Pierwszy tydzień rywalizacji w Lidze Narodów powoli dobiega końca. Na pożegnanie z Chinami Polacy pokonali Ukrainę 3:2. "Polscy siatkarze przez dwa sety byli całkowicie bezradni w meczu Ligi Narodów z Ukraińcami i w pewnym momencie bezradny był też trener Nikola Grbić, który apelował, by zaczęli się bawić. Biało-Czerwoni na koniec turnieju w chińskim Linyi wyszli z wielkich opresji i wygrali 3:2 (19:25, 18:25, 25:22, 25:21, 15:11), przerywając złą passę" - opisywała na łamach Sport.pl Agnieszka Niedziałek.
Do prawdziwego maratonu siatkarskiego doszło również w starciu Kanady z USA. Choć amerykanie są bardziej utytułowaną reprezentacją, Kanadyjczycy udowadniają, że są w stanie pokonać każdego. Już w pierwszym secie siatkarze tej nacji pokonali wyżej notowanych rywali 25:20 - na początku meczu wypracowali sobie czteropunktową przewagę (5:1) i do końca jej nie oddali. W pewnym momencie różnica punktów urosła do siedmiu "oczek" (12:5). Rywale robili co mogli, by odrobić straty i zniwelowali nawet straty do trzech punktów (17:14 i 21:18), ale ostatecznie górą byli ich oponenci.
To, co wydarzyło się w drugim secie, na długo zostanie w pamięci i w... nogach siatkarzy obu drużyn. Zaczęło się niewinnie, bo od minimalnej przewagi Kanadyjczyków (7:4) i ich odskoczenia na osiem "oczek" (15:7). Jednak tym razem Amerykanie dali radę odrobić straty.
Od wyniku 18:12, na osiem akcji wygrali siedem i zrobiło się po dziewiętnaście. W końcówce nawet wyszli na prowadzenie (21:23) i mieli pierwsze setbole (22:24). Jednak jak się później okazało, to był dopiero początek.
Zobacz też: Kolejna pięciosetówka Polaków. Tak wygląda tabela Ligi Narodów
Kanadyjczycy doprowadzili do wyrównania, a wtedy zaczynała się gra łeb w łeb. Ten set musiał być rozgrywany na przewagi i ostatecznie padł on łupem Kanadyjczyków, którzy wygrali aż 35:33.
Jakby tego było mało, w kolejnym secie również potrzebna była gra na przewagi, ale tym razem nie grali aż tak długo. Amerykanie złapali kontakt, wygrywając 26:24, i doprowadzili do stanu 2:1 w setach.
Trudy tego spotkania bardziej dały się we znaki reprezentantom Kanady, którzy przegrali czwartego seta 25:21. W tie-breaku więcej zimnej krwi oraz sił zachowali reprezentanci USA, którzy triumfowali 15:11, a całe to blisko trzygodzinne starcie padło ich łupem 3:2.