Siatkówka. Jak to się robi w Rosji - zachorowała i jeszcze trzeba płacić

Gwiazda rosyjskiej kadry siatkarek walczy o życie, a kluby, dla których grała, kłócą się, kto ma płacić za leczenie. Krajowa federacja, choć stać ją na wszystko, ?szuka środków?.

Przypadek srebrnej medalistki igrzysk olimpijskich w Atenach i mistrzyni świata z 2006 roku jest ponoć beznadziejny. Armia rosyjskich, a teraz niemieckich lekarzy nie może ustalić, dlaczego 31-letnia Natalia Safronowa straciła przytomność na treningu siłowym 3 grudnia ubiegłego roku, dwa dni po meczu w Bielsku-Białej, gdzie Dynamo Moskwa grało w Lidze Mistrzów z Aluprofem. Według ostatnich diagnoz powodem jest dziedziczne schorzenie naczyń krwionośnych, które może powodować ciężki wylew.

Siatkarka tygodniami pozostawała w śpiączce. Po wybudzeniu otworzyła oczy, ale nie rusza się z łóżka, nawet nie mówi. Lekarze z renomowanego moskiewskiego Instytutu Nikołaja Skilofowskiego wciąż określają jej stan jako krytyczny, za ich namową rodzina zdecydowała się przetransportować Safronową do kliniki w Kolonii. Tam ma być operowana.

A w Rosji Safronowa stała się powodem do kolejnej awantury między rywalizującymi gigantami - Zarieczem Odincowo, dla którego Safronowa grała przez cztery lata, i Dynamem, do którego przeszła pół roku temu.

Kiedy jeszcze była w pełni zdrowa, Zariecze oskarżyło ją o samowolne zerwanie kontraktu, żądając w sądzie gigantycznego odszkodowania. W grudniu nasłali na nią komornika, ale zaraz po wypadku wycofali roszczenia. Teraz do kontrataku w mediach przystąpili działacze Dynama, którzy płacili za leczenie i transport siatkarki do Niemiec specjalnym samolotem. Wczoraj powiedzieli "dość". - To bardzo kosztowne - mówi Władimir Ziniczew, dyrektor generalny klubu. - Przecież Natalia grała przez tyle lat dla Zariecza, zdobywając mistrzostwa kraju. Gdyby wsparli finansowo leczenie, byłby to prawdziwy gest dobrej woli.

Siatkarka czeka na operację, ale bez pieniędzy operowana nie będzie, a każdy dzień zwłoki podnosi koszty pobytu w szpitalu.

Ziniczew wyjaśnił jeszcze, że siatkarka była ubezpieczona tylko na wypadek kontuzji, polisa nie chroniła jej przed innymi chorobami. Władze rosyjskiej federacji siatkarskiej - pewnie najbogatszej w Europie, choć jej budżet jest nieznany - też nie pomagają. Na razie, jak tłumaczą, "szukają środków".

Łukasz Żygadło ? wraca do reprezentacji

Więcej o: