Siatkarkom BKS-u zabrakło... Glinki w składzie

Małgorzata Glinka i jej koleżanki z tureckiej drużyny zdominowały mecz w Bielsku-Białej. Niewielkich już szans na awans do najlepszej szóstki Ligi Mistrzyń BKS Aluprof musi szukać w rewanżu.

To był pierwszy mecz fazy play off. Stawką był awans do najlepszej szóstki drużyn Starego Kontynentu. Klub ze Stambułu przyjechał pod Klimczok jako drużyna dotychczas niepokonana w rozgrywkach.

Nad parkietem w starej hali przy ul. Rychlińskiego zawisła turecka flaga. Jednak w zespole ze Stambułu pierwsze skrzypce grały zawodniczki z innych krajów - Polka Małgorzata Glinka, Chorwatka Maja Poljak oraz Serbka Jelena Nikolić. To międzynarodowe trio wygrało tureckiej drużynie mecz w Bielsku-Białej. W sumie te trzy siatkarki zdobyły ponad pół setki punktów, a reszta drużyny ledwie 25.

Rywalki, sponsorowane przez turecki bank, wystawiły w pierwszej szóstce aż cztery zawodniczki mierzące powyżej 190 centymetrów. Ani jedna z Polek w wyjściowym składzie nie dorównywała wzrostem "tureckim wieżom". Nic więc dziwnego, że pierwszy set skończył się dość szybko, a większość akcji kończyła się na wysoko wyciągniętych w bloku rękach zespołu gości. Ale w kolejnej partii role się odwróciły. Bielszczanki miały dwie zawodniczki, których turecki blok nie był w stanie powstrzymać - Anna Werblińska i Natalia Bamber na przemian zdobywały punkty, BKS wygrał seta, a wśród kibiców odżyły nadzieje na końcowy sukces.

Miejscowe jeszcze przez kilka minut kontynuowały dobrą serię w secie trzecim (prowadziły 10:7, 13:11), ale Glinka wraz z bałkańskimi koleżankami wzięły się do roboty i przesądziły o łatwej wygranej ekipy ze Stambułu.

Przy linii boiska teatr jednego aktora odgrywał włoski trener drużyny gości Giovanni Guidetti. Kiedy Turczynkom nie szło, robił dramatyczne miny, kręcił z niezadowoleniem głową. Gdy jego zawodniczki zdobywały punkty klaskał, poklepywał swoje siatkarki, wznosił ręce z radości ku górze.

Polski szkoleniowiec Aluprofu, Grzegorz Wagner, był przy nim oazą spokoju, choć w czwartym secie, gdy jego zawodniczki traciły szansę na końcowy sukces, na moment się zdenerwował.

Czego zabrakło? - to pytanie najczęściej zadawano sobie po meczu. - Szczęścia, bo Turczynki były do pokonania - odpowiadała Werblińska. - Na pewno zagrywki - dodawała Katarzyna Skorupa. - Przede wszystkim konsekwencji - mówił dziennikarzom trener Wagner.

Najbardziej przekonała jednak chyba wersja Ryszarda Bortliczka, dyrektora klubu. - Czego zabrakło? Glinki w naszym składzie - wyjaśnił z uśmiechem.

BKS, aby myśleć o awansie, musi wygrać w Stambule. Wszystko jedno w jakim stosunku. Wtedy rozegrany zostanie tzw. złoty set, którego zwycięzca wejdzie do dalszej rundy. - Zasada złotego seta jest przewrotna. Paradoksalnie to nam w Stambule będzie się łatwiej grało, bo to rywalki muszą awansować - zakłada Wagner. Rewanżowy mecz w Turcji odbędzie się 10 lutego.

BKS Aluprof Bielsko-Biała - VakifGunes Telekom Stambuł 1:3 (18:25, 25:22, 18:25, 21:25)

BKS: Skorupa, Werblińska, Frąckowiak, Okuniewska, Studzienna, Bamber, Sawicka (libero) oraz Ciaszkiewicz, Kaczmar, Wojtowicz, Matusiak, Waligóra.

VakifGunes: Gozde, Glinka-Mogentale, Kirdar, Bahar, Nikolic, Poljak, Gizem (libero) oraz Guldeniz, Gurkaynak.

Widzów: 1300.