Zadecydował piąty set! Oto brązowi medaliści Ligi Mistrzów

Prawdziwy dreszczowiec w walce o brąz Ligi Mistrzów zaserwowali kibicom siatkarze w Turynie! Po dość wyrównanych dwóch setach Projekt Warszawa w trzecim zmiażdżył rywali - wygrał różnicą aż 12 punktów. Ziraat Bankasi Ankara dokonał niemożliwego - wstał z kolan i doprowadził do tie-breaka. Niestety - brązowe medale jadą do Turcji!
PGE Projekt Warszawa - Ziraat Bankkart Ankara
Filippo Rubin / PressFocus

Projekt Warszawa wywalczył brązowy medal w tym sezonie PlusLigi, ale na więcej liczył w Final Four Ligi Mistrzów. Zadanie było jednak piekielnie trudne, bo w półfinale po drugiej stronie siatki stanął obrońca tytułu Sir Sicoma Monini Perugia z Kamilem Semeniukiem w składzie. Ostatecznie polski zespół nie sprawił sensacji. Został rozbity w ledwie trzech setach. Uległ włoskiej drużynie 19:25, 20:25, 24:26. To jednak nie był koniec emocji. Stołecznej ekipie pozostała walka o brązowy krążek. Do decydującego meczu doszło w niedzielę 17 maja. Kto był jej rywalem? Ziraat Bankasi Ankara, w którego składzie gra Tomasz Fornal. Turecki zespół przegrał w półfinale z Aluron CMC Wartą Zawiercie (1:3). 

Zobacz wideo Damian Wojtaszek ocenia rywali w final four Ligi Mistrzów: Każdy z nas potrafi grać w siatkówkę

Solidny pierwszy set Projektu, choć nie obyło się bez problemów

Wszyscy zastanawiali się, w jaki sposób do meczu podejdzie turecka drużyna. W sobotę Warta mocno ją zraniła, bo nie tylko odebrała szansę na złoto, ale i przerwała serię 20 meczów wygranych z rzędu. Projekt liczył, że uda się skorzystać z rozbicia rywali i dopisze kolejną porażkę Ziraatowi do konta.

Początek Projekt miał bardzo solidny. Brylował szczególnie Gomułka, który pomógł drużynie wyjść na dwupunktowe prowadzenie. Od stanu 10:8 zaczęły się jednak problemy polskiego zespołu. Oddał nieco inicjatywy rywalom, a ci skorzystali z okazji. Nagle zrobiło się 12:13 z perspektywy Warszawian. Na szczęście w porę opanowali emocje, wyrównali, a nawet zaczęli budować przewagę nad rywalami. Widać było, że są spokojniejsi, a szczególnie Tillie, który zdobywał punkty w kluczowych sytuacjach, zarówno zagrywką, jak i atakiem. Prowadził drużynę do zwycięstwa. Pojawił się również skuteczny blok siatkarzy Projektu. Zbudowali solidną, kilkupunktową przewagę i nie oddali jej do końca. Warszawianie wygrali 25:20 i wyszli na prowadzenie w tym meczu.

Projekt walczył do końca, ale tym razem Ziraat się postawił

Początek drugiej partii był dość chaotyczny. Lepiej rozpoczął ją Ziraat, ale Projekt nie pozwolił rywalom odskoczyć. Od stanu 0:3 doprowadził do wyniku 4:3. Później drużyny wymieniały się prowadzeniem. W ich grę było sporo nerwów, a dodatkowe emocje wywoływała jeszcze sędzia, która podejmowała dość zaskakujące i często niezrozumiałe decyzje. Polscy kibice zaczęli się niepokoić w połowie seta. Wówczas od stanu 11:12 z perspektywy Ziraatu, turecki klub zanotował aż czteropunktową serię i wyraźnie odskoczył Projektowi. Mimo wszystko stołeczna ekipa się nie poddawała. Kilka skutecznych akcji Tilliego, który był najsolidniejszym punktem zespołu, pozwoliły Warszawianom zbliżyć się w końcówce. Było już 23:24, ale wtedy Ziraat przeprowadził skuteczną akcję i wygrał ten set. 

Co to był za set! Miazga, miazga, miazga!

Porażka w drugiej partii nie podcięła skrzydeł Projektowi. To było widać na początku seta, bo już po kilku minutach polska drużyna prowadziła 9:2. Utrzymywała wysoki procent przyjęcia, a także dołożyła kilka punktowych bloków. Fatalny poziom prezentował za to Fornal. Ewidentnie nie pomagał drużynie, która całkowicie się załamała. W decydującej fazie przewaga Projektu wynosiła aż 11 punktów, a set zakończył się wynikiem 25:13. To była prawdziwa miazga! Kochanowski dobił rywali, kończąc asem serwisowym.

Zobacz też: Przykry widok na półfinałach Ligi Mistrzów. Próbowali to zatuszować. 

Ziraat wstał z kolan. Nie do wiary!

Mimo wszystko nie można było lekceważyć tureckiej ekipy. Mimo tak wielkiego ciosu mogła się podnieść. I tak też zrobiła. Początek był bardzo wyrównany, ale szybko inicjatywę przejął Ziraat. Notował kilka punktowych serii i wypracował trzypunktową przewagę (10:7 czy 12:9). I choć Warszawianie potrafili nieco zredukować stratę, to wszystko zmierzało ku piątemu setowi. Projekt nie potrafił znaleźć sposobu na przełamanie Ziraatu. Dopiero w końcówce wrócił realnie do gry. Wyrównał przy stanie 21:21, ale w ostatnich minutach turecki zespół znów uciekł. I doprowadził do tie-breaka.

Już na początku doszło do kontrowersji sędziowskich i powtórzenia akcji. Przez to na boisku zrobiło się nerwowo. Dodatkowo siatkarze Ziraatu zaczęli prowokować polski zespół i co gorsza, zaczęli z nim wygrywać. Brąz wymykał się powoli Projektowi z rąk. Zawodziło wszystko, od zagrywki po przyjęcie, a na ataku kończąc. Ziraat miał cztery punkty przewagi i ostatecznie sięgnął po brąz - 15:11!

To nie koniec emocji na dziś! Przed nami walka o złoto! Staną do niej Aluron CMC Warta Zawiercie i Sir Sicoma Monini Perugia. Dojdzie więc do identycznego finału jak przed rokiem. Wtedy polska drużyna przegrywała już 0:2, by wyrównać stan rywalizacji. W tie-breaku była już jednak bezsilna. Przegrała 10:15 i cały mecz 2:3. W tym sezonie z pewnością jest żądna rewanżu! Początek o godzinie 20:30. Zapraszamy do śledzenia relacji tekstowej na stronie głównej Sport.pl i w aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.

PGE Projekt Warszawa - Ziraat Bankasi 2:3 (25:20, 23:25, 25:13, 23:25, 11:15)

Więcej o: