Turniej w chińskim Linyi rozpoczął się od łatwej wygranej 3:0 z Kubą. Potem jednak przyszły dwie porażki po tie-breaku (ze Słowenią oraz Japonią), by w ostatnim meczu Polacy z dużymi problemami po pięciosetowej walce uporali się z kadrą Ukrainy.
- Robiliśmy, co w naszej mocy. Ukraina grała po prostu znakomicie w dwóch pierwszych setach. Dla nas najważniejsze było, by utrzymać pewien poziom. Nie zrobiliśmy niczego nadzwyczajnego w dwóch pierwszych setach. Nie było tak, że posłaliśmy sześć asów serwisowych, albo zaczęliśmy niezwykle blokować. Ukraina po prostu zaczęła grać słabiej, a my kontynuowaliśmy dobrą postawę. Zaczęliśmy wkładać więcej energii w to wszystko, co robiliśmy. Najważniejsze jest to, jak wyszliśmy z tych trudnych momentów i że zwyciężyliśmy - powiedział po spotkaniu z Ukrainą Nikola Grbić.
W najbliższy wtorek Polacy wrócą do kraju, a już od środy rozpoczną zgrupowanie w Spale. Wszystko przez kolejną, zbliżającą się rywalizację w Lidze Narodów. W dniach od 24 do 28 czerwca odbędzie się ona w Gliwicach, gdzie Polacy zmierzą się z Belgią, Turcją, Niemcami oraz Argentyną.
Wiadomo, że reprezentacja Polski jeszcze nie wystąpi na Górnym Śląsku w optymalnym składzie. Ten ma być gotowy dopiero na turniej w Chicago (15-19 lipca). Co więcej, w szeregach drużyny Nikoli Grbicia są problemy ze zdrowiem.
- Możliwe, że w trakcie turnieju w Gliwicach dokonam kilku zmian w składzie, bo mamy taką możliwość. Jeszcze nie zdecydowałem, kto to będzie, bo muszę sprawdzić, jak wygląda sytuacja zawodników trenujących w Spale. Muszę zobaczyć, co z Arturem Szalpukiem, Mikołajem Sawickim czy Kewinem Sasakiem. Część z tych zawodników miała swoje problemy zdrowotne - podkreślił Grbić, cytowany przez "Przegląd Sportowy" Onet.
W tym roku, poza Ligą Narodów, najważniejszym turniejem dla Polaków będą mistrzostwa Europy. Te rozpoczną się 9 września w Neapolu i potrwają do 26 września. Finał odbędzie się w Mediolanie. Reprezentacja Polski będzie bronić tytułu mistrzowskiego, zdobytego w 2023 roku.