Serbia bardzo kiepsko sobie radzi w tegorocznej edycji Ligi Narodów kobiet. Wszystko zaczęło się bardzo obiecująco, bo od zwycięstwa 3:0 z Tajkami. W drugim spotkaniu mistrzynie świata z 2018 oraz 2022 roku mierzyły się z Polkami. To spotkanie było bardzo zacięte, a do wyłonienia triumfatora potrzebny był tie-break. Podopieczne Stefano Lavariniego obroniły aż dwie piłki meczowe, ale udało im się zamknąć to spotkanie wynikiem 3:2 (17:25, 25:19, 25:18, 22:25, 17:15).
Od tego spotkania rozpoczęły się kolejne problemy żeńskiej reprezentacji Serbii. W kolejnych dwóch spotkaniach, rozgrywanych w chińskim Nankin, podopieczne Zorana Terzicia uległy jeszcze Chinkom (0:3) oraz Belgijkom (2:3).
Wydawało się, że to tylko przejściowe problemy i w drugim tygodniu Serbki wrócą na dobre tory. Zawodniczki udały się na Filipiny do miasta Pasig, gdzie w pierwszym meczu zmierzyły się Japonkami. Jednak ten mecz zakończył się czwartą porażką z rzędu.
"Podopieczne Zorana Terzicia pewnie zwyciężyły w pierwszej partii 25:20, natomiast w drugiej roztrwoniły czteropunktową przewagę oraz nie wykorzystały dwóch piłek setowych, przegrywając tę odsłonę 24:26. W trzecim secie mistrzynie świata z 2018 oraz 2022 roku ponownie bez problemów ograły rywalki 25:18, by w kolejnym przegrać po emocjonującej walce 30:32. W decydującym o losach spotkania tie-breaku Azjatki pewnie zwyciężyły 7:15" - opisywał na łamach Sport.pl Piotr Więcławek.
Zobacz też: W Polsce doszło do poważnego błędu. "Laboratorium będzie pod bardzo dużą presją"
Jakby tego było mało, to była ich jedenasta z kolei porażka w tie-breaku. Ta niekorzystna passa rozpoczęła się podczas finału mistrzostw Europy w 2023 roku przeciwko Turczynkom.
To, co się dzieje z reprezentacją Serbii niepokoi nie tylko kibiców, ale i trenera. Zoran Terzić powiedział wprost o swoich spostrzeżeniach. - Zagraliśmy zbyt tchórzliwie. Widać było, że dziewczyny znów odczuwały pewien strach, że nie było gry ofensywnej, nie wywieraliśmy presji na przeciwnika, a raczej grały tak, by po prostu nie popełnić błędu. W starciu z takim przeciwnikiem to nie wystarczy - stwierdził, cytowany przez kurir.rs.
- Niektóre rzeczy są zdecydowanie lepsze, niektóre ulegają poprawie w porównaniu z zeszłym rokiem, ale niektóre są bardzo podobne, zwłaszcza jeśli chodzi o psychologię. Musimy nad tym dużo pracować, aby to poprawić, tak abyśmy mogli dotrzeć do punktu, w którym będziemy w stanie rywalizować z najlepszymi drużynami na równych zasadach. A nie tylko czekać na Tijanę Bošković czy Maję Ognjenović, by dopiero wtedy odzyskać odwagę - zakończył.
W ramach rywalizacji na Filipinach reprezentacja Serbii zmierzy się w kolejnych pojedynkach z Włoszkami (18.06), Dominikaną (19.06) oraz USA (21.06).