PlusLiga jest już na finiszu sezonu. Lada moment rozpocznie się walka o medale, ale nim do tego dojdzie, emocje podgrzewały Indykpol Olsztyn i Skra Bełchatów w rywalizacji o piąte miejsce - dające awans do Pucharu Challenge.
Oba zespoły przystąpiły do tej rozgrywki jako dwaj przegrani ćwierćfinaliści z najwyższych miejsc po sezonie zasadniczym - Olsztynianie byli piąci (odpadli z Asseco Resovią), a Bełchatowianie szóści (odpadli z Bogdanką Lublin). Ci pierwsi mieli zatem przewagę własnego parkietu, którą wykorzystali na starcie rywalizacji i wygrali 3:2. Jednak w rewanżu Skra też nie była gościnna i wygrała w takim samym stosunku. Rozstrzygnięcie musiało zapaść w drugim spotkaniu w Olsztynie.
Pierwszy set długo był wyrównany, może z niewielkim wskazaniem na gospodarzy, którzy w końcu uzyskali trzypunktową przewagę (21:18). Za chwilę mieli dwie piłki setowe (24:22), lecz Skra skutecznie się broniła i konieczna była gra na przewagi. Dopiero w taki sposób miejscowi dopięli swego, triumfując 28:26.
Na starcie drugiej partii to Bełchatowianie mieli lepszy moment, lecz dali się dogonić i przegonić. Jednak odzyskali prowadzenie i zrobiło się podobnie jak wcześniej - trzypunktowa różnica niedługo przed końcem rozgrywki (17:20). Tym razem było dużo bardziej jednostronnie, goście byli wyraźnie lepsi i wygrali 25:20.
Siłą rozpędu Skra doprowadziła do stanu 4:0, a potem 8:3 w trzeciej odsłonie. Wszystko zaczęło iść po jej myśli, bowiem jej prowadzenie zrobiło się nawet siedmiopunktowe. Z pewnymi problemami (18:14), ale utrzymała je do końca, przez co zwyciężyła 25:18.
Goście przeważali też od początku czwartego seta (nawet czteropunktowe prowadzenie), lecz Indykpol doprowadził do remisu 10:10, po czym różnice były już niewielkie. Niedługo Bełchatowianie znów prowadzili, a gdy było 22:19 dla nich, mogło się wydawać, że zaraz koniec. A jednak!
Olsztynianie wyrównali na 23:23, a potem mieli piłkę setową, którą zmarnowali. Potem pojawiły się kolejne szanse, lecz co zdobyli punkt, to zaraz go tracili. W końcu przy stanie 27:26 miejscowi zatrzymali blokiem Daniela Chitigoia, co oznaczało tie-break! Już trzeci, a jednocześnie decydujący w całej rywalizacji.
Ostatnia odsłona świetnie rozpoczęła się dla Indykpolu, który objął prowadzenie 3:0. Jednak w tak zaciętej rywalizacji można było się spodziewać nagłego zwrotu, który nastąpił - od stanu 4:1 gospodarze przegrali pięć akcji i zrobiło się 4:6.
Zobacz również: Polska siatkarka walczyła o mistrzostwo kraju. To jej pierwszy medal!
W tym momencie każda akcja i każdy błąd miały kolosalną wagę. Przy prowadzeniu 10:9 Bełchatowianie rozegrali akcję zakończoną zdobyciem punktu, ale za moment rozpoczęło się sprawdzanie, czy nie było nadmiernej liczby odbić. W końcu sędzia ogłosił, że były cztery odbicia, co oznaczało remis 10:10 i jeszcze podgrzało atmosferę w hali.
Gra była wyrównana jeszcze tylko przez moment - od stanu 12:12 Skra zdobyła dwa punkty, a po chwili Chitigoi odkupił winy z czwartej odsłony i przypieczętował triumf 15:13. To właśnie Rumun został MVP tego meczu - zdobył 27 punktów, z czego 25 atakiem i dwa blokiem.
Rywalizacja o medale PlusLigi, która będzie toczyć się do trzech zwycięstw, ruszy w sobotę 25 kwietnia. Tego dnia zostanie rozegrany mecz Warta Zawiercie - Bogdanka Lublin (o złoto), a dwa dni później odbędzie się spotkanie Projekt Warszawa - Asseco Resovia (o brąz).