Reprezentacja Polski rozpoczęła zmagania w tegorocznej edycji Ligi Narodów od pewnej wygranej 3:0 nad Kubą (25:16, 25:20, 25:21). To dało Biało-Czerwonym 3,03 pkt do rankingu FIVB, w którym od ponad trzech lat utrzymują się na pozycji lidera. W czwartkowe popołudnie czasu polskiego Polska grała ze Słowenią, a więc z szóstą drużyną według wspomnianego rankingu. Ostatnio Polska rywalizowała ze Słowenią podczas turnieju olimpijskiego, w którym wygrała 3:1 i jednocześnie przełamała klątwę ćwierćfinałów.
Od 2018 r., kiedy rozgrywki Ligi Narodów zastąpiły Ligę Światową nie było ani jednej sytuacji, gdy Polacy nie meldowali się w turnieju finałowym. Tylko w 2018 r. Biało-Czerwoni nie zakończyli tej imprezy z medalem - wtedy zajęli piąte miejsce. Polska wygrywała Ligę Narodów dwukrotnie - najpierw w 2023, a potem w 2025 r. Do tej pory Słowenia ani razu nie zdobyła medalu w Lidze Narodów, bo trzykrotnie odpadała w półfinale.
Łatwej przeprawy w czwartkowe popołudnie jednak Biało-Czerwoni nie uświadczyli. Pierwsza, bardzo zacięta partia padła łupem Słoweńców 27:25. Rozhulany był Mujanović, który raz po raz kąsał naszych siatkarzy. Drugiego seta jednak udało nam się rozstrzygnąć na swoją korzyść wynikiem 25:23.
Emocji nie brakowało również w trzeciej odsłonie. Polacy zaczęli od trzypunktowego prowadzenia, a świetne zawody rozgrywał Bartosz Gomułka. Gra jednak wciąż była niezwykle wyrównana, a Bracko i Mujanović wciąż potrafili zaskakiwać naszych reprezentantów. Wśród Biało-Czerwonych na wyróżnienie zasługiwał Szymon Jakubiszak, który kilkukrotnie skutecznie atakował ze środka. Znów wszystko rozstrzygnęło się w końcówce - niestety, przegraliśmy 24:26, choć mieliśmy dwie piłki setowe.
W kolejnej partii walczyliśmy o tie-breaka i zrobiliśmy to skutecznie. W pewnym momencie odskoczyliśmy rywalom na sześć punktów, co dało względny spokój do samego końca. Wygrana 25:21 była odzwierciedleniem tego, jak wyglądała sytuacja na parkiecie. Niestety, w tie-breaku mimo czteropunktowego prowadzenia nasza kadra kompletnie się pogubiła. Po grze na przewagi losy meczu wyjaśnił asem serwisowym Nik Mujanović, ustalając wynik piątego seta na 19:17.
Porażka 2:3 sprawiła, że Polacy dopisali na swoje konto jedno oczko. Słoweńcom za wygraną po tie-breaku należą się dwa punkty - dokładnie tak samo, jak za pierwsze spotkanie przeciwko Chińczykom. To sprawia, że Polska spada na drugie miejsce, a Słowenia obejmuje pozycję lidera po dwóch meczach.
Zobacz też: Oto co Grbić zrobił z Polakami. Niewielu byłoby na to stać
Polacy zagrają jeszcze dwa mecze w turnieju w Chinach, odpowiednio z Japonią (12.06, godz. 14:00) i Ukrainą (14.06, godz. 07:00). Relacje tekstowe na żywo w Sport.pl i w aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.