Trzy mecze, trzy zwycięstwa - taki był bilans reprezentacji Polski na początku rozgrywek tegorocznej Lidze Narodów. Podopieczne Stefano Lavariniego podczas turnieju w Nanjing pokonały Belgijki, Czeszki oraz Serbki i plasowały się w czołówce tabeli. Jak zresztą przystało drużynie, która w trzech poprzednich edycjach zdobywała brązowe medale.
W niedzielę naprzeciw Polek stanęły gospodynie - Chinki, które zmagania zaczęły słabo. W pierwszym meczu sensacyjnie przegrały z Czeszkami, a następnie potrzebowały tie-breaka do zwycięstwa nad Tajlandią. Dopiero wygrana z Serbią przyszła łatwo. Te wyniki sprawiły, że Chiny plasowały się przed meczem z Polską na siódmym miejscu w tabeli. Biało-Czerwone były piąte.
Pierwszy set niedzielnego spotkania był koncertem reprezentantek Polski! Świetnie spisywały się Julita Piasecka oraz Julia Szczurowska, ale chwalić można było całą drużynę. Funkcjonowało wszystko. Chiński szkoleniowiec błyskawicznie wykorzystał obie przerwy, ale nie przyniosły one rezultatu. Polki od samego początku kontrolowały wynik i wygrały partię do 16.
Zobacz też: Kubiak obejrzał finał Chwalińskiej i tak porównał ją ze Świątek. "Brakuje uśmiechu"
Gospodynie znakomicie rozpoczęły za to drugiego seta. Przy stanie 8:5 dla Chinek czas wziął Stefano Lavarini, ale nie udało mu się wstrząsnąć zespołem. Długa seria przegranych akcji sprawiła, że selekcjoner znów przywołał Biało-Czerwone do siebie. Wciąż jednak nie było efektów. Chinki grały kapitalnie, w pewnym momencie miały nawet 11 punktów przewagi. Niezła końcówka Polek pozwoliła jedynie na zmniejszenie strat. Skończyło się przegraną do 18.
I niestety początek trzeciej partii wyglądał podobnie. Chinki zanotowały pięciopunktową serię i Lavarini znów musiał szybko interweniować. Przewaga sześciu punktów w połowie seta została jednak zniwelowana dzięki znakomitym zagrywkom Anny Obiały, która posłała dwa asy. Polki prowadziły nawet dwoma punktami, ale końcówka należała do gospodyń. Kapitalna grała Zhang - to ona zakończyła partię, blokując Oliwię Sieradzką. Chinki trzeciego seta wygrały 25:23.
Przez kilka pierwszych minut czwartego seta kibice oglądali zaciętą rywalizację. Od stanu 9:9 trzy punkty z rzędu zdobyły Chinki, ale chwilę później na serwis weszła Maja Koput. Po jej asie było 12:12 i znów żadna ze stron nie była w stanie wywalczyć sobie przewagi. Niestety, Polki straciły koncentrację po kontrowersyjnej decyzji sędziny i to był moment zwrotny. Chinki przejęły inicjatywę i pomimo gry na przewagi, wygrały seta i cały mecz.
Kolejny turniej Ligi Narodów z udziałem Polek odbędzie się w dniach 17-21 czerwca w Bangkoku. Podopieczne Lavariniego zmierzą się kolejno z Bułgarią, Ukrainą, Holandią oraz Kanadą.