Wielki powrót Polek w decydującym secie! Pokaz mocy z Ukrainą

Polki pokonały Ukrainę 3:1 w szóstym meczu Ligi Narodów! To było spotkanie pełne zwrotów akcji, a w drugim secie Biało-Czerwone pokazały największą moc.
Mecz Polska - Ukraina
Materiały prasowe - Volleyball World

W pierwszych pięciu spotkaniach Ligi Narodów polskie siatkarki odniosły cztery zwycięstwa i zanotowały jedną porażkę. W ostatnim pojedynku Biało-Czerwone wygrały z reprezentacją Bułgarii 3:0. Teraz na podopieczne Stefano Lavariniego czekały Ukrainki. Przed potyczką z naszym zespołem Ukraina miała dwie wygrane i trzy przegrane, ale ostatnia batalia to zwycięstwo z Tajlandią (3:2). 

Zobacz wideo Mateusz Bieniek po finale Ligi Mistrzów w Turynie: Byli lepszą drużyną

Stysiak show w Tajlandii

Czwartkowe spotkanie rozpoczęło się kapitalnie dla naszego zespołu. Szybko Polki wyszły na wysokie prowadzenie (6:1), a zachwycała szczególnie utalentowana środkowa - Maja Koput. Później trener Ukrainek Jakub Głuszak poprosił o czas, a jego podopieczne ryzykownie zagrywały. To ryzyko się opłacało, bo Polki zaskakująco szybko straciły potężną przewagę (8:8).

Później bywało nerwowo w niektórych momentach, ale Polki zdołały stworzyć sobie małą przewagę i jej nie wypuścić z rąk. Mogły podobać się ataki Pauliny Damaske po ciasnym skosie, od czasu do czasu swoje dokładała Koput, dobrą zmianę dała Julia Szczurowska, ale w najważniejszych momentach zachwyciła Magdalena Stysiak, która wróciła na boisko.

W końcówce to na naszej podstawowej atakującej opierała się gra Biało-Czerwonych. Pierwszy set Stysiak zakończyła z dorobkiem sześciu punktów, a Polki wygrały go 25:21.

Polki zmiażdżyły Ukrainki w drugim secie

Drugi set był prawdziwym popisem w wykonaniu naszej kadry. Ponownie Polki rozpoczęły partię od wysokiego prowadzenia (7:1), lecz tym razem nie dały się już dogonić. W naszej grze zgadzało się wszystko. Kapitalnie funkcjonowała obrona, Stysiak była nie do zatrzymania w ataku. Nasze rozgrywające częściej grały przez środek, co dawało odpowiednie efekty. Ukrainki były bezradne, szukały niekonwencjonalnych rozwiązań w ataku, ale to nie zapewniało im punktów.

Kiedy Polki prowadziły 20:9, stało się jasne, że tylko kataklizm może im odebrać zwycięstwo w tym secie. Kataklizm nie nastąpił i nasz zespół wygrał drugą odsłonę 25:13.

Marzyliśmy, by nasz zespół zamknął sprawę w trzeciej odsłonie rywalizacji. Tymczasem Polki gubiły się w ataku, zacięła się Stysiak. Rywalki z kolei cały czas próbowały obijać blok. Już na samym początku Biało-Czerwone traciły kilka punktów i nie mogły wejść w rytm. Kiedy Ukrainki prowadziły 20:15, dla Polek to był ostatni dzwonek, by powalczyć o zwycięstwo w tej partii. Na zagrywkę weszła Szczurowska i zrobiła swoje, ale cóż z tego, skoro później prosty błąd w ataku popełniła Stysiak. Polki goniły wynik, ale niestety to Ukrainki wygrały 25:22.

W czwartej partii znów Polki miały ogromne problemy. Trudno było uwierzyć, że podopieczne Lavariniego z taką łatwością wygrały drugiego seta, by później tak mocno obniżyć poziom. Brakowało nam wielu elementów gry. Szwankował nawet kontratak. Przegrywaliśmy 5:10.

Później wszystko zaczęło opierać się na Stysiak. Długo walczyliśmy o to, by zbliżyć się do Ukrainy, ale to się udało! W końcówce był wynik 22:22.

Później popisowym blokiem popisała się Damaske. W grę Ukrainek wkradły się nerwy i mieliśmy kolejny punkt, co dało dwie piłki meczowe! Drugą z nich Polki wykorzystały i wygrały cały mecz 3:1. Ten powrót należy doceniać, bo długo w czwartym wydawało się, że sytuacja jest już nie do uratowania.

Polska - Ukraina 3:1 (25:21, 25:13, 22:25, 25:23)

Więcej o: