Szanse JW na czołową szóstkę ligi coraz mniejsze

Jastrzębski Węgiel rozbity przez świetnie dysponowany zespół z Kędzierzyna. Sprowadzony za duże pieniądze trener Lorenzo Bernardi po dwóch meczach ma na koncie zero wygranych setów.

Jastrzębski Węgiel, który walczy o zakwalifikowanie się do najlepszej szóstki PlusLigi, ten mecz musiał wygrać. Najlepiej za trzy punkty. Presja chyba spętała gospodarzom ręce. Od początku inicjatywę mieli goście, dla których nie było straconych piłek, zaś na rozegraniu brylował Paweł Zagumny. Trener Bernardi brał kolejne czasy. Po angielsku, choć z melodyjnym włoskim akcentem, tłumaczył swoim zawodnikom, jak mają grać, ale nie pomagało. W drugiej partii przewaga gości była jeszcze większa. Kędzierzynianie blokiem (dużą rolę odgrywał w nim Patryk Czarnowski, były gracz JW) wybijali miejscowym siatkówkę z głowy.

- Na osiem punktów pięć straciliśmy po błędach własnych. Musicie o tym pomyśleć - nadaremno przestrzegał Bernardi. Trzeci set był najciekawszy. Goście prowadzili już czteroma punktami (9:13), ale w końcówce to jastrzębianie mieli piłki setowe. Ostatecznie drużyna z Kędzierzyna wygrała po kontrowersyjnej decyzji arbitra, ale wcześniej ten sam sędzia nie zaliczył prawidłowo zdobytego punktu dla ZAKSY. Po meczu kibice i zawodnicy JW byli rozczarowani. Przegrana bardzo oddala szanse JW. na awans do czołowej szóstki, bo do końca sezonu zasadniczego zostały tylko cztery kolejki.

- Sami jesteśmy sobie winni, bo dwa pierwsze sety przespaliśmy, a dopiero w trzeciej części zaczęliśmy grać to co potrafimy. Nie tracę jednak nadziei na awans do szóstki, bo mamy dobry terminarz na finiszu, a współpraca z trenerem coraz lepiej się układa - komentował Paweł Rusek, libero jastrzębian.

Jastrzębski Węgiel - ZAKSA Kędzierzyn Koźle 0:3 (21:25, 18:25, 28:30)

Jastrzębski Węgiel: Łomacz, Hardy, Divis, Gasparini, Nowik, Gawryszewski, Rusek (libero) oraz Pająk, Polański, Pawliński, Wika, Yudin.

ZAKSA: Zagumny, Jarosz, Gladyr, Urnaut, Czarnowski, Ruciak, Gacek (libero) oraz Kaźmierczak, Pilarz.