PGE Skra znów wspaniała w Lidze Mistrzów! Znów do zera!

PGE Skra Bełchatów nie zwalnia tempa. Na półmetku rozgrywek grupowych prowadzi w tabeli najtrudniejszej grupy. Z kompletem punktów!

Udało się - mówił po meczu szczęśliwy Daniel Pliński, środkowy mistrza Polski. Jego drużyna nie tylko wygrała ważny mecz, ale także pokonała chyba najbardziej niewygodnego przeciwnika. "Czarny koszmar Skry" - tak w Bełchatowie mówiono o zespole z Friedrichshafen. Dwa lata temu Niemcy dwukrotnie nie tylko pokonali, a wręcz zbili Skrę, też w fazie grupowej Ligi Mistrzów. Najlepsza polska drużyna w dwóch meczach zdobyła tylko 122 punkty. Wiosną rozbili ją w dwóch sparingach.

Nic dziwnego, że w ekipie z Bełchatowa obawiano się tego spotkania bardziej niż rozegranego dwa tygodnie wcześniej z Trentino. - Jak wygramy pierwszego seta, to będzie dobrze - zapowiadał Marian Stankiewicz, który od kilkudziesięciu lat pracuje w Skrze. Miał rację.

Gospodarze wyszli na boisko bardzo zmobilizowani, ale i mocno spięci. Widać to było choćby po liczbie pomyłek. W pierwszym secie oddali rywalom aż 10 punktów, co tej drużynie przydarza się rzadko. Duża stawka odbiła się też na poziomie gry. Nie był olśniewający, o czym świadczy wielka liczba błędów.

Ale w tym sezonie atutem Skry jest zagrywka. Dwa asy w secie to nie jest może rewelacyjny wynik, lecz przyjęcie na poziomie 30 proc. - a takie miało VfB - uniemożliwia rozgrywającemu wystawianie piłki. Dlatego Lukas Tichacek nie mógł korzystać ze swojej najgroźniejszej broni - gry ze środkowymi. Joao Jose i Lukas Bauer atakowali znacznie częściej od Marcina Możdżonka i Daniela Plińskiego, ale jak na mistrza Niemiec to bardzo rzadko.

Bełchatowianie przewagę osiągnęli już przed pierwszą przerwą techniczną, a jej ojcem był Mariusz Wlazły, konkretnie zaś jego zagrywka. Kapitan Skry miał kłopoty w ataku, ale od czego są Michał Winiarski i Bartosz Kurek...

W drugiej partii przewaga mistrzów Polski była znacznie wyraźniejsza. Widać, że bełchatowscy siatkarze trochę się rozluźnili. Choć nie grali aż tak dobrze jak dwa tygodnie temu z Trentino, to wystarczająco, żeby poradzić sobie z Friedrichshafen. Goście także niczym wielkim nie imponowali, wręcz przeciwnie, popełniali wiele błędów w ataku. - Bo czuli wielką presję - tłumaczył trener Jacek Nawrocki. Stelian Moculescu podkreślał, że Skra była lepsza w każdym elemencie. - Ale my też źle nie zagraliśmy. Mieliśmy swoje szanse, ale ich nie wykorzystaliśmy. Zwłaszcza w kontrataku.

W zespole Nawrockiego w ataku rozszalał się Wlazły, który w drugiej partii miał 83-proc. skuteczność. Gdyby nie przestój w środkowej części i strata czterech punktów z rzędu, goście zostaliby rozbici.

To pokazuje jednak siłę drużyny z Bełchatowa, która potrafiła sobie poradzić nawet bez trudnej zagrywki. W drugim secie siatkarze z Niemiec przyjmowali ponad dwa razy lepiej niż w pierwszym (78 proc.!). Poza tym znacznie poprawili zagrywkę. Jednak po przeciwnej stronie siatki znakomicie radzili sobie ci, którzy - jak się wydawało - mieli być słabszymi elementami w przyjęciu. Kurek rzucał się do atomowych serwów, jakby miał 20 cm wzrostu mniej (ma 205). A ogromne możliwości demonstrował beniaminek w zespole gwiazd Paweł Zatorski. 20-letni wychowanek klubu z meczu na mecz spisuje się coraz lepiej. Sprawił, że w Bełchatowie już zapomniano o tak dobrym libero, jakim jest Piotr Gacek.

- Właśnie dobre przyjęcie zadecydowało o naszym sukcesie - cieszył się Zatorski. - Rozegrałem w tym sezonie kilka słabszych spotkań, ale to może zdarzyć się nie tylko 20-latkowi, ale także najlepszym na świecie. Teraz jedziemy do Niemiec z takim samym nastawieniem jak teraz: wygrać.

Rewanż zostanie rozegrany już w niedzielę. Już tylko kataklizm może odebrać Skrze awans do kolejnej rundy.

PGE Skra - VfB Friedrichshafen 3:0

Sety: 25:22, 25:21, 25:21

PGE Skra: Falasca 4, Winiarski 10, Możdżonek 4, Wlazły 15, Kurek 10, Pliński 4, Zatorski (libero) oraz Antiga, Bąkiewicz, Woicki

VfB: Tichacek, Trommel 5, Bauer 6, Gontariu 13, Winters 3, Jose 5, Rosić (libero) oraz Venno 2, Zatko, Fromm 3, Vemić

W drugim meczu grupy D Remat Zalau przegrał z Trentino Volley 0:3

Tabela:

1. PGE Skra 3 9 9:0

2. Trentino 3 5 6:5

3. Friedrichshafen 3 4 5:7

4. Remat 3 0 1:9