Obcokrajowcy poprowadzili Jastrzębski Węgiel do zwycięstwa

Siatkówka. Jastrzębski Węgiel wygrał w Częstochowie. Bardzo duży udział w sukcesie gości mieli doświadczeni obcokrajowcy Paweł Abramow i Pedro Azenha

W sobotę Abramow był dokładny w przyjęciu i błyskotliwy w ataku. Często kończył trudne piłki, co pozwalało jastrzębianom wygrywać długie wymiany. W całym meczu był to klucz do sukcesu gości, którzy jeżeli w czymś byli w sobotę lepsi od AZS-u, to właśnie w kontrataku. Jastrzębianie spisywali się zaskakująco dobrze na środku siatki. Mimo problemów zdrowotnych Igora Yudina i Beniamina Hardy'ego, podstawowych zawodników, byli lepsi w ataku ze skrzydeł.

- Ben podczas szkolnej gierki przed meczem niefortunnie upadł i coś sobie zrobił w lewą rękę - tłumaczył drugi trener JW Leszek Dajewski. - Igor miał z kolei głupi problem z dłonią. Myjąc szklankę, przeciął sobie mały palec i kilka dni nie trenował z piłką. Niestety, wyszło to podczas meczu. Ta drobna kontuzja nie pozwoliła mu zagrać na poziomie, do jakiego nas przyzwyczaił.

Yudin, najskuteczniejszy obok Abramowa zawodnik JW, wyszedł w podstawowej szóstce, ale dość szybko opuścił boisko i w sumie nie zdobył punktu. Nie było to jednak wielkie osłabienie, ponieważ z powodzeniem zastąpił go Brazylijczyk Pedro Azenha, który już w końcówce stojącego na wysokim poziomie pierwszego seta zdobył dwa ważne punkty. AZS początkowo przegrywał, a podjął walkę dzięki serii skutecznych bloków. Potem dzięki świetnej akcji Dawida Murka objął nawet prowadzenie. Pojedynczy blok Abramowa na Bartoszu Janeczku oraz przegrana długa wymiana przesądziły o wygranej gości.

Długich wymian i efektownych obron było w sobotę wiele, dlatego mecz mógł się podobać mniej więcej dwuipółtysięcznej widowni. W drugim secie szczęście uśmiechnęło się do akademików. Wpuszczony pod siatkę Sławomir Master kiwką zdobył dla gości 25. punkt, ale sędzia dopatrzył się błędu. Było więc 24:24, a potem - ku uciesze miejscowych kibiców - 26:24 dla AZS-u i remis w meczu.

W kolejnych setach widowisko straciło na wartości. Sporo było niedokładności i błędów. Wśród częstochowian brakowało pewniaka - zawodnika, który wziąłby na siebie ciężar gry. Murek obok znakomitych akcji miał zupełnie nieudane. Poniżej możliwości grał Bartosz Janeczek. Goście też niczym wielkim nie imponowali. W trzecim secie potrafili zamienić na punkty kilka efektownych i być może trochę szczęśliwych obron i to dało im przewagę oraz pewne zwycięstwo. Na początku czwartego seta o swojej mocnej zagrywce przypomniał sobie Janeczek. AZS odskoczył na kilka punktów, a potem wygrywając do 19, spokojnie doprowadził do tie-breaku. Niestety, w piątym secie emocji nie było już żadnych.

- Rywale nam szybko uciekli i nie byliśmy w stanie nic zrobić - komentował Janeczek. - Na pewno czuję gorycz porażki. To był mecz walki, w którym wszystko mogło się zdarzyć.

- Mamy zespół złożony z doświadczonych i młodych zawodników i niestety będziemy tak grać jak dzisiaj - podsumował Marek Kardos. - Ci młodzi mają słabsze chwile w meczu, czasami grają ponad standard. W tie-breaku nasza efektywność nie była taka jak rywali i dlatego przegraliśmy ten mecz 2:3. Każdy z nas chciał, ale nie wyszło.

Domex Tytan AZS - Jastrzębski Węgiel 2:3 (23:25, 26:24, 19:25, 25:19, 5:15)

AZS: Kardos, Łuka, Wiśniewski, Janeczek, Murek, Nowakowski, Zatorski (libero) - Gradowski, Mikołajczak, Wrona.

Jastrzębski Węgiel: Łomacz, Pęcherz, Czarnowski, Yudin, Abramow, Nowik, Rusek (libero) - Pedro, Master.