W środę 20 maja polscy siatkarze oficjalnie rozpoczęli sezon reprezentacyjny. Pierwszym sparingpartnerem Biało-Czerwonych była kadra Serbii, a selekcjoner Nikola Grbić zamierzał dać szansę gry kilku młodym zawodnikom. Tym samym rozpoczęliśmy przegląd wojsk przed sezonem, który skupia się nie tylko wokół Ligi Narodów, ale także wokół nadchodzących mistrzostw Europy.
W pierwszej partii Biało-Czerwoni prezentowali się naprawdę dobrze, choć to samo można było powiedzieć o rywalach. Pierwsze skrzypce w naszej kadrze grał przede wszystkim Mikołaj Sawicki - przynajmniej z początku. Polacy szczególny problem mieli z atakami Masulovicia ze skrzydła - to on kąsał nas zdecydowanie najczęściej.
Przez długi czas ani jedni, ani drudzy nie byli w stanie odskoczyć na więcej niż jeden punkt. To udało się podopiecznym Nikoli Grbicia, którzy potrafili kilkukrotnie zblokować ataki rywali. Korzystaliśmy także z błędów popełnianych przez Nedeljkovicia. Ostatecznie pierwszą partię mocnym serwisem chciał zakończyć Bartosz Zych, lecz wybronili się Serbowie. Po chwili jednak błąd w polu serwisowym popełnił Marinović, co dało Polakom zwycięstwo 25:23.
W drugą odsłonę meczu podopieczni Gheorghe Cretu weszli już znacznie lepiej, z większym respektem do serwisu. Nie popełniali aż tylu błędów w tym aspekcie, a na skrzydle wciąż błyszczał Masulović. Jeśli chodzi o naszą reprezentację z kolei, rozhulał się Bartłomiej Lemański, który dobrze blokował, a potrafił także wbić "gwóźdź" w parkiet.
Serbowie wprawdzie zdołali odskoczyć Biało-Czerwonym na trzy punkty, lecz nie udało im się utrzymać tej zaliczki. Wszystko za sprawą trzech punktów zdobytych przez Dawida Dulskiego, który najpierw popisał się ładną kiwką, a następnie dwukrotnie przebił się przez serbski blok. Niestety, nasi rywale po raz kolejny wrócili do trzypunktowej przewagi, której nie oddali do samego końća. Set zakończył się autowym serwisem Lemańskiego.
Kolejna partia początkowo przebiegała pod dyktando Polaków. Prowadziliśmy nawet trzema punktami. Sęk w tym, że cały czas trudno było znaleźć nam sposób na szalejącego i punktującego jak najęty Masulovicia. Gdy już jednak udało nam się go zatrzymać, ten zaczął się mylić. Nie na tyle, by Serbowie stracili prowadzenie, ale grał w kratkę. Swoje robili Majchrzak i Zych, lecz to było za mało. Po grze na przewagi górą byli goście, którzy zwyciężyli wynikiem 28:26. Podobać mógł się za to Aleksiej Nasewicz, który wyglądał znacznie lepiej, niż w dwóch pierwszych partiach i kilkukrotnie straszył mocnymi zagraniami.
Jedno się nie zmieniało - ani Polacy, ani Serbowie nie zaznaczali swojej przewagi w znaczący sposób. Raz mylili się jedni, raz drudzy. Raz zachwycaliśmy się atakami Masulovicia czy Kulpinaca, innym razem Zycha czy Dulskiego. Punktem zwrotnym były dwa świetne ataki Biało-Czerwonych - najpierw skończony przez Jakuba Kiedosa z drugiej linii, a następnie przez Mateusza Nowaka. To pozwoliło podopiecznym trenera Grbicia odskoczyć na trzy punkty. Biało-Czerwoni kontynuowali dobrą grę, sukcesywnie powiększając przewagę. Wprawdzie pod koniec zrobiło się nerwowo, ale to Polacy byli skuteczniejsi i zwyciężyli w czwartym secie 25:22, tym samym doprowadzając do tie-breaka.
A w nim doskonałym asem serwisowym już na starcie popisał się Marcel Bakaj. Na ciasnym skosie radził sobie także Kiedos. Veljko Masulović z kolei został zatrzymany przez duet Majchrzak - Grabek. Swoje trzy grosze do skutecznej gry Biało-Czerwonych dokładał również nasz libero, Bartosz Fijałek. Serbowie jednak nie składali broni, nie pozwalając nam odskoczyć na więcej niż jedno oczko.
W końcu Masulović nadział się po raz kolejny na Majchrzaka. Zrobiło się 10:8 i byliśmy już naprawdę blisko wygranej na inaugurację sezonu reprezentacyjnego. Następnie ze skrzydła dobrym atakiem popisał się Nasewicz. W końcowej fazie znów było nerwowo, bo Serbowie wyrównali na 13:13 po błędach Kiedosa i Dulskiego. Po chwili przebili się przez blok i dostali piłkę meczową. Tej nie wykorzystali i zaczęła się gra na przewagi, w której lepsi byli Serbowie. Kiedos pomylił się w decydującym momencie i to Serbia zwyciężyła 16:14.
Kolejne mecze towarzyskie Biało-Czerwoni rozegrają 22 maja z Ukrainą i dzień później z Bułgarią. Relację tekstową na żywo z obu tych spotkań będzie można śledzić za pośrednictwem portalu Sport.pl oraz aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.
Polska 2:3 Serbia (25:23, 22:25, 26:28, 25:22, 14:16)
Zobacz też: Najbardziej osobisty wywiad z Grbiciem. Takiego trenera Polacy jeszcze nie poznali