"Aż trudno w to uwierzyć! Po niezłych meczach i wygranych z Niemkami i Słowenkami pisaliśmy, że Polki są w stanie przeciwko Turczynkom zagrać tak, żeby piątkowy mecz po prostu nie był 'laniem'. Wydawało się, że o więcej nie będzie łatwo. Tego, czego Polki dokonały w piątek, chyba nikt się nie spodziewał" - pisał rozemocjonowany Jakub Balcerski na łamach Sport.pl. Biało-Czerwone nie tylko postawiły się obrończyniom tytułu, ale i pokonały je 3:2 na koniec fazy grupowej ME. Ba, w tie-breaku prowadziły już nawet 9:2.
Wygrana Polek to była spora sensacja. To właśnie Turczynki eliminowały nas w poprzednich czterech edycjach tej imprezy i teraz również były faworytkami. Nic więc dziwnego, że po meczu siatkarki Danielle Santarelliego były mocno zirytowane. Nie miały też ochoty na tłumaczenia i zachowały się dość kontrowersyjnie, co ujawnił Marek Magiera.
- W hali mamy nasze specjalnie przygotowane stanowisko, gdzie przychodzą w takiej mixed-zonie zawodniczki drużyn, które ze sobą rywalizowały. Po meczu Polska - Turcja patrzyliśmy, co dzieje się u naszych kolegów z tureckiej telewizji. Proszę nam wierzyć, że tam nie zatrzymała się ani jedna turecka siatkarka, mimo że dość mocno zabiegał główny nadawca - zdradził komentator Polsatu Sport w programie Polsat SiatCast.
Zobacz też: 25:12 w secie! Zapachniało sensacją na ME siatkarek.
- Wydawałoby się, że to jest obowiązek takiej zawodniczki, żeby tam stanąć i przynajmniej dwa słowa do kibiców powiedzieć, ale nie - dodawał. Czy ktoś z Turcji ostatecznie pojawił się przed kamerami i próbował wytłumaczyć się z porażki? Owszem. - Stanął tylko trener Daniele Santarelli i widać było, że był dość mocno zakłopotany pytaniami reportera, który dopytywał, że jak to się w ogóle stało, że my przegraliśmy to spotkanie, że tutaj było blisko 15 tysięcy ludzi. Oczekiwania są takie, że my mamy tutaj wszystko wygrywać, absolutnie - ujawnił Magiera.
Czy obie reprezentacje mogą jeszcze spotkać się na tych ME? Jak najbardziej. Stanie się tak, jeśli obie zameldują się w finale bądź przegrają półfinały. Jak pisaliśmy wyżej, Turcja była zmorą naszej kadry w ostatnich edycjach ME. W 2019 roku Turczynki wyeliminowały Polskę w półfinale. Dwa lata później rozprawiły się z nią w ćwierćfinale, podobnie jak i w 2023 roku. Co więcej, w 2017 roku to właśnie Turcja wyrzuciła Polskę z walki o fazę pucharową - pokonała ją w barażach o ćwierćfinał.
Teraz jednak przed Biało-Czerwonymi inny mecz, który muszą wygrać, jeśli chcą zachować szanse na medal. Mowa o ćwierćfinale. Tam rywalem będzie Holandia. Mecz zaplanowano na czwartek, 3 września, na godzinę 15:00. - To krok, który bardzo chcielibyśmy zrobić. (...) Bardzo chcielibyśmy przejść ten etap i dotrzeć do gry o medale. To marzenie i będziemy walczyć na sto procent, żeby się spełniło - mówił Stefano Lavarini.