Jastrzębski Węgiel znów na deskach

Trener reprezentacji Polski Andrea Anastasi obejrzał wczoraj w Bydgoszczy sporą grupę kadrowiczów. I ucieszył się, bo kandydaci do reprezentacji z Delecty okazali się nie gorsi od etatowo występujących w niej siatkarzy z Jastrzębia

Na pierwszy mecz bydgoskiej Delecty z Jastrzębskim Węglem w ćwierćfinale play-off przyjechała bardzo silna włoska grupa. Był więc Andrea Anastasi i jego prawa ręka w kadrze Andrea Gardini oraz szkoleniowiec Indykpolu AZS Olsztyn Tomaso Totolo, a Jastrzębski Węgiel prowadził oczywiście Lorenzo Bernardi.

Anastasi obserwował zawodników z zespołu, który zajął drugie miejsce w Pucharze Świata - Zbigniewa Bartmana i Michała Kubiaka z Jastrzębskiego Węgla. Miał także okazję zobaczyć dwóch siatkarzy z Bydgoszczy - atakującego Dawida Konarskiego i przyjmującego Marcina Wikę.

- O grze w kadrze czy jak w moim przypadku powrocie do niej każdy marzy. Na razie jednak najważniejsze jest jak najlepiej grać dla swojego klubowego zespołu - mówi Wika. Siatkarz Delecty nie ustępował w niczym Kubiakowi, który miał do tej pory pewne miejsce w kadrze Anastasiego. Konarski przyćmił natomiast Bartmana, którego w reprezentacji Włoch ustawia się jako atakującego. 23-letni wychowanek Delecty zdobył najwięcej punktów w meczu (20) przy bardzo dobrej 60-proc. skuteczności. Pokazywał, że umie wysoko skoczyć i zaatakować ponad blokiem, a kiedy trzeba - precyzyjnie plasować piłkę tuż za blokiem.

Dla reprezentacji, przed którą przygotowania do igrzysk w Londynie, to dobry znak. To także atut w ręku Anastasiego, bo polskich atakujących w zespołach ligowej czołówki nie ma zbyt wielu. As PGE Skry Mariusz Wlazły ciągle nie chce wrócić do gry w reprezentacji. W Zaksie Paweł Zagumny obsługuje w ataku Francuza Antonina Rouziera, w Asseco Resovii uderza Niemiec Georgy Grozer, a w Jastrzębskim Węglu - Michał Łasko, as Włochów.

Konarski słabszy miał tylko początek pierwszego seta, kiedy jego ataki były podbijane przez jastrzębian. Potem, podobnie jak cały zespół Delecty, opanował stres i atakował precyzyjnie i mocno.

Bydgoszczanie pokonali klubowego wicemistrza świata tak wyraźnie po raz pierwszy w sezonie. Dwa mecze tych zespołów w rundzie zasadniczej kończyły się po tie-breakach. Nie miał znaczenia także atut własnego boiska. Jastrzębski Węgiel wygrał w Bydgoszczy, a Delecta na Śląsku. Wczoraj 4 tys. kibiców w hali Łuczniczka obejrzało świetną grę siatkarzy Piotra Makowskiego.

- Jest 1:0, tylko 1:0. Trzeba wygrać trzy mecze. Zaczęliśmy dobrze, ale Jastrzębie umie się podnosić w trudnych sytuacjach - uspokajał optymizm w swoim obozie szkoleniowiec Delecty.

Ekipa Jastrzębskiego Węgla jest w dołku, bo wczoraj przegrała czwarty mecz z rzędu, nie zdobywając nawet seta. - Zagraliśmy słabo. Mamy dość tych porażek. Przerwiemy złą serię w poniedziałek - obiecywał Bartman.

Trener Bernardi już nie po raz pierwszy narzekał na system video challenge. - Może w ogóle z niego zrezygnować. Jest komputer, wiele kamer, a nie mogą nam pokazać, że był półmetrowy aut - mówił szkoleniowiec Jastrzębskiego Węgla. W pierwszym secie jego zawodnicy zgłosili do obejrzenia akcję, po której piłka odbita od bloku bydgoszczan spadła błyskawicznie w pobliże linii. System video challenge nie pokazał jednoznacznie, czy był aut. Sędzia podtrzymał więc swoją pierwotną decyzję i przyznał punkt Deleccie.

W poniedziałek, ponownie w bydgoskiej Łuczniczce, drugi mecz obu zespołów

Delecta - Jastrzębski Węgiel 3:0 (25:22, 25:18, 25:22)

Jastrzębski Węgiel : Raphael, Holmes, Bartman, Łasko, Bontje, Kubiak, Rusek (libero) oraz Sufa, Nemer, Bozko, Violas, Gawryszewski

Delecta: Masny, Jurkiewicz, Wika, Konarski, Wrona, Antiga, Dębiec (libero) oraz Gradowski, Cerven

Pozostałe wyniki ćwierćfinałów: PGE Skra Bełchatów - AZS Politechnika Warszawska 3:0 i 3:0 (w play-off prowadzi Skra 2:0), Asseco Resovia - Tytan AZS Częstochowa 3:1 i 3:1 (2:0), ZAKSA Kędzierzyn - Fart Kielce 3:0 i 3:1 (2:0).

Sport.pl w mocno nieoficjalnej wersji... Polub nas na Facebooku ?

Więcej o: