Fabian Drzyzga tłumaczy się ze słów o Rosji. "Gdyby Polska była agresorem..."

"Dla mnie sport to sport, a polityka to polityka" - tak skomentował Fabian Drzyzga swoje niedawne słowa dotyczące ewentualnej gry w Rosji. Siatkarz w rozmowie z TVP Sport zdradził również, czy spotkał się z jakimiś reakcjami po tym dość zaskakującym oświadczeniu.
DLOKA\Sport
Fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Wyborcza.pl

Na początku roku Fabian Drzyzga zaskoczył swoją deklaracją. W ostatnim sezonie był zawodnikiem Fenerbahce, ale wyznał, że nie miałby problemu z powrotem do... Rosji. - To, co powiem, może nie będzie miłe, ale niestety społeczeństwo nie wykarmi później mnie i mojej rodziny. To ja będę tym, który będzie kupować np. buty mojej córce, nie będę nikogo o to prosić. Rozumiem, że komuś się to może nie podobać, ale ostatecznie to jest moje życie. [...] Nie jestem osobą, która wspiera wojnę. Jestem ostatni do takich rzeczy. Bardzo nie lubię mieszania sportu z polityką. [...] Żeby była jasność, nie będę bronić Rosji, która atakuje Ukrainę, tylko oddzielam od tego sam sport. Ostatecznie to ja i moja małżonka będziemy odpowiedzialni za to, żeby nasze życie było dobre, a wiemy, jak wyglądają rosyjskie budżety - powiedział na łamach siatkarskieligi.pl.

Zobacz wideo Marcin Janusz: "Ten mecz jest tylko pierwszym, małym kroczkiem"

Drzyzga komentuje swoje słowa o grze w Rosji

Teraz w rozmowie z TVP Sport zdradził, czy spotkał się z reakcjami po tych słowach. - Żadnego feedbacku nie miałem. Nawet jakbym miał, to szanuję zdanie innych, każdy może je wypowiedzieć. Sama jednak dobrze wiesz, że żyjemy w czasach, że co się nie powie - nieważne, w którą trochę stronę i na jaki temat – znajdzie się 50 procent ludzi, którzy będą to popierać i druga połowa, która się temu sprzeciwi. Nie ma co się nad tym zastanawiać - stwierdził.

- Patrzę tylko na sport. Na polityce się nie znam. Nie chciałbym, żeby ludzie tracili życie, majątki i poczucie bezpieczeństwa. To absolutnie podstawowa kwestia. Biorę więc pod uwagę wyłącznie aspekt sportowy i nic więcej. Jeśli wszystko zaczęlibyśmy analizować politycznie, to wiele innych krajów i zawodników też musiałoby zostać zbanowanych - dodał.

Czy poglądy Fabiana Drzyzgi uległy zmianie? "Dla mnie sport to sport, a polityka to polityka"

Drzyzga został zapytany, czy w jego poglądach coś się zmieniło? - Nie zmieniło się nic. Czymś innym jest branie udziału w imprezie organizowanej przez taki kraj i promowanie go w ten sposób, a czymś innym pojechanie do niego, zarobienie pieniędzy i wrócenie - tłumaczył.

- Nie wygłaszałbym wtedy pieśni pochwalnych o tym, że to wspaniałe państwo, by bym tak nie uważał. Piłeczkę można w ten sposób odbijać w każdą stronę. Można też zapytać, czemu Amerykanie grają w naszej lidze? Koncentrujemy się na tej sprawie przez to, że to nasz sąsiad i wojna - która mam nadzieję zaraz się skończy - dzieje się obok nas. Na świecie ma miejsce jednak wiele rzeczy i Amerykanie nie są banowani przez to, jak ich kraj jest zarządzany - podkreślił.

Zobacz też: Walczyły o mistrzostwo Polski. Teraz wymienią się kadrowiczkami

- W Rosji na pewno są też kluby, które nie są finansowane przez państwo. Można tak otwierać wiele drzwi i analizować ten temat pod wieloma kątami. Mogę zrozumieć zarówno ludzi, którzy mówią negatywne rzeczy, jak i tych, którzy mają inne spojrzenie. Ja patrzę tylko na aspekt sportowy. W Rosji można zarobić pieniądze i grać z dobrymi zawodnikami, którym odebrano marzenia. Oni nie mogą uczestniczyć choćby w igrzyskach. Czemu są winni? Czy oni rozpętali tę wojnę? Gdyby Polska była agresorem i byśmy stracili przez to igrzyska, byłbym bardzo wkurzony na swój kraj - po pierwsze przez to, że jest agresorem, a po drugie, że nie da mi spełnić marzeń. Ktoś może się ze mną nie zgodzić, ale oddzielam te dwie rzeczy. Dla mnie sport to sport, a polityka to polityka - zakończył.

Więcej o: