Cudu nie było. Twierdza Będzin padła

Siatkarze MKS-u nie mieli szans w starciu z czołową drużyną PlusLigi. Po piorunujących atakach Jakuba Jarosza, bombardiera drużyny z Kędzierzyna, parkiet hali w Łagiszy jęczał z bólu i prosił o litość.

Pucharowa przygoda zagłębiowskich siatkarzy powoli dobiega końca. - Przed nami jeszcze rewanż [3 stycznia - przyp. red.], ale wygląda na to, że Kędzierzyna już nie przeskoczymy - uśmiechał się Michał Potera, libero MKS-u. Rywalizacja z czołową drużyną PlusLigi, bezpośrednia transmisja w Polsacie Sport - o takich atrakcjach miejscowi siatkarze i ich kibice mogli kilka tygodni temu tylko pomarzyć. Siatkarski kopciuszek zadziwił jednak fachowców i po wyeliminowaniu AZS-u Częstochowa zapowiadał kolejną sensację.

- Okazało się, że nie jesteśmy jeszcze w stanie zagrać w ciągu kilku dni dwóch spotkań na tak wysokim poziomie - przyznał Dariusz Syguła, rozgrywający zespołu z Będzina. Gospodarze nie mieli armat, którymi mogli postraszyć rywala. Słabe przyjęcie nie pozwalało Sygule wystawiać szybkich piłek.

Efekt był taki, że drugoligowi siatkarze musieli się przebijać przez wysoki i szczelny blok. - Koledzy mieli trochę za sztywne nadgarstki i kilka razy wystrzelili tak, że omal nie uszkodzili kamer - żartował Potera.

Przed meczem w szatni będzińskiej drużyny sporo rozmawiano o transmisji w telewizji. - Takie wyróżnienie przytrafiło nam się pierwszy raz w życiu. Trener powtarzał, że to nic wielkiego, ale jednak trema była - mówił Potera.

Hala w Łagiszy już dawno nie przeżyła takiego oblężenia. Kibice zajmowali każdy skrawek wolnego miejsca, by dojrzeć śmigającą nad siatką piłkę. Zakorkowała się też przylegająca do hali ulica Jedności, która była jednym wielkim parkingiem. - To najlepiej pokazuje, że kibice w Zagłębiu chcą oglądać męską siatkówkę na dobrym poziomie. Bronimy honoru regionu i mocno wierzymy, że za kilka miesięcy będziemy się cieszyć z awansu do pierwszej ligi - zapewnił Syguła.

Grę gospodarzy docenił Grzegorz Pilarz, rozgrywający ZAKSA. - Skoro wyeliminowali wcześniej zespół z Częstochowy, to na pewno drzemie w nich spory potencjał. Spotkanie w Będzinie to była dla nas taka randka w ciemno. Nie oglądaliśmy wcześniej wideo ze spotkań MKS-u. Dopiero pierwsze piłki i podpowiedzi trenerów pozwoliły nam ich rozpracować - mówił siatkarz z Kędzierzyna.

Rafał Legień, trener MKS-u, nie zmartwiał się porażką. - Mecz z tej klasy zespołem był dla nas jak prezent gwiazdkowy. A mamy jeszcze rewanż! To będzie prezent na nowy rok. Rywal rozstrzelał nas zagrywką. Przez to nie mogliśmy grać swojej szybkiej i kombinacyjnej siatkówki - ocenił szkoleniowiec, którego zespół przegrał pierwszy mecz w sezonie na własnym parkiecie.

MKS MOS Interpromex Będzin - ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 0:3 (15:25, 14:25, 16:25)

MKS: Kantor, Miller, Syguła, Zborowski, Świechowski, Potera (l), Dzierżanowski oraz Łapuszyński, Mędrzyk, Tomczyk, Leszczawski.

ZAKSA: Masny, Jarosz, Sammelvuo, Gladyr, Szczerbaniuk, Mierzejewski (l) Ruciak oraz Kacprzak, Witczak, Pilarz, Kaźmierczak, Martin.

W innym meczu Pucharu Polski Jastrzębski Węgiel wygrał u siebie z AZS-em UWM Olsztyn 3:0 (25:21, 25:22, 25:13).