3:0 w hicie PlusLigi! Są już o krok od wielkiego finału

Aluron CMC Warta Zawiercie bliżej finału PlusLigi! W niedzielę drużyna Michała Winiarskiego zrobiła wielki krok i pewnie pokonała Asseco Resovię Rzeszów 3:0 (25:22, 25:21, 26:24). Oczywiście w jej grze nie brakowało nerwowości i pomyłek, ale potrafiła zachować zimną krew w tych najbardziej kluczowych momentach, a więc w decydujących o wszystkim końcówkach setów. Na brawa zasługuje szczególnie postawa z ostatnich minut trzeciej partii.
PlusLiga
Screen z https://x.com/polsatsport/status/2043361872301183002

Aluron CMC Warta Zawiercie to faworyt do mistrzostwa Polski. Fazę zasadniczą PlusLigi ukończyła na pierwszej lokacie, aż o siedem punktów wyprzedzając drugi Projekt Warszawa. Teraz walczy w fazie play-off. W ćwierćfinale uporała się z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle, choć potrzebowała do tego trzech meczów. Awansowała do półfinału i w niedzielę na jej drodze stanęła Asseco Resovia Rzeszów.

Zobacz wideo Jurij Gladyr: "To jest nieważne, kto dostał statuetkę. Osiągnęliśmy swój cel"

Zwrot w pierwszym secie. Końcówka pod dyktando gospodarzy

Faworytem do zwycięstwa była Warta Zawiercie, gospodarz. Jednak to nie ona nadawała tempo rywalizacji w pierwszym secie. Goście mieli większą inicjatywę, głównie za sprawą Karola Butryna, który raz po raz rozbijał atakami ekipę z Zawiercia. Asseco Resovia regularnie wychodziła na prowadzenie, wygrywała kilka akcji z rzędu, ale też szybko potrafiła tę przewagę stracić. Tak było m.in. przy stanie 5:3 czy 9:6. Po chwili było już wyrównanie. 

W środkowej części zmagań do głosu doszli gospodarze. Od stanu 9:11 zdobyli cztery punkty z rzędu i teraz to oni prowadzili. Nie cieszyli się jednak długo z tej sytuacji, bo Asseco Resovia wyrównała. I zaczęła się bardzo wyrównana gra. W końcówce więcej spokoju zachowali jednak gospodarze. Udało im się zablokować Butryna, siatkarz też sam zaczął popełniać błędy. Seta zakończył blok na Arturze Szalpuku. Dał on zwycięstwo Warcie 25:22.

Dominacja, później nerwowość i znów dominacja

Druga partia była od początku pod dyktando gospodarzy. Po asie serwisowym Aarona Russella ekipa z Zawiercia prowadziła już 4:1. W tej fazie spotkania rozkręcił się też Bartosz Kwolek. Regularnie punktował i budował przewagę drużyny. Ta była już nawet pięciopunktowa (13:8). I później coś zacięło się w grze gospodarzy. Na hali zrobiło się nerwowo, bo rzeszowianie doskoczyli do Warty na jeden punkt (13:12).  Podobnie było przy stanie 20:19. W końcówce znów silniejsi byli gospodarze. Wygrali 25:21.

Zobacz też: Wszystko jasne! Znamy skład finału Tauron Ligi. 

Byli więc na dobrej drodze, by wygrać to spotkanie bez straty seta. Wiadomo było, że rywale tak łatwo jednak nie odpuszczą. I faktycznie zaczęli tę partię obiecująco. Od stanu 2:3 Resovia wygrała trzy kolejne akcje i nieco odskoczyła przeciwnikom. Ba, przez kilka minut była w stanie utrzymać wysoki poziom. Jednak i na to gospodarze znaleźli sposób. Uderzenia w aut i bloki na Yacine Louati doprowadziły do wyrównania (9:9). Ba, po chwili to Warta wyszła na prowadzenie 10:9 i wydawało się, że znów przejmuje kontrolę.

Zaczął się fragment bardzo wyrównanej gry, punkt za punkt. Od stanu 19:19 Resovia wygrała dwie akcje z rzędu i zbudowała małą przewagę. Warta doskakiwała na jeden punkt, ale to było za mało. Ba, goście mieli nawet dwie piłki setowe. Drużyna Michała Winiarskiego wytrzymała jednak presję. Zablokowała Danny'ego Demyanenko, później asa serwisowego posłał Miguel Tavares i teraz to Warta miała piłkę meczową. Błyskawicznie ją wykorzystała. Ostatni punkt zdobył Bartłomiej Bołądź.

Aluron CMC Warta Zawiercie - Asseco Resovia Rzeszów 3:0 (25:22, 25:21, 26:24)

Rewanż zaplanowano na 18 kwietnia, na godzinę 15:00. Kto wie, może już wtedy poznamy pierwszego finalistę. Nie ma wątpliwości co do tego, że wielki krok w tym kierunku właśnie dziś zrobiła Warta Zawiercie. 

Więcej o: