Siatkówka. Skowrońska mistrzynią Turcji. Trzy razy pokonała Glinkę

Małgorzata Glinka była o włos, by wydłużyć walkę o mistrzostwo Turcji siatkarek. W trzecim, okazało się ostatnim meczu finałów play-off po pięciu setach górą była jednak Katarzyna Skowrońska, której Fenerbahce Stambuł pokonało sąsiedzki VakifGunes. W przeciwieństwie do siatkarek nie popisali się kibice, którzy wygwizdali pokonane finalistki.

Fenerbahce jak zaczęło, tak skończyło. Pierwsze finałowe spotkanie w Stambule również trwało pięć setów, a o zaciętej końcówce najlepiej świadczy wynik tie-breaka - 16:14 dla Fenerbahce (wcześniej 25:14, 15:25, 17:25, 25:22). W tym spotkaniu przez limit obcokrajowców Katarzyny-Skowrońskiej-Dolaty zabrakło na parkiecie. Glinka na nim błyszczała, zdobywając 25 pkt. I to okazało się nie wystarczające.

W kolejnym meczu prym wiodła druga polska gwiazda - Skowrońska, która punktowała 22 razy. Glinka i tak była najlepsza w swoim zespole, choć zanotowała tylko 15 oczek. Tłumaczy to wynik meczu - 3:0 dla obrończyń tytułu (wszystkie sety do 21). Środowy mecz oba zespoły grały więc pod wielką presją. Jak wielką, pokazał już pierwszy set meczu w hali Burham Felek, w której rozgrywano wszystkie finałowe spotkania.

Skowrońska, Sokołowa i spółka wgniotły rywalki w parkiet arcytrudną zagrywką. Z piłkami odebranymi na maksymalnie trzeci metr Kirdar Ozge niewiele mogła zrobić. Tak jak na skrzydłach Glinka czy Jelena Nikolić. W secie otwarcia VakifGunes ledwo wyszedł z dziesięciu (12:25). W drugim już dobił się do dwudziestki (20:25). W trzecim zupełnie się odrodził.

Lepsze przyjęcie i nie "patyczkująca się" w ataku Glinka zaskoczyły rywalki, które chyba zbyt szybko poczuły medale na szyi. Nie było piłki, której Polka nie skończyła. W przeciwieństwie do niezawodnej dotąd rosyjskiej gwiazdy Ljubow Sokołowej. "Małgorzata Glinka" wymawiali co chwila, wyraźnie i bez najmniejszego trudu tureccy komentatorzy. Glince kończenie piłek szło równie łatwo - VakifGunes wygrał do 18 i 19.

W tie-breaku mecz zaczął się od początku, choć wcale nie jak na początku. Wykorzystując małe potknięcia rywalek zespół Glinki cały czas był krok z przodu (8:6). Wyższej przewagi zbudować się nie dało. Zespoły szły łeb w łeb, aż "łeb" siatkarek VakifGunes natrafił na mur. Od prowadzenia 12:11 nie zdobyły już żadnego punktu. W najgorszym możliwym momencie "siadło" przyjęcie. Rezerwowa Seda Tokatlioglu okazał a się zmorą dla rywalek, które przez jej serwisy nie zdołały skonstruować skutecznej akcji. Dobry blok, 15:12 i Fenerbahce obroniło tytuł.

Skowrońska-Dolata płacze ze szczęścia, łapie się za pierś, za chwilę zakłada żółtą koszulkę w barwach klubu i... na plecy białe skrzydła. Na boisku roi się od aniołów, za które przebrały się rzeczywiście uskrzydlone tego dnia siatkarki Fenerbahce. VakifGunes dobijały za to gwizdy kibiców wrogiego obozu. Nie pocieszały także nagrody indywidualne. Glinka została wybrana najlepiej punktująca, Poljak blokującą, a Güre en Gizem libero i broniącą. MVP została Sokołowa. Fenerbahce udał się rewanż za Ligę Mistrzyń, gdzie w półfinale poległ 2:3. Teraz, z mistrzowskim tytułem w kieszeni, ma już pewien start w LM w przyszłym sezonie. Glinka, która zostaje w Turcji na kolejny rok, musi liczyć na dziką kartę. Puchar Turcji także uciekł jej sprzed nosa. Trofeum zgarnęło Eczaciba i Stambuł, które po serii zasadniczej było liderem ligowej tabeli.

Wszystkie stambulskie kluby podzieliły się więc sukcesami sprawiedliwie. Fenerbahce świętowało również tryumfy w Klubowych Mistrzostwach Świata. Skowrońska została wybrana wówczas MVP turnieju w Katarze. Tym razem również była jednym z kół napędowych zespołu. Tak jak Glinka w swoim VakifGunes.

Obie siatkarki nie zagrają w polskiej reprezentacji. Pierwsza nie chce pracować z trenerem Jerzym Matlakiem. Druga zdecydowała poświęcić się rodzinie.

Więcej o: