Na otwarcie Ligi Narodów reprezentacja Polski pokonała Kubę 3:0. Dzień później nasz zespół stanął do walki ze Słoweńcami. Spotkanie było niezwykle zacięte. Rywale dwukrotnie wychodzili na prowadzenie, ale Biało-Czerwoni za każdym razem odrabiali straty. Triumfatora wyłonił tie-break, a w nim podopieczni Nikoli Grbicia prowadzili 14:12. Nie byli jednak w stanie zamknąć meczu. Gra na przewagi potoczyła się po myśli Słowenii, która wygrała decydującą partię 19:17.
Obrońcy tytułu już w drugiej kolejce przegrali pierwszy mecz w tegorocznej Lidze Narodów, choć trzeba pamiętać, że sporo ważnych postaci kadry Grbić nie zabrał na turniej do chińskiego Linyi. Serb kilkukrotnie pokazywał swoje niezadowolenie z gry Polaków w starciu ze Słowenią. Tak było m.in. kiedy wprowadzał zawodnika na podwyższenie bloku, a w tym czasie jego podopieczny zaserwował w aut.
Grbić nie ukrywał rozczarowania także w rozmowie z Tomaszem Swędrowskim na antenie Polsatu Sport.
- Myślę, że wielu zawodników potrzebuje takiego doświadczenia, jak to, które przeżyliśmy. Grają tu zespoły, które chcą wygrać. A my baliśmy się, nie mogliśmy grać swobodnie, bez strachu, wątpliwości - podkreślił
- Mieliśmy dużo w głowie, myślę, że nie graliśmy siatkówki, jaką możemy grać. Nie było tego nawet blisko - dodał po chwili.
Najlepiej punktującym zawodnikiem w polskim zespole był Bartosz Firszt - zawodnik debiutujący w rozgrywkach Ligi Narodów. Przyjmujący zdobył 19 punktów. Poza nim do Chin Grbić zabrał także pięciu innych siatkarzy, którzy nie mają za sobą występów w zmaganiach tej rangi. W czwartek na boisku spośród nich pojawili się jeszcze Marcel Bakaj i Jakub Majchrzak.
- Mam nadzieję, że to doświadczenie pomoże im w przyszłości. Potrzebna jest praca każdego dnia, podejście na treningu. Mówię im to cały czas, ale czasami musisz przegrać, jak dzisiaj, żeby się tego nauczyć - skwitował Grbić.
Teraz przed Polakami mecz z Japonią. Do tego pojedynku dojdzie w piątek (12 czerwca). Początek o godz. 14:00.