Bogdanka LUK Lublin na swojego półfinałowego rywala musiała poczekać nieco dłużej. Mistrzowie Polski bez żadnego problemu wyeliminowali PGE GiEK Skrę Bełchatów, oba mecze wygrywając 3:0. Podopieczni Stephane'a Antigi mogli więc spokojnie przyglądać się rywalizacji PGE Projektu Warszawa z JSW Jastrzębskim Węglem.
W pierwszym meczu wszystko poszło po myśli stołecznej drużyny. Szybkie 3:0 sprawiło, że Projektowi do awansu do strefy medalowej brakowało już tylko jednego seta. Postawieni pod ścianą Jastrzębianie pokazali jednak pazur przed własną publicznością - w końcu mecz ten mógł okazać się ostatnim domowym spotkaniem w historii klubu.
Projekt prowadził 2:1, wygrywając trzeciego seta do 11, ale Jastrzębski Węgiel ani myślał odpuścić. W dramatycznych okolicznościach udało się odwrócić losy spotkania - Projekt miał nawet piłkę meczową. Czterokrotni mistrzowie Polski zwyciężyli w tie-breaku, wydłużając rywalizację do trzeciego, decydującego meczu.
Pierwszy set wskazywał na wyrównaną walkę obu zespołów. Pierwsze dwie akcje powędrowały na konto Jastrzębian, ale gospodarze szybko wyszli na prowadzenie. Po grze punkt za punkt, skuteczny atak Bartosza Bednorza i Projekt prowadził 10:7. Przyjezdni ani myśleli odpuścić. Ataki Nicolasa Szerszenia, Adama Lorenca i Antona Brehme dały jednopunktową przewagę Jastrzębskiego. Końcówka jednak należała do Warszawian. Od stanu 18:18 wykorzystywali kolejne błędy gości i wygrali seta do 20.
Zobacz też: Reprezentant Polski szaleje w Turcji. Kolejne trofeum, a to nie koniec
Druga partia była kontynuacją końcówki pierwszej. Od samego początku Projekt wyszedł na wyraźne prowadzenie. Blok i dwa asy Bednorza dały prowadzenie 4:1. Bardzo dobrze spisywał się też Kevin Tillie, który tylko w tym secie zdobył sześć punktów w ataku. Warszawianie stopniowo powiększali przewagę. Po długiej serii było już 15:8 i losy seta były rozstrzygnięte. Gospodarze pilnowali się do końca seta. 25:17 i już tylko jednego seta brakowało do awansu do półfinału.
I podobnie jak w drugim secie, też i w trzeciej partii gospodarze błyskawicznie wypracowali sobie kilkupunktową przewagę. Bloki na Kochanowskim czy Brehme zmusiły trenera Andrzeja Kowala do błyskawicznego time-outu. Nie przyniosło to jednak efektu. 8:2 po dotknięciu siatki przez JSW, a swoje robił też Jakub Kochanowski. To był prawdziwy popis. Gospodarze wyglądali jak drużyna z innego siatkarskiego wymiaru. 25:13 to najniższy wymiar kary. Projekt wygrał 3:0 i zapewnił sobie miejsce w półfinale PlusLigi.
A co dalej z Jastrzębskim Węglem? Wciąż nie wiadomo. Główny sponsor - Jastrzębska Spółka Węglowa - przestanie sponsorować klub. Jeszcze niedawno prezes Jastrzębian, Adam Gorol, kategorycznie odrzucał opcję fuzji z Barkomem Każany Lwów lub Norwidem Częstochowa. Żadne rozwiązanie dotyczące ratowania czterokrotnego mistrza Polski nie jest jednak niemożliwe.
Pozostała już tylko jedna niewiadoma w tegorocznych ćwierćfinałach. 9 kwietnia w Sosnowcu Aluron CMC Warta Zawiercie, najlepsza drużyna fazy zasadniczej, zmierzy się z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle. W pierwszym meczu sensacyjnie wygrała ZAKSA, ale w Kędzierzynie zwyciężyli Zawiercianie. Czwartkowe spotkanie wyłoni rywala Asseco Resovii Rzeszów.