Trzecia porażka Jastrzębskiego Węgla w Europie

Słaba forma jastrzębian w lidze, znajduje potwierdzenie też w rozgrywkach Ligi Mistrzów. Wicemistrzowie kraju ulegli w środę mistrzowi Czarnogóry 2:3

Jastrzębianie udali się Budvy, jednego z najbardziej popularnych ośrodków wypoczynkowych w Czarnogórze, w jasnym celu - wyrwać możliwie największą zdobycz punktową zespołowi mistrza Czarnogóry. Brak punktów mocno ograniczyłby możliwość wyjścia z grupy. Podobnie jak w ostatnim meczu ligowym ze Skrą Jastrzębski zespół poprowadził z ławki słowacki szkoleniowiec Miroslav Palgut, który tymczasowo zajął wakat po Igorze Prielożnym. Ten rozstał się z klubem po dziewiątej porażce w sezonie (siedmiu ligowych oraz dwóch pucharowych).

Czarnogórcy tuż po losowaniu byli uznawani za dostarczyciela punktów. Siatkówka w tym kraju jest dyscypliną dość popularną, ale w żaden sposób nie może konkurować z piłką wodną. Rywala jastrzębian sponsoruje sieć lokalnych hoteli z miejscowego kurortu nad Adriatykiem o nazwie Budvanska Rivijera. Na arenie międzynarodowej nie jest to zupełnie anonimowy zespół. Przed dwoma laty zajął 3. miejsce w Pucharze CEV.

W tegorocznych rozgrywkach LM pokonał już u siebie 3:0 borykający się z problemami finansowymi Olympiakos Pireus. Świadomy tego, że wicemistrz Polski również znajduje w kryzysie, tyle że sportowym, trener Budvy Veselin Vuković zwietrzył szansę na walkę o awans do fazy play off.

Na mecz z jastrzębianami do składu po kontuzji powrócił atakujący Francesco Biribanti. Spryt i doświadczenie włoskiego mistrza Europy z 2003 roku w połączeniu z niezłym rozegraniem serbskiego mistrza olimpijskiego Veljko Petkovicia, stanowiło dla jastrzębian prawdziwe przekleństwo.

Pierwszy set nasi siatkarze oddali bez walki, mnożąc błędy w polu zagrywki (25:20). Bezproduktywnego w ataku Mitję Gasparniego zastąpił Igor Yudin i ta roszada podziałała na zespół ożywczo. Cóż z tego, skoro nawet prowadząc 23:20 i mając trzy piłki setowe, nie potrafili dobić przeciwnika i znów sprezentowali seta gospodarzom.

Jastrzębianom pomógł pozbierać się wprowadzony w trzeciej partii Marcin Wika, który znacznie lepiej przyjmował od Bena Hardy'ego, celniej zagrywał, a także był efektywniejszy w ataku. Przełom w grze JW nie byłby jednak możliwy bez Lukasa Divisa, który kończył nawet najbardziej beznadziejne piłki. Niestety, pomimo tego, że jastrzębianie mieli piłkę meczową przy stanie 14:13, to Czarnogórcy cieszyli się z dwóch punktów.

Siatkarze JW zajmują ostatnie miejsce w grupie C z dwoma punktami na koncie. Wciąż mają szansę na zajęcie miejsca premiowanego awansem.

Budvanska Rivijera Budva - Jastrzębski Węgiel 3:2 (25:20, 28:26, 23:25, 24:26, 16:14)

JW: Gasparini, Łomacz, Nowik, Gawryszewski, Divis, Hardy, Rusek (l), Pawliński, Yudin, Polański, Wika.