według serwisu worldofvolley.com jest już pewne, że Bartosz Kurek nie spędzi najbliższego sezonu w Japonii. Jego kontrakt z JT Thunders zostanie albo już został rozwiązany. Czy atakujący reprezentacji Polski ma szansę wrócić do Resovii?

Od kilku dni wiadomo, że Kurek ma kłopoty ze zdrowiem. - Bartek ma problemy polegające na osłabieniu, zmęczeniu i spadku wagi. Powodów może być tysiąc, trwają badania lekarskie, które mają stwierdzić, co się dzieje - powiedział niedawno menedżer zawodnika Jakub Michalak w rozmowie z "Super Expressem". Agent Kurka długo zapewniał, że japoński klub rozumie sytuację i czeka na zawodnika, chcąc by najpierw wyleczył się w Polsce. Teraz okazuje się, że cierpliwość ekipy prowadzonej przez Veselina Vukovicia się wyczerpała. W miejsce Kurka do JT Thunders ma dołączyć rodak trenera, Drażen Luburić. Serb najbliższy sezon miał spędzić w Skrze, bełchatowski klub nie komentuje sprawy, ale "Przegląd Sportowy" twierdzi, że w poniedziałek dojdzie do podpisania umowy między Luburiciem a klubem z Hiroszimy.

Gdzie zagra Kurek, który podobno już rozwiązał swój kontrakt, na mocy którego za rok gry miał dostać rekordową w polskiej siatkówce gażę - 600 tys. dolarów. Według włoskiego serwisu volleyball.it możliwy jest powrót Kurka do Resovii, w której występował w ostatnim sezonie. Trzeba jednak pamiętać, że wicemistrz Polski ma już zakontraktowanych dwóch dobrych atakujących - Jochena Schoepsa i Gavina Schmitta. Czy w grę może wchodzić powrót zawodnika do Skry Bełchatów, którą reprezentował od 2008 do 2012 roku? Wątpliwe, by trzecią drużynę ostatniego sezonu było stać na wypełnienie finansowych wymagań gracza a także by ten chciał walczyć o miejsce w składzie z Mariuszem Wlazłym. Na znalezienie nowego pracodawcy Kurek ma jeszcze trochę czasu - okienko transferowe w PlusLidze będzie otwarte do końca pierwszej rundy fazy zasadniczej, a w ten weekend jest rozgrywana dopiero pierwsza kolejka.

Zobacz wideo

Bartosz Kurek spotyka się z koleżanką po fachu! [ZDJĘCIA]

Więcej o: