Jastrzębie nie rezygnuje. Chcą odrobić straty

Jastrzębski Węgiel ma obecnie jeden z największych sztabów trenerskich w lidze. Dziesięciu fachowców ma pomóc siatkarzom dostać się do czołowej szóstki

Do końca sezonu zasadniczego zostało pięć kolejek. Tymczasem wicemistrzowie Polski są obecnie na ósmym miejscu w tabeli, a do szóstej lokaty mają już sześć punktów straty.

- Jesteśmy w trudnej sytuacji, ale wierzymy, że w szóstce jednak będziemy - mówi Zdzisław Grodecki, szef jastrzębskiego klubu. Wydaje się, że kluczowe będą spotkania jastrzębian z bezpośrednimi rywalami - Delectą Bydgoszcz i ZAKSĄ Kędzierzyn Koźle. Te drużyny oraz Politechnika mają po dwadzieścia punktów i sześć przewagi nad JW.

Terminarz sprzyja ekipie z Jastrzębia, rywale mają na finiszu znacznie trudniejszych przeciwników. - Układ gier faktycznie jest niezły, najważniejsze jednak, by nasz zespół zaczął wygrywać. Musimy wreszcie zacząć grać tak, jak potrafimy - dodaje Grodecki.

Jeszcze przed Nowym Rokiem w lidze we własnej hali zadebiutuje Lorenzo Bernardi. 29 grudnia jastrzębianie podejmować będą drużynę z Kędzierzyna. Gwiazda światowej siatkówki w Jastrzębiu chce udowodnić, że trenerem będzie równie dobrym, jak kiedyś był zawodnikiem. - Naszym celem na tym etapie jest zapewnienie sobie miejsca w czołowej szóstce. Każde spotkanie będzie dla nas niczym finał mistrzostw Polski - stwierdził na początku swego urzędowania Bernardi.

Dopomóc ma w tym imponujących rozmiarów sztab szkoleniowy, w którym jest obecnie dziewięciu członków. Poza Bernardim są m.in. jego trzej asystenci - Miroslav Palgut, Leszek Dejewski oraz Stefano Cappellotto, a także trener przygotowania motorycznego Christian Verona i kilku innych fachowców. - Sztab jest duży, ale tak to obecnie wygląda na świecie. Wystarczy spojrzeć, jak wielki jest sztab trenerski w słynnym Fenerbahce - twierdzi prezes Grodecki.

- Lorenzo jest bardzo dobrym trenerem. W mediach słyszało się, że może brakować mu trenerskiego doświadczenia, jednak to zupełna nieprawda. Nie widać różnicy w porównaniu do jego rodaków, którzy wcześniej u nas pracowali - Tomaso Totolo i Roberto Santiliego. Bernardi bardzo profesjonalnie podchodzi do meczów, szczegółowo przygotowuje się do każdego spotkania. Po pierwszym meczu zostawił po sobie duże wrażenie - mówi Leszek Dejewski, asystent szkoleniowca.